Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Blog > Komentarze do wpisu
710. nie chce mi się w wami gadać

Przywódca dużego ugrupowania autonomistów (do niedawna współrządzącego jednym z polskich województw) pisze na fb: 'Tea Party - tak, Occupy - nie' i 'że nie ma darmowych obiadów' i 'rząd nie ma swoich pieniędzy'. I nawet nie chodzi o ten absolutnie powszechny w Polsce korwinizm, który czasem mutuje w prześmieszne, wewnętrznie sprzeczne wersje ("Niskie pensje. W Polsce pracownik międzynarodowej korporacji zarabia cztery razy mniej niż w tej samej w Niemczech. Biurokracja. Jak chcesz załatwić pozwolenie na budowę domu czy założyć firmę, musisz uzbierać skrzynię papierów. Jedne z najwyższych podatków w Europie. Tragicznie niskie zasiłki dla bezrobotnych i samotnych matek."). Już prędzej chodzi o fakt, że gdy przyjmuje się barbarzyńską wersję liberalizmu, to jedynym spoiwem politycznej podmiotowości pozostaje ekskluzywny nacjonalizm. To, co mogłoby być ciekawym ruchem regionalnym, próbującym wymyślić 'inkluzywny nacjonalizm' w szkockim stylu, stacza się w nową wersję polskiej Narodowej Demokracji.

A jednak jest to już dyskusja, jakaś wymiana poglądów i argumentacja. Gdy jednak ktoś podsumowuje tekst Łukasza tekstem "dobro wspólne, które polega na dobraniu się do kieszeni podatnika", to nie chcę mi się dłużej gadać. Bo nie ma o czym. Wystarczy przeczytać umiarkowanie uważnie, z umiarkowanie dobrą wolą, o czym Łukasz pisze, by zrozumieć (co zresztą pokazują komentarze Petrosa pod tekstem), że dyskusja o 'dobru wspólnym' daleko wykracza poza banalny podział "etatyzm - wolny rynek". W Polsce - jak już komuś nie chce się czytać więcej - wystarczy na dobry początek odwołać się do katolickiej nauki społecznej, by zobaczyć, że sprawa nie jest tak prosta i zamknięcie jej w partyjnych podziałach lewica-prawica jest po prostu kłamstwem. Idee 'ekonomii trynitarnej' (cokolwiek byśmy na ich temat myśleli) proponowane przez środowisko Pressji, pokazują, że i na prawicy są ludzie, którzy myślą szerzej i głębiej. Ba! Oprócz "poważnej" (intelektualnej) prawicy, podobnie nie-prymitywne stanowisko (w tej kwestii, w innych już tak ładnie to nie wygląda) zajmują środowiska narodowo-rewolucyjne (określane też - chyba słusznie - jako faszystowskie), jak włoski ruch CasaPound, (czy polscy "autonomiczni nacjonaliści"), który buduje alternatywne instytucje społeczne, traktując skłoting jako ważne narzędzie polityczne.

W moim wykładzie (na co zwrócił uwagę Łukasz), oprócz Róży Luksemburg i greckich skłotów, przywoływałem i Georgesa Sorela, i klasztory, i rodzinę. Dyskusja o dobru wspólnym, nakłada się bowiem na dyskusję o politycznej podmiotowości (i na kilka innych dyskusji) i jako taka wykracza poza doraźny aktywizm i partyjniacką politykę.

Prawdą jest, że dziś mniej chętnie niż kiedyś wdaję się w dyskusje z głupcami. Dyskusja zakłada bowiem chęć - jeśli nie przekonania, bo to nie jest konieczne - to na pewno dowiedzenia się czegoś, zrozumienia i poznania. Często jest to chęć spojrzenia na siebie i swoje poglądy z innej strony. Dyskusja, dialog, rozmowa - to sposób istnienia. Pyskówka z głupcami (z lewicy, prawicy czy z kosmosu), których nie stać na krytyczną refleksję, to strata czasu. Nie chce mi się w wami gadać.

____
Przy okazji trochę autopromocji - wywiad o książce 'Holes in the Whole', pogłębiona recenzja (w języku portugalskim), oraz wykład o re-industrializacji:

___

niedziela, 05 maja 2013, krzysztof_nawratek

Polecane wpisy

  • 712. miasto, assemblage i popiół

    Miasto konstytuują instytucje i to, co pośredniczy. Sieci elektryczne, instalacje kanalizacyjne, drogi... Jedziemy tym samym autobusem, pijemy kawę w tej samej

  • 707. rząd fanatyków?

    Do tej pory myślałem, że rząd PO to taka zbieranina nudnych, umiarkowanie niekompetentnych ludzi, którzy rządzą bo większość wolałaby uniknąć Antka Macierewicza

  • 705. zło smoleńskiej lewicy

    Wygląda na to, że brand 'lewica smoleńska' został wypromowany, nie istnieje co prawda jako rzeczywisty byt, lecz czy dziś kogokolwiek interesuje treść? W polity

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
socjopatyczna_malkontentka
2013/05/05 12:34:49
Dyskusja wymaga czegoś jeszcze (oprócz wymienionych przez ciebie czynników) - wiedzy. Dyskusja to przecież wymiana poglądów, a jeśli druga strona nie wie (albo gorzej - nie wie, ale i tak swoje powie), to czym się wymieniać?
-
2013/05/05 12:39:44
@socjo: i tak i nie. bo już rozmowa nie wymaga jakiejś szczególnej wiedzy. a dyskusja z jednej strony wymaga wiedzy, ale z drugiej wymaga uznania tego, że nasza wiedza jest ograniczona. jak masz wiedzę i pewność to robisz wykład (ewentualnie prowadzisz seminarium, choć ono też powinno zakładać, że nie wiesz wszystkiego), a nie dyskutujesz ;)
-
Gość: tribute-to-bp, *.dsl.dynamic.t-mobile.pl
2013/05/05 13:31:31
Dobro wspólne... Patrząc wąsko - emerytury mogą być dobrem wspólnym. Czyli solidarnie wpłacamy - solidarnie wypłacamy. Ale nie w Polsce: prywatyzacja emerytur czyli OFE cieszy się o wiele większą popularnością. Ręce precz od OFE!
Czasami wątpię, czy rzeczywiście ostatnie 20 lat pogrzebało resztki myślenia szerszymi kategoriami niż jednostka czy rodzina, czy może jest to jakaś skaza genetyczna krainy między Odrą a Bugiem?
-
socjopatyczna_malkontentka
2013/05/05 17:31:25
owszem, musisz wiedzieć (wiem, że nic nie wiem), ale jak dyskutujesz - musisz się wymieniać (w skrócie wymiana wynika z tego co wiesz, czym możesz się wymieniać). Bez wymiany - nie ma dyskusji, jest prezentacja poglądów, jak np. w polskich programach politycznych radiowych i telewizyjnych, która do niczego nie prowadzi. Dyskusja zakłada (mniej więcej) wspólną podstawę, wiedzę (wspólnotę), z kolejnych argumentów obu stron każda z nich dowiaduje się tego, czego nie wiedziała wcześniej, ale bez podstawy nic z tego nie będzie. Widziałam, jak wyglądała opisana przez Ciebie rozmowa na FB i tam ewidentnie brakowało wiedzy, a jak jej nie ma to: Nie chce mi się z wami gadać. CBDU ;)
-
2013/05/05 19:28:05
@socjo: uważasz, że brak wiedzy był powodem tego, że wspomniana dyskusja nie miała sensu? możesz to rozwinąć (zilustrować przykładami), bo moim zdaniem to jest przykład po prostu złej woli - zupełnie bzdurny komentarz do wyważonego tekstu Łukasza, a potem lecimy sloganami (occupy=lewica=etatyzm), które mają się nijak do stanu faktycznego. ale to nie jest brak wiedzy - naprawdę myślisz, że p. Gorzelik nie ma pojęcia czym jest Ocuppy? to trochę jak Korwin - on przecież wiele rzeczy wie, tylko że w nie nie wierzy, i dlatego opowiada bzdury. nie brakuje im wiedzy, lecz umiejętności krytycznego myślenia.
-
socjopatyczna_malkontentka
2013/05/05 20:25:35
ja jestem naiwniarą, wolę wierzyć że ludzie są głupi, ale nie źli :). Dlatego po pierwsze uważam, że ten znany polityk ;) nie zrozumiał, bo nie wiedział (a tym samym nie mógł zrozumieć). Po drugie, o niewiedzy świadczą komunały i ogólniki (kieszeń podatnika). A po trzecie zła wola u polityków wynika z głupoty - tłumaczysz coś, jak krowie na granicy, a tu mur. To znaczy, że nie ogarnia, bo nie jest w stanie - ta kuweta go przerasta. Po czwarte u polityków niewiedza zostaje zastąpiona omnipotencją - oni nie mogą się przyznać, że nie wiedzą (oczywiście mogliby, ale uważają że wówczas ukazaliby słabość). A jak już się jest przekonanym o własnej mądrości, to człowiekowi się uczyć nie chce. I dalej głupio gada, ale nie ze złej woli - tylko dlatego, że wierzu w swą moc i potęgę. Tak jakoś to widzę. Franciszkańsko? :)
-
socjopatyczna_malkontentka
2013/05/05 20:28:46
PS. "Bzdurny komentarz do wyważonego tekstu", otóż to. Jakby nie był politykiem nie odczuwałby potrzeby zabierania głosu w kwestii, o której nic nie wie. Normalni ludzie boją się zbłaźnić. A politycy uważają za swój obowiązek zabrać głos. To nie zła wola, to głupota. Ale oczywiście mogę się mylić. Nie znam gościa, może jest po prostu wredny?
-
socjopatyczna_malkontentka
2013/05/05 20:30:09
"nie brakuje im wiedzy, lecz umiejętności krytycznego myślenia" - przepraszam, że tak dopisuję. Możesz to skleić w jedno? Umiejętność krytycznego myślenia nie jest przyrodzona, ona bierze się z wiedzy :)