Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Blog > Komentarze do wpisu
624. Fantomowe ciało króla - mocna [prawicowa] książka
Parę miesięcy temu, młodzi krakowscy konserwatyści skupieni wokół pisma Pressje podjęli trud zaprzęgnięcia lewicowych (a może po prostu współczesnych? Większość współczesnej myśli humanistycznej i społecznej jest lewicowa...) teorii do konserwatywnego/prawicowego powozu. Efektem było wydanie teki Pressji pod hasłem 'I love lewica'. Trzeba przyznać, że próba prezentowania lewicowym (ze wszystkimi zastrzeżeniami) językiem konserwatywnych idei okazała się interesująca, jednak moim zdaniem skończyła się porażką. Mimo pewnej biegłości (choć zdarzały się też oczywiste wpadki - jak na przykład błędne rozumienie podmiotu u Latoura) język współczesnej humanistyki i nauk społecznych jest jednak dla krakowskich konserwatystów językiem obcym. To trochę jak nauka angielskiego w liceum - niby wszystko jest okay, ale połowy odniesień kulturowych w Black Books i tak nie można zrozumieć.

W zupełnie innej sytuacji jest inny mieszkaniec Krakowa, Jan Sowa, socjolog i wydawca dla którego lewicowy ('współczesny') język nauk społecznych, filozofii i humanistyki jest jego własnym językiem.

Wydana właśnie książka (mająca - jak rozumiem - prowadzić do habilitacji) 'Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmaganie z formą' [dodano 10.04.12: na stronie Praktyki Teoretycznej wprowadzenie do książki - przesmaczne, polecam!] z wielką biegłością odczytuje historię Polski ostatnich kilkuset lat poprzez dorobek myśli Wallersteina, Latoura, Lacana, Zizka, Laclau'a, Badiou a także teoretyków myśli post-kolonialnej. Sowa pisze sprawnie, prezentując swe wywody z rzadką w polskiej humanistyce klarownością (nawet znany dziennikarz-bloger, który z pogardą, pochodzącą najwyraźniej z ignorancji pisał o " żiżkologii lacanistycznej" nie powinien mieć specjalnych problemów, by książkę zrozumieć).

Jan Sowa przekonuje, że po śmierci ostatniego króla Polski, państwo praktycznie przestało istnieć. Owo 'Fantomowe ciało' nawiązuje do idei dwu ciał króla - ciała materialnego i ciała politycznego. Królowie elekcyjni mieli jedynie ciała materialne, nie byli więc w rzeczywistości królami w ich funkcji reprezentowania państwa (czy wręcz 'bycia państwem'). Co gorsza, miejsce, które we współczesnych demokracjach nigdy nie zostaje zajęte pozwalając na demokratyczny spór pomiędzy różnymi grupami, w I Rzeczpospolitej zostało zawłaszczone przez szlachtę, która utożsamiła się z państwem i narodem (wyłączając z narodu polskiego, poprzez użycie ideologii sarmackiej zarówno chłopstwo jak i mieszczaństwo). Jak malowniczo opisuje to Sowa: "Ciało fizyczne króla umarło śmiercią naturalną, a ciało polityczne zostało dorżnięte przez szlachtę, która na jego trupie urządziła sobie karnawał zwany demokracją szlachecką" (strona 240).
Tu przychodzi na myśl najnowsza książka Agambena "The Kingdon and the Glory: For a Theological Genealogy of Economy and Government", której Sowa chyba jeszcze nie miał szansy przeczytać, choć używa aparatu teologii politycznej w podobny do Agambena sposób.

Sowa płynnie przechodzi od analizy geopolitycznych idei I Rzeczpospolitej, ustroju gospodarczego Polski szlacheckiej (przy okazji obalając mit jakoby Rzeczpospolita była 'spichlerzem Europy') do rozwiązań instytucjonalnych oraz ideologii (sarmatyzmu), która wiązała i uzasadniała formę istnienia (a w zasadzie nieistnienia) Polski.

W wywodach Sowy, czuje się rozczarowanie odrzuceniem przez polską szlachtę przemysłowej, nowoczesnej modernizacji (a więc kapitalizmu), rozczarowanie panicznym strachem jaki szlachta odczuwała przed wyimaginowanym niebezpieczeństwem zbytniego wzmocnienia władzy królewskiej, niesmak intelektualnym lenistwem, brakiem wyobraźni i klasowym egoizmem - który uniemożliwił powstanie nowoczesnego narodu. Choć Sowa tylko w jednym miejscu powołuje się na krakowską szkołę historyczną i w dwu na myślicieli związanych z Narodową Demokracją (Dmowskiego i Wasiutyńskiego - i czyni to z wyraźną wobec nich niechęcią) przez przynajmniej połowę książki miałem poczucie, że Sowa jest niesfornym, heretyckim kontynuatorem zarówno Stańczyków jak i (klasycznych, zanim się zdegenerowali w ONRy) Endeków. Sowa oczywiście ma poglądy zupełnie nie-prawicowe, szczególnie jeśli za prawicę uznamy tych, którzy w Polsce współcześnie się za nią uważają. Fragmenty, w których cytuje jak karana była szlachta, która dopuściła się zabójstw czy przemocy wobec chłopów, powinny wszystkich, którzy wciąż wieszają sobie portrety szlacheckich przodków na ścianach (tak, jest w książce wspomniany prezydent Komorowski, choć w nieco innym kontekście) skłonić do ich schowania i natychmiastowej zmiany nazwiska. To są jednak tylko momenty (podobnie, gdy pisze o polskim kresowym projekcie kolonialnym), w których Sowa nie ukrywa swojej niechęci i oburzenia wobec szlacheckiego barbarzyństwa. Przez większość książki opis jest zimny, racjonalny, pokazujący w jaki sposób Polacy sami zaprzepaścili szanse by stać się nowoczesnym państwem i narodem i jak sami skazali się na bycie peryferiami. Ten chłód argumentacji (z lekko wyczuwalną pasją, która tę argumentację nakręca) przypomniał mi endeckich i konserwatywnych krytyków polskiego romantyzmu czy po prostu polskiej politycznej głupoty.

Końcówka książki stawia fundamentalne pytanie - czy z pozycji peryferyjnej można w ogóle wyjść? Sowa polemizuje tu z tezami współczesnej polskiej (postmodernistycznej) prawicy, która chciałaby szukać wyjścia w jakiejś wyjątkowości, czy też swojskości Polski. Sowa nie ma złudzeń, że to kolejne wcielenie sarmackiego snu - pokazuje zresztą, że taka próba delegitymizacji Centrum nie jest polską specjalnością, że zarówno w Polsce jak i wszędzie indziej nie ma sensu. Alternatywa, za jaką opowiada się Sowa jest w książce opisana dość tajemniczo, jako (powołując się na Terry'ego Eageltona) "wejście w wyalienowaną logikę, aby obrócić ją przeciwko niej samej", wydaje mi się jednak, że jest w gruncie rzeczy oczywista. Jeśli (z czym, jestem pewien, Sowa by się nie zgodził) książka jest heretycką kontynuacją pragmatycznego, racjonalnego nurtu polskiej prawicowej myśli politycznej, to końcówka dodaje do ukrytych inspiracji Różę Luksemburg. Sowa pisze, że Centrum nie stało się tym, czym jest, przez przypadek, lecz ukształtowało swoją hegemonię wraz z ustanowieniem hegemonicznej narracji kapitalizmu. Jedynym więc wyjściem z peryferii - co Sowa sugeruje, ale nie pisze wprost - może być jedynie zbudowanie hegemonicznej kontr-narracji, narracji heterodoksyjnej, czerpiącej z domagających się uznania uniwersalistycznych dążeń narodów i państw peryferyjnych. Nie nacjonalizm więc, lecz internacjonalizm i odrzucenie/przekroczenie kapitalistycznej hegemonii jest jedyną drogą dla Polski (i świata).

'Fantomowe ciało króla' to moim zdaniem jedna z najważniejszych książek jakie ukazały się ostatnio w Polsce. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy o Polsce (i polityce polskiej) myślą poważnie - bez znaczenia z której strony politycznej barykady się znajdują.

_____
Uwaga techniczna: to pierwsza książka, którą w całości przeczytałem jako ebooka. Czytałem ją na ekranie LCD galaxy note o wielkości 5,3". Na całym ekranie była wyświetlana jedna strona, ponieważ Universitas sprzedaje swe ebooki jako pdfy (nie ma tego problemu z formatem epub, który pozwala na regulowanie wielkości czcionki). Czytanie w ten sposób jest męczące, więc jeśli mógłbym zaapelować do wydawców - unikajcie pdfów...


poniedziałek, 09 kwietnia 2012, krzysztof_nawratek

Polecane wpisy

  • 717. nie ma mnie dla nikogo...

    W przyszłym tygodniu, dzięki uprzejmości ASŁ, znikam do pracy. Do końca miesiąca mam zamiar pisać - przede wszystkim nową książkę (w tej chwili roboczy tytuł br

  • 716. 'autorytarny impuls' czyli mapa i wyobrażenie

    Na portalu Nowe Peryferie ukazała się polemika z moim tekstem o ' Śląskiej Metropolii '. Autorka - Daria Gosek - swoim tekstem przywróciła mi wiarę w sens publ

  • 715. lustrańci

    Skończyłem właśnie czytać wywiad-rzekę z Jerzym Urbanem (ciekawe fragmenty, ale zupełnie niewiarygodne wyjaśniania 'dlaczego zostałem rzecznikiem'. Czyżby jedn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2012/04/09 10:08:55
@pdfy
Jeśli można doradzić, program ThinkFree Office, który chyba nawet jest domyślnie zainstalowany na Samsungach, ma opcję "Widok do odczytu" czy jakoś tak - wówczas pdf zostaje przeformatowany - można sobie powiększać palcami, a wiersze zawijają się odpowiednio do powiększenia.
-
2012/04/09 10:21:46
@anuszka: tak, wiem, ale musisz powtarzać tą operację przy każdej zmianie strony, to jednak jest dość kłopotliwe... przynajmniej dla mnie.
da się jednak tak czytać - książką Sowy ma ponad 500 stron, ale jest na tyle pasjonująca, że zapominałem o tym, ze muszę wytężać mój słaby wzrok :)
-
2012/04/09 11:16:44
RepliGo Reader, potężne narzędzie do czytania pdf, zamienia je w teksty podobnie jak Readability i Read It Later:

play.google.com/store/apps/details?id=com.cerience.reader.app&hl=pl
-
meinglanz
2012/04/09 23:35:23
W dyskusjach o peryferyjności zawsze irytuje mnie jak słabo w Polsce znane są przykłady krajów, którym udało się przejść do centrum. Znajomość polityki gospodarczej Korei Pd, Tajwanu czy Singapuru jest u nas żadna, a dominuje podgląd że ich sukcesy wynikały z reform rozumianych w neoliberalny sposób. Być może dopiero przykład Chin, które w bardzo otwarty sposób zakwestionowały kapitalistyczny konsensus i są coraz głośniej oskarżane o łamanie dżentelmeńskich zasad, zwróci uwagę na to jak kraje azjatyckie, (a wcześniej Skandynawia i Prusy) osiągnęły status centrum.
-
2012/04/10 09:41:14
@meinglanz: masz rację, tylko, że książka Sowy jest książką o historii Polski, w kontekście Europy, a nie programem politycznym 'jak wyjść z peryferyjności'. Ale on oczywiście w pewnym momencie odnosi się do sytuacji krajów o których wspominasz - pokazując, że w gruncie rzeczy łatwiej wyjść z peryferyjności, gdy jest się 'dalej' od centrum, niż z półperyferyjności. Korea, Tajwan czy Singapur są jakieś, Polska jest definiowana przede wszystkim przez zaprzeczenie - nie_Rosja, ale też nie_Niemcy. Jeszcze co do krajów Azji - to chyba fronesis ostatnio pisał o finansowym wspomaganiu Tajwanu przez USA... jednak Korea i Tajwan były w dość specyficznej sytuacji. Ciekawe też, co do pewnego stopnia spowodowało, że pozwoliłem sobie (oczywiście na wyrost) określić książkę Sowy 'prawicową', że przyczynę peryferyjności upatruje on (również) w słabości państwa jako podmiotu. Korea, Tajwan i Singapur to były (a częściowo - są) kraje rządzone autorytarnie. Wiem, że to straszne uproszczenie, ale również Prusy weszły do centrum za Bismarcka...
Myślę, że tylko w tym sensie książkę Sowy można potraktować jako projekt polityczny, że pisze on o tym że Skandynawia i przede wszystkim Niemcy (Prusy) weszły w nowoczesność później, wykorzystując zaburzenie równowagi centrum - dziś mamy chyba podobny moment. Ale on nie będzie trwał długo, szczególnie, że reakcją Centrum na kryzys jest próba silniejszego uzależnienia peryferii (pakt fiskalny na przykład). Jeśli działać - to natychmiast.
-
meinglanz
2012/04/10 23:03:58
Pakt fiskalny akurat ma niewielkie znaczenie. Większą przeszkodą są różnorakie restrykcje w prawie unijnym, które zabraniają "pomocy publicznej" i faworyzowania krajowego przemysłu, a także wymuszają liberalizację handlu i zamówień publicznych. Jest to korzystne dla konkurencyjności centrum, ale też niejako wymusza na półperyferiach rozwój zależny.
-
2012/04/11 11:04:53
Polecam "Kapitalizm konfucjański", nie czytałem, ale wygląda na bardzo ciekawą pozycję:
marszalek.com.pl/sklep/produkt/3030/kapitalizm_konfucjanski__.html

Cytat:[Weber]Uznał w niej konfucjanizm za racjonalną filozofię religijną, koncentrującą się na tworzeniu lepszego świata poprzez podkreślanie etycznych cech jednostki. Ponieważ głównym przedmiotem troski konfucjanizmu są oparte na posłuszeństwie relacje rodzinne, zapewnienie sukcesu gospodarczego państwa nie jest priorytetem. Zdaniem Webera, wykształcenie w konfucjanizmie jest uważane za ważne nie dlatego, że ma pozytywny wpływ na państwo, ale z powodu tego, że oddziałuje na jednostkę.
Weber skrytykował konfucjański nacisk na samodoskonalenie przy jednoczesnym braku zainteresowania dobrobytem państwa, któremu powierzono rolę opiekuna narodu chińskiego. [...] Tymczasem dla Webera praca nad sobą służyć ma nie tylko indywidualnej doskonałości, lecz jest również potrzebna w procesie wzajemnego harmonizowania wszystkich sfer życia pozajednostkowego - rodziny, narodu, świata, wszechświata. Sądzi, że konfucjański imperatyw pracy nad sobą był odpowiedzialny za zahamowanie procesu powstawania racjonalnie zorganizowanego systemu społecznego czy instytucji.
-
2012/08/25 22:23:03
@krzysztof_nawratek
tak, wiem, ale musisz powtarzać tą
operację przy każdej zmianie strony, to jednak
jest dość kłopotliwe.


Sorki że po paru miesiącach, ale akurat tu zajrzałam. Skądże, ja mam kupioną tę książkę i czytam ją w opisywany przeze mnie powyżej sposób. I jak raz ustawie widok do odczytu, to tak zostaje dopóki nie wyłączę. Chyba że masz inny office zainstalowany.