Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Blog > Komentarze do wpisu
136. antysystemowo

Znów wraca sprawa nielegalnego parku, założonego przez mieszkańców warszawskich Kabat, pod "wodzą" p. Jacka Powałki.

Już kiedyś na temat tej inicjatywy pisałem i zdania nie zmieniam - nielegalność jest oczywista, ale jeszcze bardziej oczywista jest alienacja władzy i jej a-społeczność. Do pewnego stopnia mamy tu podobną historię jak w przypadku Dotleniacza - powstaje jakiś przestrzenny artefakt, który dla części mieszkańców jest/staje się bardzo ważny i wtedy interweniuje władza, która powołując się na "dobro wspólne" (w przeciwieństwie do partykularnego egoizmu grupki mieszkańców) ów przestrzenny artefakt chce zniszczyć. Zdecydowanie denerwująca jest taka alienująca się władza - gdyby ona chociaż reprezentowała w tym przypadku interesy Wielkiego Kapitału, albo chociaż Kościoła, to jej postawa - naganna bez dwu zdań - byłaby jakoś zrozumiała. Ale w jednym i drugim przypadku, mamy raczej do czynienia z bezinteresownym oporem władzy, która chcę czuć się władzą.

I tu chyba leży podstawowy problem. Władza w Polsce jest nadal władzą transcendentną wobec społeczeństwa. To nadal jest władza "królewska", która jest uświęcana przez sam fakt stawania się władzą. To jak głupi profesor, który przez sam fakt posiadania odpowiedniego tytułu, może opowiadać bzdury.

Ja nie jestem takim przeciwnikiem hierarchii jak mogłoby to wyglądać - pisałem w mojej książce o niebezpieczeństwach sieci i o tragedii braku hierarchii. Nie o hierarchię tu chodzi, lecz o kontrolę i sprzężenie zwrotne. Władza, która jedynie przekazuje dyrektywy, która zarządza ale nie jest zarządzana przez społeczność, staje się obca, nieskuteczna, szkodliwa. To trochę jak w PRLu, gdy zawsze można było pójść na skargę do pierwszego sekretarza (stąd też ta anegdota, że bezpartyjny jest bezkarny bo go z partii nie usuną), a dziś nie ma do kogo pójść. Mimo tego, że władza jest wybierana w demokratycznych wyborach, jej interakcja ze społeczeństwem nie jest wiele lepszy niż w czasach realnego socjalizmu.

Zawsze ze wzruszeniem wspominam znaki drogowe w Finlandii, które zawsze miały sens. Bardzo szybko nauczyłem się do nich stosować, bo zobaczyłem, że ktoś pomyślał - bardzo pragmatycznie, dopuszczając ku mojemu zaskoczeniu na przykład na niektórych lokalnych drogach prędkość 100km/h - o moim bezpieczeństwie i wygodzie. To taki drobiazg, ale znamienny. Pokazujący, że władza jest jedynie wyspecjalizowanym organem społeczności, który społeczność kontroluje, zarządza nim. Wbrew pozorom, taka sytuacja wcale nie podważa znaczenia władzy, wcale nie obniża szacunku i lojalności wobec państwa. Bo to jest NASZE państwo i NASZA władza, jak mówią Finowie.

W Polsce władza to wciąż są ONI.

czwartek, 15 maja 2008, krzysztof_nawratek

Polecane wpisy

  • 718. pożeganie z bloxem

    Nadejszła wiekopomna chwila i przeniosłem się (w tym bloga) na 'własne śmieci'. Pierwsza notka już dostępna .

  • 717. nie ma mnie dla nikogo...

    W przyszłym tygodniu, dzięki uprzejmości ASŁ, znikam do pracy. Do końca miesiąca mam zamiar pisać - przede wszystkim nową książkę (w tej chwili roboczy tytuł br

  • 716. 'autorytarny impuls' czyli mapa i wyobrażenie

    Na portalu Nowe Peryferie ukazała się polemika z moim tekstem o ' Śląskiej Metropolii '. Autorka - Daria Gosek - swoim tekstem przywróciła mi wiarę w sens publ

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
grimperpl
2008/05/15 11:37:25
Nie pamietam kto to zauwazyl, moze nawet Ty, ze w Polsce administracja, niestety, przejela wszystkie nawyki urzednikow carskich. Co gorsza ten sam sposob myslenia przejmuja obywatele - chocby wropismak.

W tekscie zdziwila mnie inna rzecz: ze na posadzenie drzewa trzeba miec pozwolenie na budowe ;)
-
grimperpl
2008/05/15 11:47:17
A to jeszcze lepsze: miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,5213445.html
-
2008/05/15 12:03:16
pamietam, ze gdy jeszcze pracowalem w Polsce, pewien inwestor bardzo chcial wyciac jedno drzewo - gdy mu policzylem, go tobedzie kosztowalo - to wymiekl, mimo ze to byl instytucjonalny inwestor i to z branzy energetycznej.
nie sadze, by kary od tego czasu zmalaly.
wiec ja bym tak zasugerowal, by moze CBA sie tej sprawie przyjrzalo?
-
2008/05/15 12:31:43
ale np. akademicy mają metodę - jeśli jest inwestycja Uniwersytetu, to drzewo dziwnym zbiegiem okoliczności usycha :D
-
2008/05/15 12:33:41
G625: ot, potega Nauki!
-
grimperpl
2008/05/15 15:57:12
Krzysztof naiwny jestes. Zeby uciac pien musisz miec zezwolenie. Do przyciecia galezi nie. A ze z rozpedu utniesz wszystkie to trudno. Pien stoi. Sztuka jest sztuka, ze zacytuje film Kroll.
-
2008/05/16 12:53:29
czy to możliwe, żeby Oni naprawdę te drzewa powycinali? naprawdę mamy wciąż w głowach Onych, ja też mam Onych w głowie, kiedy coś muszę załatwić w urzędzie, chociaż trochę pomaga pomyślenie o Nich, że to są istoty ludzkie...


-
2008/05/16 13:06:21
tak, myslenie o urzednikach jako o ludziach pomaga, choc czasem wymaga heroizmu ;)