Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
piątek, 28 listopada 2008
210. w Berlinie
Siedzę sobie w lobby hotelu w Berlinie i dobrze mi :)
Dziś skończyła się konferencja dla której przyjechałem, było ciekawie, ale jeszcze ciekawsze było szwendanie się po mieście, spotkania ze znanymi blogerami oraz znanymi nieblogerami :)



(zdjęcia autorstwa JE)

Knajpy berlińskie bardzo przyjemne, ceny szokująco niskie (przynajmniej w porównaniu z Dublinem czy Plymouth).
Wszystko wskazuję, że wkrótcę tu wrócę i zrobie to z przyjemnością.

Odwiedziłem w końcu wczoraj Muzeum Żydów... no nie wiem...
Liczyłem na fizjologiczne przeżycie opresji, na bardzo sensualną architekturę, ale oprócz stromych schodów nic takiego mnie nie spotkało.

Znów architektura mnie rozczarowała...
23:20, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (12) »
sobota, 22 listopada 2008
209. architektura dla społecznej zmiany
Całe szczeście nikt z moich studentów nie zna polskiego, mogę więc na moim blogu bezkarnie zdradzić temat kolejnego projektu, który ogłoszony zostanie im w najbliższy piątek.

Wczoraj było oddanie projektu pierwszego, ważne również dla mnie - w końcu to był pierwszy projekt który robili _moi_ studenci.
Debiut wypadł chyba nieźle, wszyscy z mojej grupy projekt zaliczyli :) a kilka projektów było naprawdę ciekawych.
Oczywiście na zawsze pozostanie tajemnicą ile jest w tym mojej zasługi a ile ich własnych talentów...

Już w tym  oddanym właśnie projekcie pojawiły się wątki, które obsesyjnie poruszałem na moich wykładach - architektury jako przemocy, opresji, elementu manipulacji społecznej. Bardziej jednak jako zagrożenia, niż szansy (choć były i takie ślady).

Następny projekt, zatytułowany będzie "Architektura dla zmiany / Na odmiane, architektura" (Architecture for a change / Architecture, for a change) i w całości będzie dotyczył instrumentalnego traktowania architektury/budynku.
Instrumentalnego w tym sensie, że nie jakaś ezoteryczna "jakość architektury" będzie ważna, lecz jakość życia jej użytkowników, jej wpływ na otoczenie, stymulacja określonych procesów i zachowań.
W skrócie można by ten projekt opisać sloganem: "Architektura psycho/socjo aktywna". Tym razem jednak, celem będzie próba wykorzystania architektury dla polepszenia życia jej użytkowników, a nie tylko studia zagrożeń.

Gdy pisałem o właśnie zakończonym projekcie, jedna z moich czytelniczek drwiła, sugerując że pomyliły mi się studia architektoniczne ze studiami z marketingu.
Myślę, że dramat polskiej architektury i urbanistyki polega na zupełnym odcięciu się architektów i urbanistów od życia. Wyniosłym ignorowaniu innych dyscyplin (choć to nie tylko w Polsce budowlańcy nienawidzą architektów i nawzajem).
Le Corbusier wołał kiedyś - architektura albo rewolucja.
Dziś architekci - słudzy deweloperów, śmieją się z Corby. Oni tylko chcą zarabiać pieniądze i trzymać struktury władzy (decydując co jest dobrą architekturą a co złą, decydując kto może być architektem a kto nie).
O jakimkolwiek społecznym zaangażowaniu nie chcą słyszeć.

Ale to się zmienia. Również w Polsce, ludzie dawniej związani z PlanetWaWa tacy jak na przykład Karol Langie powoli odkształcają dominujący dyskurs.
A ja, jako skromny nauczyciel akademicki mam ten przywilej by rozsiewać memy rewolucji w umysłach moich studentów.
Architektura może być dla ludzi.
Znów w to zaczynam wierzyć...

17:17, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 17 listopada 2008
208. w Przekroju ...

... się trochę pomądrzyłem.

13:02, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (5) »
207. jeszcze w związku z Berlinem...

... pozwalam sobie wrzucić tu abstrakt mojego wystąpienia.

W sumie nic nowego - taki trochę ekstrakt z mojej książki, choć z trochę inaczej (szerzej) zdefiniowanym konceptem obywatela plug-in.

The Plug-in Citizen in an A-Androgynous City

The talk deliberates the potentiality of the city as an existential anchor for human beings in a globalised world.

Starting from the notion of the city as a political concept it describes the idea of citizen and citizenship as a very exclusive and dated notion. Therefore, rejecting citizenship it suggests a construct called “plug-in citizenship” which is based on an extremely individualistic relation between the city and its needs and the human being.

However, the process of plug-in and out is not only political.

The process of plugging in and out is a fundamental for our existence in the world as moving creatures.

Moving is a process of plugging in and out. Staying in one place, contemplating, is a process of growing into the world. Slowly one can understand and analyse the place where she or he exists. When one moves the process of understanding is broken.

Movement of our body, on the local scale, is not essentially different to jumping from continent to continent – on each level humans try to plug-in to newstructure/system/environment.

On a global scale – because an environment could be radically different – one needs a special interface to effectively plug-in to new systems to negotiate and interact / influence.

Understanding the process of plug in and out, understanding of the interfaces people negotiate with are absolutely crucial to the understanding of the contemporary city – on a local and  global scale (internally – as an urban/social/political and economical realm and externally as a part of globalised world).

The androgyny is a human being freed from exclusive differences, freed from the most basic and the strongest human limitation – sex. It implies a complete freedom from the exclusive differences. The androgyny reaches the “coincidentia oppositorum”, which means the union of contradictions created in order to achieve a higher state of experience and existence.

The contemporary model of the city, based on ideas of creativity and tolerance, could be described as an “androgynous city”.

That model however is just the last stage of a post-political evaluation of the city, evolution (or rather degeneration) of the  citizen becoming consumer, promising tranquil space and sphere. Notion which just proves being wrong.

That talk deliberates idea of an “a-androgynous city”. City based on human imperfection and incompleteness. City inhabited by plug-in citizens.

11:05, krzysztof_nawratek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 listopada 2008
206. co z oczu to i ...
W naszej ulubionej, coraz bardziej konserwatywno-neoliberalnej (ostatnie teksty o strajkach, najnowszy tekst o pomniku Hasiora) GW tekst o likwidowaniu "złych miejsc" w mieście.

Najładniejszy fragment brzmi tak:

"Chodzi o wypychanie przestępstw z miejsc publicznych i przeistaczanie ich w przyjazne ludziom - wyjaśnia założenia programu nadkom. Arkadiusz Popiół, naczelnik wydziału prewencji w Komendzie Wojewódzkiej"

Niby w porządku - przeistaczanie w przyjazne ludziom brzmi miło...
Czy rzeczywiście?

Podstawowa wątpliwość dotyczy tego co jest definiowane jako przestępstwo.
Nie tak dawno sąd uznał, że opalanie się z nagimi piersiami jest przestępstwem.
Metody, które są w tym artykule promowane nie dotyczą jedynie kradzieży, pobić, morderst czy gwałtów, lecz dotyczą wypicia piwa na ławce w parku.
W dalszej części tekstu sprawa staje się jasna - nie chodzi tak naprawdę o przetępstwa, lecz o "lumpów".
Przykład sukcesu programu jaki podaje GW robi wrażenie

"...w Kamieniu Pomorskim zburzono stare hale POM, gdzie młodzież z okolicznych szkół piła, paliła papierosy, narkotyzowała się. Teraz budynków nie ma, nikt się tu nie gromadzi".

Wspaniałe, prawda?
Nikt się nie gromadzi. Jest ślicznie. W innym miejscu nawet japoński ogród zrobiono.

I tylko takie nieśmiałe pytania - a gdzie teraz się gromadzą ci, którzy się wcześniej gromadzili tam? Czy jak zburzono hale, to młodzież przestała pić, palić i narkotyzować się?
Czy te programy zmniejszają ogólną ilość przestępstw w mieście, czy jedynie usuwają je z pola widzenia "porządnych" obywateli?
I co tak naprawdę jest usuwane - przestępstwa, czy na przykład przytulające się nastolatki na ławce?
Kim w końcu są owi "ludzie" dla których owe miejsca stają się przyjazne (na przykład miejsce po wyburzeniu hal POM)? Kim musisz być, jak się zachowywać w miejscach publicznych byś godzien był miana "człowieka"?

No i w końcu pytanie ostatnie - a co z prawdziwymi przestępcami? Co z ludźmi z marginesu? Czy wystarczy ich nie widzieć, by oni znikneli?
10:41, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (9) »
czwartek, 13 listopada 2008
205. "ziomal" poleca...
Na portalu znam.to pojawiła się kolejna recenzja mojej książki zatytułowana "Obowiązek na półce intelektualisty" :-P
(a już myślałem, że wszyscy o niej zapomnieli).
Miła recenzja.
Autor, podpisany jako "Arystokrata"(nie ćwiczyłem na wf), pochodzi ze Śląska.
Więc Ziomal :)

Przy okazji polecam tekst mojej niedawnej recenzentki na portalu Evropske mesto.
09:26, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (7) »
środa, 05 listopada 2008
204. jestem ze studentami ...
... w Barcelonie.
Cóż mogę powiedzieć?
Proper continental city...

Przy okazji - ja też się cieszę że Obama jest nowym prezydentem Imperium...
19:27, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (12) »
sobota, 01 listopada 2008
203. utopia
Trochę w związku z poprzednim wpisem, troche w zwiazku z książką, trochę obok tego co wypisują moi studenci ... have fun :)

14:22, krzysztof_nawratek
Link Dodaj komentarz »