![]() This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html |
Blog > Komentarze do wpisu
362. poza histerię, poza cynizm...
Zacznę od spraw oczywistych - zdarzyła się tragedia. Zginęli - w
straszny sposób - ludzie. Wśród tych ludzi był jeden człowiek,
którego dawno temu dobrze znałem - szef NBP Sławek Skrzypek. Lata temu
był szefem odradzającego się NZSu na Politechnice Śląskiej. Potem przez
chwilę współpracowaliśmy w sztabie wyborczym Lecha Wałęsy, a potem nasze
drogi się rozeszły - od wielu lat nie miałem ze Sławkiem żadnego
kontaktu. Ponieważ jednak kiedyś go znałem, mogę powiedzieć, że jakoś tam
tragedia dotyka mnie osobiście.
Sławek był świetnym organizatorem i - jak pokazała jego kariera - lojalnym przyjacielem i współpracownikiem. Stał przy Lechu Kaczyńskim w dobrych i złych chwilach. Aż do końca. Przy tej okazji przypomina mi się początek lat dziewięćdziesiątych, gdy Sławek uczynił mnie redaktorem naczelnym pisemka NZS - Informacje. Pamiętam spotkanie z człowiekiem z NSZZ Solidarność, który miał wziąć makietę pisma do druku. Pamiętam jego plugawe słowa i nienawiść, jaką żywił do Sławka - tylko dlatego, że już wtedy nie był on 'swój', nie był człowiekiem 'salonu'. Gdy Cezary Michalski pisał kiedyś, że ludzie z okolic Gazety Wyborczej traktowali go i jego kolegów gorzej niż zwierzęta - przypomina mi się Sławek i człowiek, którego nazwisko chcę zapomnieć. Na portalu KP, Michalski opublikował tekst Polityka Śmierci, w którym, między innymi, pisze o polityce historycznej, która 'zmusiła' wielu pasażerów samolotu by grali nie w swojej sztuce. Myślę, że Michalski dotyka czegoś znacznie głębszego i bardziej fundamentalnego - dotyka procesu kształtowania formy, która nas więzi. Wiem, że nie piszę nic odkrywczego - ale zarówno Lech i Maria Kaczyńscy, Sławek Skrzypek i jak wierzę wielu innych w tym samolocie, ugrzęzło w formie, która nie była 'ich' formą. Mówiąc językiem z 'Innych Pieśni', pozwolili narzucić sobie formę/morfę, którą wielu z nas, czytelników tego bloga, odrzucało. Sławka znałem - lata temu - osobiście, pozostałe ofiary znałem - tak jak większość Polaków - jako bohaterów mediów, bohaterów rodzinnych rozmów i sporów wśród znajomych. Można by rzec, że to trochę tak, jakby zginęli moi sąsiedzi - nikt naprawdę bliski, ale ktoś, o kim dużo wiem. Każda śmierć jest bolesna - i w takim ludzkim wymiarze - tragedia dzisiejsza jest oczywista. Niestety, to co się dzieje w Polsce (co obserwuję czytając sieciowe serwisy, blogi i rozmawiając ze znajomymi i rodziną) to nie jest zaduma na kruchością ludzkiego losu, współczucie dla ofiar i ich rodzin, czy w końcu racjonalna analiza politycznych skutków tej tragedii. To, co się w Polsce dzieje, to - po raz kolejny - histeria. Momentami - szczególnie w wykonaniu funkcjonariuszy kościoła katolickiego - jest to histeria pełna nienawiści. Czy to jest jeszcze tylko morfa, którą kościół z dziwnych powodów wybrał, czy to już jest jego esencja - nie mnie oceniać. Wybuch histerii (podobny do tego po śmierci JP2) mówi wiele o polskim społeczeństwie, lecz nie jest to niestety nic pocieszającego. Polskiego społeczeństwa nie ma. Są tylko egoistyczne jednostki, goniące za indywidualnymi interesami, które od czasu do czasu - czy to przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czy tragedii - dokonuje symbolicznej emocjonalnej komunii. Polacy nie zbudowali instytucji, którym mogliby zaufać, nie zbudowali wspólnoty, ponieważ jednak ludzie są istotami społecznymi, potrzeba dzielenia emocji, potrzeba 'bycia razem' od czasu do czasu się ujawnia. Potrzeba tylko jakiegoś impulsu - najlepiej jakiejś tragedii. Tym, co jest naprawdę przerażające, jest histeryczny ton przeżywanej emocji oraz struktury symboliczne, które okazują się całkowicie zastępować rzeczywistość. Polacy jawią się jako naród przesiąknięty myśleniem magicznym ('nie zasłużyliśmy na coś takiego', 'przeklęty Katyń'), niezdolnym do racjonalnej refleksji nad samymi sobą czy nad światem. Wciąż delektujący się figurą ofiary. Kościół, ze swą mitologią, tylko podsyca te niebezpieczne tendencje. Dziś wydaje się pewne, że rządzić Polakami to manipulować ich emocjami. Nie potrzeba nimi nawet rządzić, wystarczy zarządzać ich histerią. Co gorsze jednak, alternatywą wobec histerii jest cynizm (nie płakałem po Papieżu, nie płakałem po Kaczyńskim?), cynizm będący zrozumiałą reakcją obronną, lecz ta obrona zabija w nas człowieczeństwo. Rytuał i instytucja pozwalają ubierać emocje w formy. Nie negują emocji, nie ośmieszają ich, wręcz przeciwnie - nadają im powagi i struktury. Pozwalają im stać się elementem wiązania społecznego, wiązania które jest trwałe, które nie ulatuje po kilku tygodniach czy miesiącach (pamiętacie te wszystkie deklaracje i postanowienia po śmierci JP2?). Histeria i cynizm nie budują niczego. Emocje - współczucie, miłość, troska a nawet gniew, gdy odpowiednio użyte, mogą być bezcennym budulcem narodowego bytu. Najnowsza tragedia jest szansą - która prawdopodobnie nie zostanie wykorzystana - by wyrwać się z morfy histerii i myślenia magicznego, by odrzucić formy, które polskie społeczeństwo coraz bardziej krępują i prowadzą w piekło nienawiści i wzajemnych podejrzeń. Bardzo wiele zależy od polityków PiSu, a szczególnie od Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli zwycięży w nim ból i wściekłość, nic się nie zmieni. Ale może stać się inaczej. Jarosław Kaczyński może wybaczyć, może przyjąć współczucie. Dawno jeden człowiek nie miał tak wielkiej władzy - władzy zmiany własnej formy i formy narodu. Tylko Jarosław Kaczyński może dziś dać impuls dla zmiany, tylko on może zacząć budować nową Polskę. Zawsze o tym marzył - ale czy dziś podoła? Niech ci, którzy wierzą w Boga, modlą się dziś za niego... Reszta niech po prostu ma nadzieję. poniedziałek, 12 kwietnia 2010, krzysztof_nawratek
TrackBack
Komentarze
meo-hav
2010/04/12 20:48:31
Pięknie powiedziane.
2010/04/12 21:47:15
Czapka z głowy Krzysztof. Świetnie napisałeś!
I bardzo chciałbym, żebyś się mylił we wszystkich swoich tezach... creo quia absurdum.
Gość: , staticline16978.toya.net.pl
2010/04/12 22:25:04
Bravo autor!!!Odrobina świeżego powietrza..
Gość: eEpijar, cmz15.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/13 00:48:58
Ogólnie zgadzam się z artem, jeden punkt mnie tylko uwiera:
"Polacy nie zbudowali instytucji, którym mogliby zaufać, nie zbudowali wspólnoty, ponieważ jednak ludzie są istotami społecznymi, potrzeba dzielenia emocji, potrzeba 'bycia razem' od czasu do czasu się ujawnia. Potrzeba tylko jakiegoś impulsu - najlepiej jakiejś tragedii." Wydaje mi się, że Kościół nadal jest instytucją, której Polacy ufają. Oczywiście w młodym pokoleniu to już nie jest tak oczywiste. Polacy zbudowali kiedyś wiele instytucji, jednak po 39 wszystkie zostały zniszczone, wraz z większością elity, która mogłaby je odtworzyć. 20 lat to za mało, by odtworzyć Elity i odbudować strefę instytucjonalną z prawdziwego zdarzenia. 2010/04/13 05:29:15
Nie wiem czy we wszystkich tych uwagach masz rację, ale tekst zaskakuje i wymusza szacunek.
Gość: patriotka, net-93-70-75-128.cust.dsl.vodafone.it
2010/04/14 22:14:14
[quote] Tylko Jarosław Kaczyński może dziś dać impuls dla zmiany, tylko on może zacząć budować nową Polskę.
Zawsze o tym marzył - ale czy dziś podoła? Niech ci, którzy wierzą w Boga, modlą się dziś za niego... Reszta niech po prostu ma nadzieję. [/quote] fakt tylko on pan Jarosław Kaczyński, ale to my wszyscy musimy mu pomóc, a nie czekać i patrzeć na to co on zrob, podoła czy nie, bez nas ma niewielkie szansei!!!
Gość: Piotrek Gliwice, 81.219.230.15*
2010/04/17 22:59:28
a w jaki sposób ja moge typowi pomóc? zwykły, szary człowieczek, który prawo głosu uzyskał 6 miesięcy temu? czuję bezsilność.
|