Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Blog > Komentarze do wpisu
602. plac czerwony i inne drobiazgi
To był ciekawy rok. Dla mnie osobiście [bardzo] udany, dla świata... interesujący. Najważniejsze w polskiej polityce to (moim zdaniem) dwa wydarzenia - zdobycie przez My Poznaniacy prawie 10% w wyborach samorządowych [zwrócono mi uwagę, że wybory samorządowe to jeszze w 2010... mimo tego jednak, myślę, że warto widzieć te wybory jako początek procesów kluczowych w 2011] oraz wejście do Sejmu Ruchu Palikota.

Choć same w sobie naznaczone klęską (My Poznaniacy nie wprowadzili ani jednego radnego, Ruch Palikota znokautował SLD, ostatecznie dobił Zielonych 2004 oraz pozbawił tchu inne lewicowe grupy i grupki) otworzyły jednak nowe, świetlane chciałoby się powiedzieć, perspektywy. My Poznaniacy pokazali, że ruchy miejskie są poważnym graczem, ośmielili innych, zorganizowali Kongres Ruchów Miejskich i zintensyfikowali walkę o 'miasto do życia'. Nie oni jedni oczywiście (wielkie zasługi należy oddać Sopotowi oraz anarchistom). Budżet partycypacyjny na dobre wszedł do głównego nurtu debaty publicznej (o tych i innych sukcesach dobrze pisała Joanna Erbel). Oczywiście, 'wrażliwe społecznie' ruchy miejskie przyglądały się w tym roku szeregowi działań, zaciskając bezsilnie zęby nie mogąc - mimo prób - im zapobiec, przede wszystkim eksmisjom i 'osiedlom kontenerowym' ale też prywatyzacji przedsiębiorstw komunalnych, prywatyzacji nieruchomości miejskich, podwyżkom cen biletów komunikacji publicznej i wielu innych. Cóż - bez władzy można tylko sobie zaciskać zęby i mleć wyrazy pod nosem. Mimo wszystko jednak, coś się przełamało i jest szansa, że będzie lepiej.

Podobnie ma się rzecz z RP. Niby nie lewica, przeszłość lidera podejrzana, ludzie w partii przeróżni... ale to nie przypadek, że nagle mejstrimowy tygodnik (cóż z tego, że lekko podupadły) wielki kapitał oddaje w pacht lewicy. Tak, lewica dziś to nie jest postkomuna, to jest szerokie (choć z mediów widać tylko KP) środowisko (jeszcze nie 'ruch'). Więc mimo, że RP to nie jest szczyt moich marzeń, to coś się przełamało i rok 2012 zapowiada się lepiej.

W Europie w Danii mamy lewicowy rząd, na Islandii trwa ciekawy eksperyment z budowaniem nowego, radykalnie demokratycznego ładu politycznego, w Irlandii lewica w sumie zdobyła ponad 40% i choć jest w opozycji, to jest to ciekawa sytuacja - Sin Fein staje się najważniejszą partią opozycyjną, a w parlamencie są zadeklarowani trockiści. W Wielkiej Brytanii dostała się do parlamentu szefowa Zielonych, ale poza tym niewiele dobrego można o obecnym kraju mojego zamieszkania powiedzieć...

Na świecie kraje BRIC rosną w siłę, Brazylia wyprzedzi w tym roku Wielką Brytanię (nie żeby mi było źle w Plymouth, ale propozycję pracy na brazylijskim uniwersytecie bym życzliwie rozważył...;)) o Indiach i Chinach wiadomo. No może nie wszystko - bo na przykład sprawująca kontrolę nad częścią terytorium Indii komunistyczna partyzantka, walcząca w obronie interesów rdzennej ludności przeciwko wielkim korporacjom, nie znajduje się na pierwszych stronach polskich gazet.

Wracając do prywatnych podsumowań, zostałem w tym roku wiernym czytelnikiem (i subskrybentem) New Statesman, New Left Review i Radical Philosophy; nie jestem w stanie wskazać najważniejszej dla mnie książki wydanej w tym roku, ale wielką frajdę sprawiła mi lektura Hegla oraz Grahama Harmana. Teraz czytam między innymi Wykłady z klasycznej filozofii niemieckiej, Marka Siemka i żałuję, że nie studiowałem filozofii na Uniwersytecie Warszawskim.

Nic z architektury nie zrobiło na mnie wrażenia, może w następnym roku. Z seriali z przyjemnością (choć bez szaleństwa) oglądałem (i czekam na ciąg dalszy) Fringe, trochę z mniejszą przyjemnością Warehouse 13. Wciąż nie ma porównania z X Files... Z filmów tylko Sucker Punch. Najważniejszych, tych które lądują we wszystkich rankingach, po prostu nie widziałem.

Z muzyki znalazłem kilka ciekawostek, trochę rzutem na taśmę (dzięki mmm). Wciąż wierny jestem zepsutej muzyce. Takiej jak na przykład ta:




którą dedykuję nienawidzącym tańców i imprez masowych radosnym introwertykom w średnim wieku. Do przeczytania (a może i zobaczenia) w 2012 roku.

Być może na placu czerwonym od powiewających sztandarów... ;)
sobota, 31 grudnia 2011, krzysztof_nawratek

Polecane wpisy

  • 717. nie ma mnie dla nikogo...

    W przyszłym tygodniu, dzięki uprzejmości ASŁ, znikam do pracy. Do końca miesiąca mam zamiar pisać - przede wszystkim nową książkę (w tej chwili roboczy tytuł br

  • 716. 'autorytarny impuls' czyli mapa i wyobrażenie

    Na portalu Nowe Peryferie ukazała się polemika z moim tekstem o ' Śląskiej Metropolii '. Autorka - Daria Gosek - swoim tekstem przywróciła mi wiarę w sens publ

  • 715. lustrańci

    Skończyłem właśnie czytać wywiad-rzekę z Jerzym Urbanem (ciekawe fragmenty, ale zupełnie niewiarygodne wyjaśniania 'dlaczego zostałem rzecznikiem'. Czyżby jedn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: