Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Blog > Komentarze do wpisu
598. plotka i rytuał a rewolucja
W mojej trzeciej książce (Pisałem też o tym na tym blogu) używam pojęcia 'interfejs' w znaczeniu medium oraz instytucji umożliwiającego komunikację.Wprowadziłem podział na trzy (zastrzegając, że to są raczej trzy stany charakterystyczne istnienia interfejsu, których jest niemal nieskończenie wiele). Mówię więc o interfejsie intymnym, wewnętrznym oraz zewnętrznym; odnosząc je odpowiednio do konwencji, organizacji i instytucji.
Te trzy interfejsy są mi potrzebne by opisać w jaki sposób funkcjonujemy w mieście. Owo funkcjonowanie powinno być widziane w kontekście dwu rodzajów wolności - wolności wyboru, oraz wolności kreacji. Musimy zdać sobie sprawę, że dla funkcjonowania miasta wolność wyboru jest kluczowa, wolność kreacji stanowi natomiast potencjalne niebezpieczeństwo. Dla nas jednak, jako rozwijających się i poszukujących szczęścia osób, wolność kreacji jest równie potrzebna (dla miasta zresztą też, choć zmiana jest zawsze ryzykowna i bywa bolesna, dlatego jeśli nie musimy, to raczej do niej nie zmierzamy).
Z punktu widzenia miasta jako zbioru instytucji, wolność wyboru jest sednem istnienia - pozwala bowiem otrzymywać stałe informacje zwrotne, informujące instytucje o tym w jakim stopniu zaspokaja potrzeby mieszkańców w kontekście innych instytucji. Wolność wyboru jest fundamentem miasta kapitalistycznego.
Owa wolność wyboru przynależy do interfejsu zewnętrznego, który nie tyle jest instytucją, co rytuałem. Rytuał przekracza biorących w nim udział ludzi (oraz nie-ludzkich aktorów, by dopieścić Latourystów), ustanawia transcendentalny porządek (opowieść) by stworzyć (odtworzyć) wspólnotę (raczej niż społeczność). W rytuale następuje redukcja biorących w nim udział aktorów, do czynności/działań, które wykonują. Rytuał jest czysto zewnętrzny, lecz jego moc wypływa z wewnętrznej wiary w jego skuteczność.
W tym kontekście rytuał jest fundamentem istnienia miasta. Miasto kapitalistyczne ma tych rytuałów po prostu znacznie więcej, niż miasto przed-kapitalistyczne.
Plotka jest czymś innym - mimo oczywistych podobieństw (nie będę wchodził w niezwykle frapujący spór pomiędzy Paine a Gluckmanem z końca lat 60tych, w każdym razie nie w tej chwili) jako dwu różnych rodzajów komunikacji - to właśnie różnica jest tu istotna. Jeśli rytuał redukuje, to plotka produkuje nadwyżkę. Plotka jest gdzieś pomiędzy interfejsem intymnym a wewnętrznym. I chyba ciekawiej jest myśleć o plotce raczej niż organizacji, gdy się o tym interfejsie rozmawia. Siłą plotki jest więc nadwyżka znaczenia i informacji. Jest ona zmianą opowieści, jest wolnością kreacji, a nie wyboru. Znaczenie plotki jako źródła zmiany jest oczywiste (od plotek wywołujących pogromy po plotkę o zabitym demonstrancie podczas manifestacji w Czechosłowacji na początku Aksamitnej Rewolucji). Plotka - w przeciwieństwie do interfejsu intymnego, który daje nam schronienie przed uniwersalizmem, domagającym się bezwzględnego posłuszeństwa - ma funkcje transgresywne. Jeśli rytuał pozwala miastu istnieć, to plotka daje szansę na zmianę. W tym kontekście plotka jest jednym z podstawowych narzędzi w arsenale każdego rewolucjonisty

(lub kontrrewolucjonisty).
wtorek, 27 grudnia 2011, krzysztof_nawratek

Polecane wpisy

  • 709. niech się święci 1 maja!

    Dyskusja dotyczy tego, w jaki sposób może dziś powstać zbiorowy podmiot polityczny. Jak w społeczeństwie jednostek, w społeczeństwie, które nie wierzy w społecz

  • 690. partia nowego typu

    Jedyna organizacja, do jakiej się (po ponad 10 latach) zapisałem, właśnie przeżywa dramatyczny kryzys, który najprawdopodobniej skończy się jej zmarginalizowani

  • 687. 'my wszyscy' czyli jak zbudować Polskę, z której będziemy dumni

    Wygląda na to, że GW znów chciałaby mieć wpływ na politykę. Jakiś czas temu szczuła rząd Balcerowiczem za fundusze emerytalne, ostatnio usiłuje nakłonić Kwaśnie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: pacyfik, *.ssp.dialog.net.pl
2011/12/27 23:17:54
Najważniejszym pojęciem, moim skromnym zdaniem, z użytych w tekście - jest wolnośc kreacji. Albowiem są ludzie twórczy i nietwórczy ( taki śmieszny, "roboczy" podział). Twórczy to właśnie "kreacjoniści", nawiązując do dwóch wymienionych wolności ; rzecz jasna, jest ich mniejszość - ale to oni nadają ton, wszczynają rewolucje, ale też i "popychają" ewolucję. Jednak większość to "rytualiści"( udany neologizm?), idący co rano "do roboty"(jeśli ją mają), itd.itp. Gdzieś pomiędzy tymi grupami umieściłbym swoistą (a może nie swoistą) klasę "średnią" - korzystającą przede wszystkim z wolności wyboru, ale czy coś kreującą? hm, difficult question. A co do plotki - rzecz niezła i z chlebkiem dobra (Gombrowicz), jednakże będąca przeważnie bronią nie-kreującego "ludu" przeciw, często niestety zbyt arogancko, kreującej "elicie"; choć nie przeczę roli plotki jako detonatora zdarzeń ( tyle, że sam detonator nie wystarczy, przydałaby się jeszcze - modny ostatnio związek frazeologiczny - "masa krytyczna"). To tyle luźnych uwag typa, który - jak zwykle - nic nie zrozumiał. Ale - mimo wszystko - pozdrowienia z prawej strony. P.S. Fajny obrazek - brawo! Podoba mi się Pański typ poczucia humoru.
-
2011/12/27 23:27:40
@Pacyfik: też uważam, że podział na wolność wyboru i wolność kreacji jest istotna. Do pewnego stopnia ten podział jest osią mojej trzeciej książki (wiem, że to wkurzające, że wciąż się do niej odwołuję, a ona wciąż nie wydana. Ale dla mnie to już historia ;))
Natomiast co do zrozumienia tej notki - obudziłem się dziś około 3.24 z poczuciem, że coś mi umyka i ten wpis jest nie do końca udaną próbą szybkiego zanotowania tego wrażenia. Więc ja też do końca jej nie rozumiem ;)