Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
sobota, 23 stycznia 2010
341. ciał zmartwychwstanie...
Ciał zmartwychwstanie jest jednym z tych elementów chrześcijańskiej doktryny, który sprawia, że nie warto jej całkowicie odrzucać.
Arystoteles uważał, że jedynie dusza rozumna jest nieśmiertelna - redukował więc w gruncie rzeczy to co ludzkie, jedynie do tego co rozumne (oczywiście doceniam związanie przez Arystotelesa duszy z ciałem jako takiej).
Chrześcijanie natomiast, wierząc w zmartwychwstanie ciała, chcąc nie chcąc, uznawali że ludzkie są również 'żądze ciała'.
Ta niechęć do redukowania człowieka jedynie do myśli jest w chrześcijaństwie wciąż obecna.

Ta niechęć była i jest również rdzeniem chrześcijańskiej niezgody na kapitalizm, na redukcję ('kompresję stratną') tego kim jesteśmy, do tego co posiadamy.

Jak słusznie zauważył TK, nie byłoby współczesnego globalnego świata, gdyby nie ta kompresja.
Bo 'kompresja stratna' o jakiej pisałem w odniesieniu do pieniądza, nie jest redukcją - jest kompresją właśnie. Kompresją naszej pozycji społeczno-ekonomicznej do czystej liczby.
Tyle tylko, że ta liczba, by zacząć znów mieć znaczenie (w procesie dekompresji) musi się 'nami zabrudzić'. Projektujemy siebie na pieniądz, w prawdziwie wolnym (czy rzeczywiście?) akcie samo-stworzenie.

Jesteśmy tym co kupujemy.

Chrześcijańska niechęć do pieniądza jest niechęcią do ludzkiej wolności - takiej wolności, która pozwala przekroczyć odpowiedzialność za swoje czyny i etykę. To wolność prawdziwie suwerenna. Nieważne jak pieniądze zarobiłeś, ważne jak je wydajesz. A ponieważ ty decydujesz, jak je wydajesz - jesteś suwerennym, wolnym od wszelkich wpływów bytem.

Tu jednak wracamy do duszy rozumnej. Ci którzy widzą w kapitalizmie system etyczny, redukują człowieka do jego świadomych, racjonalnych, rozumnych właśnie decyzji.
Chrześcijanie wiedzą, że to jest kłamstwo - że w procesie dekompresji pieniądza ulega on zabrudzeniu właśnie tym, co jest nieracjonalne - naszymi żądzami, emocjami, poruszeniami ciała.
A one nie w całości należą do nas .
Nimi zarządzają plotki, agencje reklamowe, znajomi, przyjaciele i wrogowie.
W procesie dekompresji pieniądza - momencie twórczego aktu autokreacji - nie jesteśmy więc sami. Nie stwarzamy więc siebie jakim chcielibyśmy być, lecz siebie jakiego podpowiadają nam inni.
Nie ważne co w środku - ważna powierzchnia, a powierzchnia nie jest nasza. Dlatego właśnie współczesny kapitalizm jest niemal niezniszczalny - jest częścią naszej istoty.
Czy istnieje jakieś wyjście 'na wolność'?
Być może, a kluczem jest ciał zmartwychwstanie...
20:49, krzysztof_nawratek , dywagacje
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 stycznia 2010
340. Balcerowicz musi odejść...
Na portalu KP taki popełniłem tekst...
18:55, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Komentarze (7) »
niedziela, 17 stycznia 2010
339. pieniądz nie jest tym, czym się wydaje...
No cóż, brnijmy dalej w pozorną ezoterykę...

Przede wszystkim uprasza się o nie sianie defetyzmu w komentarzach (:-P) - alternatywa(y) istnieje(ą), bo musi(szą).
Wbrew pozorom, najbardziej oczywistą jest alternatywa komunistyczna - dziś jak najbardziej możliwa w krajach wysokorozwiniętego kapitalizmu.
Niestety, wbrew autorom Imperium, nie sądzę by była ona możliwa 'sama z siebie', niemniej jednak - TINA była i jest kłamstwem.

Najbliższy rok jak sądzę wykaże, czy moje intuicje się sprawdzą i inflacji (znaczącej) nie będzie.
To przekonanie opiera się na przeczuciu, że nie istnieje jeden rodzaj kapitału. Że pieniądz _zawsze_ jest częścią składową czegoś innego, że w gruncie rzeczy pieniądz jako byt samoistny nie istnieje.
Znaczy to, że dokapitalizowanie banków odbyło się za pomocą zupełnie innego 'kapitału', niż dofinansowanie konsumpcji.
Jadwiga Staniszkis ma więc oczywiście rację, gdy w swej najnowszej książce pisze, że obecny keynesizm jest zupełnie inny od swego 'oryginału'.
Swoją drogą, lektura tej książki pozostawia czytelnika w rozterce - jeśli Staniszkis ma rację, to czy nasi liberałowie (z Leszkiem Balcerowiczem na czele) są po prostu głupcami, czy też są cynicznymi graczami 'na pasku globalnych korporacji i imperialistycznych rządów'?

Nie istnieje kapitał, istnieją różne kapitały. Zawsze w powiązaniu z czymś innym. Jeśli tak - to teza jaką postawiłem: 'postmodernizm jest niedokończonym projektem' jest realnym projektem oporu.
Staniszkis w gruncie rzeczy nie pozostawia nam wyboru - jeśli chcemy obronić demokrację, jeśli chcemy obronić naszą indywidualną wolność musimy odrzucić współczesny kapitalizm.
10:53, krzysztof_nawratek , dywagacje
Link Komentarze (4) »
środa, 13 stycznia 2010
338. kapitalizm finansowy i miasto
Kłopot polega oczywiście na tym, że nie jestem specjalistą od finansów. Notka więc opiera się na intuicjach - jeśli jakiś finansista z otwartą głową chciałby się włączyć do dyskusji, uprzejmie zapraszam!

Nie można (niestety?) poważnie mówić o mieście ignorując znaczenie jakie we współczesnym świecie ma finansowy i komunikacyjny aspekt współczesnego kapitalizmu.
O 'digitalizacji' (oczywiście bez użycia tego pojęcia) relacji międzyludzkich w mieście pisał już sto lat temu Georg Simmel. Jak pisałem w notce 'pieniądz jako kompresja stratna' pieniądz  osłabia związek pomiędzy pozycją społeczną a ekonomiczną.
Oczywiście, nie zrywa (zrywał?) tego związku ostatecznie ani zupełnie - wciąż pozostawał kulturowy kontekst w jakim pieniądze podlegały obrotowi (były wydawane i zarabiane).
Jednakże fenomen Stanów Zjednoczonych, zastępujących w pozycji hegemona Zjednoczone Królestwo pokazuje rewolucyjną siłę pieniądza odartego z post-feudalnych ograniczeń.

Relacje międzyludzkie, te w których pieniądze występują (w różny sposób) opierają się na splocie różnych akcji i pozycji - zawsze jednak wymagały istnienia realnego ciała.
Nawet jeśli dokonuję zakupu kartą kredytową pliku mp3 w sklepie iTunes, to ja - mój gust muzyczny, moja potrzeba lub kaprys są kluczowe dla aktu zakupu.
Ponieważ współczesny kapitalizm, ze swym terrorem GDP, usiłuje maksymalizować ilość transakcji (ilość przepływającego kapitału), jest oczywistym, że to moja niedoskonałość w generowaniu potrzeb, moja ograniczona 'pożądliwość' jest dla kapitalizmu największą przeszkodą (problem w postaci braku gotówki został zlikwidowany poprzez wynalezienie kart kredytowych).

Po raz kolejny więc to ludzkie ciało, ze wszystkimi swoimi ograniczeniami, staje się ostateczną zaporą dla współczesnego kapitalizmu.

'Kapitalizm finansowy', w połączeniu z 'kapitalizmem komunikacyjnym' usiłują te przeszkodę przezwyciężyć.
W jednym i drugim przypadku nie mamy już do czynienia z pieniądzem zahaczonym w człowieku lub przedmiocie czy też z informacją która ma nadawcę i odbiorcę, lecz z cyrkulacją.
Zarówno kapitał jak i informacja dziś przede wszystkim krążą - i tylko ich 'odbicia' są widoczne w 'realnym' świecie.

Z tego też powodu, kryzys finansowy 2008-2009 okazał się o wiele mniej niebezpieczny, niż wszyscy się obawiali(śmy).
Wbrew kasandrycznym zapowiedziom, że to nie koniec, moim (laickim) zdaniem - kryzys mamy za sobą.
Pytanie brzmi - co z tego wynika?

Przede wszystkim - że to co niedoskonałe zawsze zatryumfuje nad tym co idealne. Że brak jest lepszy i bezpieczniejszy od pełni. Że ciało wciąż opiera się duchowi.

Lekcja z kryzysu to też lekcja dla miast.
'Branding' i 'marketing', finansowe spekulacje i architektoniczne ekscesy (Dubaj) mają znaczenie tylko o tyle, o ile mają zakotwiczenie w ludzkich ciałach (z ich potrzebami i żądzami).

Najwyższy czas miasto 'rozkleić'. Skupić się na powierzchniach pomiędzy różnymi logikami. Czas jeszcze raz odrzucić totalitarną metanarrację neoliberalizmu i skupić się na warstwach i tym co pomiędzy nimi.

Postmodernizm jest niedokończonym projektem.
19:36, krzysztof_nawratek , dywagacje
Link Komentarze (4) »
niedziela, 10 stycznia 2010
337. teraz już pójdzie z górki...
"...prawdziwy człowiek pracy. Pracując tak dobrze jak tylko potrafi, czerpie sens ze swoich wewnętrznych wartości, sens jego społecznego statusu jaki daje mu wykonywana praca".


(cytat i zdjęcie stąd)
08:46, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (5) »
sobota, 09 stycznia 2010
336. miastokracja w Ultramarynie
Taki wywiad... w takim oto miesięczniku:

18:39, krzysztof_nawratek , miasto
Link Dodaj komentarz »