Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
czwartek, 26 listopada 2009
326. pomiędzy 'public sphere' i 'general intellect'
Architekci (i różni inni którzy się amatorsko zajmują miastem) lubią bezrefleksyjnie przechodzić od sfery publicznej do przestrzeni publicznej.
Jeśli sfera publiczna jest (nie-fizyczną) przestrzenią  swobodnej wymiany myśli i poglądów, to dlaczego nie przełożyć tego pojęcia na fizyczną przestrzeń? Przestrzeń publiczna (w powszechnym przekonaniu) nierozerwalnie łączy się z publiczną własnością - jeśli przestrzeń ma prywatnego właściciela, nie może być publiczna.

Dla Habermasa sfera publiczna jednakże dotyczy możliwości swobodnej komunikacji i znajduje się pomiędzy sferą prywatną a sferą związaną z władzą. Burżuazyjna sfera publiczna narodziła się (według niego) w XVIII wieku w opozycji do absolutystycznej władzy. Dlatego też, 'egzekucja' sfery publicznej następować może nie tylko na placach czy w parkach, ale również w kawiarniach, pubach czy w mediach albo w sztuce.

Plan Nolliego, który jest swego rodzaju 'świętą ikoną' architektów dyskutujących o przestrzeni publicznej


(http://www.archidose.org/Blog/nolli1.jpg)
jest dokumentem łatwo wprowadzającym w błąd.
Nolli dokonał rewolucyjnej (w swoim czasie) operacji - zrównując wszystkie przestrzenie nie-prywatne (a więc przede wszystkim place i wnętrza kościołów). Z mojego jednakże punktu widzenia, równie dużo sensu byłoby pokazanie w ten sam sposób (czyli jako białe plamy) również przestrzeni prywatnych (choć wtedy plan byłby raczej nieczytelny ;)), a zdecydowanie lepszym rozwiązaniem operowanie odcieniami szarości opisującymi różne stopnie kontroli poszczególnych fragmentów przestrzeni.

Mój atak na przestrzeń publiczną (która, moim zdaniem nie istnieje) idzie z trzech kierunków:

- po pierwsze (o czym już pisałem), przestrzeń publiczna jest pojęciem zbyt wąskim by skutecznie opisywać współczesne fenomeny miejskie jakim są przestrzenie mallów czy galerii. Przestrzenie te mogą być określane jako przestrzenie quasi - publiczne (Diane Ghirardo) lub też - co moim zdaniem ma więcej sensu, lecz wciąż jest narzędziem zbyt prymitywnym - przestrzeniami heterotopicznymi (Michiel Dehaene i Lieven De Cauterw)
- po drugie, przestrzeń publiczna z zasady nie jest rzeczywiście publiczna (czyli dla wszystkich), ponieważ jest zdefiniowana ekskluzywnie zgodnie z kodami regulującymi współżycie międzyludzkie w danym społeczeństwie
- po trzecie wreszcie, przestrzeń publiczna (jako idea) jest 'pustym NIE-znaczącym' (że sobie pozwolę zażartować z Laclau), jest przestrzenią martwą zarówno w sensie aktywizacji społecznej emocji jak też w sensie możliwej interakcji ze społeczno-politycznymi strukturami społecznymi.
(oczywiście zdarzają się wyjątki - jak manifestacje czy zamieszki, ale takie same wyjątki mogą się zdarzyć w zakładzie pracy oraz w galerii handlowej).

Jeśli więc przestrzeń publiczna jest konceptem niesprawnym intelektualnie, to czym ją zastąpić?

Ciekawy i zaskakujący trop pozostawia nam być może Karol Marks.
Jego koncept 'general intellect' oryginalnie służył do opisania procesu wzrostu znaczenia wiedzy (przede wszystkim w postaci wiedzy technicznej oraz umiejętności) w procesie produkcji oraz 'zrastania' się tejże wiedzy z maszynami, jako rodzaj kapitału.
Każda maszyna - czy to silnik czy laptop - zawiera w sobie 'zamrożony' kapitał wiedzy (zarówno tej ogólnie dostępnej jak i wyjątkowej).
Dziś, w pracach takich myślicieli jak Negri, Virno czy Marazzi znaczenie tego pojęcia się znacznie rozszerzyło - wiążąc się przede wszystkim z przejściem produkcji z maszyny w ciało (np. programisty czy naukowca).

Dla mnie jednak nie ten aspekt jest interesujący.
Ja chcę przeinterpretować 'general intellect' w inny sposób.

Mój konstrukt wspiera się na dwu filarach:
- po pierwsze, nie tylko maszyny czy budynki, ale również sama przestrzeń produkowana w procesie społecznych interakcji zawiera w sobie 'general intellect'
- po drugie, interesuje mnie proces produkcji / kodowania i de-kodowania 'general intellect' w przestrzeni.

Przestrzeń o której mówię (którą kiedyś, z braku lepszej nazwy określiłem jako przestrzeń inter-akcji) nie jest więc 'pustym nie-znaczącym' lecz jest maszyną (re)produkującą 'social realm' i tylko jako taka ma znaczenie dla analizy przestrzeni miasta.

W ten sposób rozpocząłem - mam nadzieję - proces ostatecznej likwidacji szkodliwego pojęcia 'przestrzeni publicznej'.
Ciąg dalszy nastąpi (choć niekoniecznie na blogu...).
00:06, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (10) »
niedziela, 22 listopada 2009
325. sztuka po przejściach
dostałem właśnie takie ogłoszenie:

Festiwal "Sztuka po przejściach"

*26.11.2009, godzina: 18.30, miejsce: Mieszkanie Gepperta  –  Dyskusja: Czy przestrzeń publiczna jest dziś przestrzenią dla wszystkich? Udział wezmą Paweł Kowzan i Marcin Szczelina, prowadzenie Tomasz Zaborowski.

Przestrzeń publiczna jest w dużej mierze zawłaszczana przez prywatnych przedsiębiorców, korporacje, developerów. W miastach reklamy wiszą na większości budynków w centrach. Powoduje to uczucie całkowitego chaosu. A przecież szlaki komunikacyjne są jedną z najważniejszych przestrzeni publicznych nadających spójność miastom. Jak zatem zorganizować funkcjonalną przestrzeń publiczną, przydatną i przyjazną mieszkańcom. Czym wobec rzeczywistości jest mit o mieście socjalnym i jakie ma on znaczenie dla rewitalizacji miasta.  

Czy przestrzeń  publiczna jest dziś przestrzenią dla wszystkich?

Przestrzeń publiczna jest zawłaszczana przez prywatnych przedsiębiorców, korporacje, developerów. W miastach reklamy wiszą na większości budynków w centrach. Powoduje to uczucie całkowitego chaosu. A przecież szlaki komunikacyjne są jedną z najważniejszych przestrzeni publicznych nadających spójność miastom. Jak zatem zorganizować funkcjonalną przestrzeń publiczną, przydatną i przyjazną mieszkańcom. Czym wobec rzeczywistości jest mit o mieście socjalnym i jakie ma on znaczenie dla rewitalizacji miasta. Innym zagadnieniem miejskim jest pytanie o możliwość ingerencji w tkankę miasta. Kto może ingerować w przestrzenie publiczne i dlaczego. Jaką rolę ma do spełnienia artysta w przestrzeni publicznej a jaką architekt. Jaką rolę spełnia sztuka ulicy.  W jaki sposób odzyskać miasto. Krzysztof Nawratek mówiąc o mieście stwierdza, że projekt miasta jako idei politycznej, społecznej, gospodarczej umiera. Zakłada również, że śmierć miasta może przyczynić się do powstania Polis. Polis jako sposobu zarządzania sobą przez wspólnotę, która mieszka w obszarze zurbanizowanym zwanym dawniej miastem. Czy taki scenariusz jest możliwy?  Jeśli tak to jak  będą wyglądać przestrzenie publiczne? I co musi się wydarzyć, żeby ten scenariusz zafunkcjonował. Jakie alternatywy dla miasta i przestrzeni publicznej widzą artyści i urbaniści. Wydaje się, że w obliczu wielu antagonizmów miejskich sztuka i urbanistyka mają duże znaczenie dla wyznaczenia kierunku rozwoju "krytycznej praktyki przestrzennej".

Aż żałuję, że nie mieszkam we Wrocławiu - mógłbym się cichaczem zakraść i posłuchać co kto mówi o moich ideach ;)
14:39, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (8) »
czwartek, 19 listopada 2009
324. sieć zabiła rewolucje
"These new cognitive workers have more power than was possessed by technicians over material capital, because they are no longer reducible or controllable by means of the weight of capital"
(Yann Moulier-Boutang)

Problem w tym, że w społeczeństwie sieci w jakim dziś przyszło nam żyć, każdy 'cognitive worker' jest zastępowalny.
Internet został stworzony by przetrwać atak nuklearny, społeczeństwo sieciowe jest odporne na rewolucje.
10:55, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 listopada 2009
323. antyliberal?
Moi studenci 3 roku robią projekt szkoły. Dopiero zaczynają, więc rozmowy jeszcze na sporym poziomie ogólności.
Pytam trzech chłopaków - określcie proszę jednym słowem wasze podejście do tego projektu.
Usłyszałem:

hierarchia
indywidualność
porządek

...coś czuję, że będzie się działo...

A na portalu Kultura Liberalna dyskusja (kolejna) o zainteresowaniu miastem i fenomenie miejskich aktywistów. Między innymi jest tam i moja wypowiedź.

21:19, krzysztof_nawratek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 listopada 2009
322. kupiłem bilety
Będę w Polsce w grudniu.
3 grudnia na zaproszenie Małopolskiego Instytutu Kultury i Projektu Miejskiego będę w Krakowie.
4 grudnia będę w Warszawie na konferencji 'Wartościowanie Współczesnej Przestrzeni Miejskiej' gdzie wezmę udział w Panelu Twórców (pod hasłem: O co i jak grać w miasto?) wraz z:

dr Czesławem Bieleckim, dr Krzysztofem Chwalibogiem, prof. dr hab. inż. arch. Sławomirem Gzellem, prof. dr hab. inż. arch. Konradem Kucza-Kuczyńskim...

Wielkie Nazwiska i ja, mały miś.

Panel będzie prowadziła Magdalena Staniszkis, która kilka dni temu przysłała mi mejla z pytaniem o czym chce mówić.
Odpisałem że chcę poruszyć trzy kwestie:

- niezgoda na język w jakim sformułowany jest tytuł Panelu ('gra w miasto')
- 'starchitecture culture' / architektura dla onanistów
- co zamiast cynizmu?


Mam nadzieje, że nie wykreślono mnie z listy mówców... ;)
23:50, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (11) »
sobota, 14 listopada 2009
321. urban sprawl po polsku
Z lekkim poczuciem wyższości zwykle mołnuję moim brytyjskim studentom na brytyjskie budownictwo i brytyjskie (nie) miasta.
Na blogu Polandian widok z drugiej strony:

"Polish “developers” need little encouragement beyond a narrow muddy track leading absolutely nowhere, preferably into the middle of a field of crops or a forest. Follow this with a casual discussion in the bar and you have the beginnings of ‘Tomasz Trump IV’.

TT IV – “No, jak tam, stary!”

MATE – “Soohigh, dude! Moj kumpel, Marek, kupalowałesz fajne teren agricultoraliczny na tam ten pole blisko moja babcia. Wiesz! On ma tylko 1,500 metre quadratowy i budowaliśmyczjyzny 58 domki. Bliżniaki, oczywiszcze. Mały kurdupoły domki ale ludzie bardzo lubi tego domki i on sprzedawały sie jak ciepłe bułeczki! Teraz on ma Range Rowera, wakacja na Bali i wszystki najlepsze sprzet AGD, nawet expres do kawy!”

TT IV – “Kurde! Ja tesz chce expres do kawy. Znam pole ktory ma malutki pierdolowy droga. Do roboty!”

Such are the beginnings and before you can say “O co chodzi?” something looking for all the world like a set for Coronation Street has appeared in the centre of a very large field somewhere on the edge of Łomianki. Surrounded by nothing but crops, served by only a mud track, the electrical supply provided by a set of jump leads hooked onto a nearby overhead line. Like a powerful lighthouse it flashes its message to all passers by “Look what a fellow Pole did. He got rich and now drives a Range Rowera. And you…..loser??!”"

Cały wpis niewiarygodnie śmieszny - polecam!

17:43, krzysztof_nawratek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 listopada 2009
320. patrząc z zewnątrz na Rygę (część 1)
(znów nasi studenci)
19:56, krzysztof_nawratek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 listopada 2009
319. Slavoj Žižek i Sharon Athena na plaży w Barcelonie


Najnowsza książka Slavoja Žižka 'First as Tragedy, then as Farce' kończy się słowami:
"...do not be afraid, join us, come back! You've had your anti-communist fun, and you are pardoned for it - time to get serious once again!"
i ten cytat nie powinien pozostawiać wątpliwości - tak, Žižek agituje za komunizmem (w Polsce to zdaje się już jest przestępstwem?).
Książkę powinno przeczytać kilku populistyczno - prawicowych czytelników tego bloga, słoweński Brodacz stawia bowiem tezę, że jedyna prawdziwa alternatywa istnieje pomiędzy komunizmem a socjalizmem, że socjalizm nie jest 'krokiem na drodze do komunizmu' lecz jego jedynym prawdziwym, śmiertelnym wrogiem.
Kto wie - może kilku z Was po lekturze Žižka przejdzie z obozu wielbicieli Faceta-Z-Muszką do obozu zwolenników Filozofa-Z-Brodą...
;)

Jest w tej książce jeszcze jedna teza, która w moich uszach współgra z tym co pisałem na tym blogu od pewnego czasu.
Žižek pisze o tym, że niemal wszyscy jesteśmy proletariuszami, jesteśmy "part of no-part", wszyscy jesteśmy wykluczeni.
Wspomina o agambenowskim homo sacer i mimo tego, że podobno Agamben nie ma zastosowania politycznego, ten właśnie fragment jest moim zdaniem najsilniejszy w książce.
Moja recepcja tezy Žižka jest bowiem egzystencjalna - bycie proletariuszem to potencjalne bycie homo sacer. To nie zabawa, to nie kwestia smaku czy kultury - tu chodzi o życie. O to, że nasze istnienie jest zagrożone.

Przez ostatnie dziesiątki lat europejski model socjalny dawał pewność, że jeśli coś nam w życiu nie wyjdzie, to istnieje państwo i jego służby, które nie pozwolą nam zginąć. Możemy oczekiwać bezpłatnej opieki medycznej, zasiłku dla bezrobotnych czy wręcz subsydiowanego mieszkania.
I choć wciąż te zabezpieczenia istnieją, to ich kruchość napełnia trwogą. Priorytety kapitalistycznych rządów są przecież oczywiste - dofinansować banki, obciąć wydatki socjalne. Jak pokazał Berlusconi, stan wyjątkowy wprowadza się zadziwiająco łatwo

Žižek nie oferuje w swojej książce pocieszenia, nie przekonuje że historia jest 'po naszej stronie'. Dokładnie przeciwnie - historia jest przeciwko nam.
Naszym przeznaczeniem jest zginąć, zostać zmiażdżonymi i wykorzystanymi.
I właśnie w akceptacji nieuchronności tego przeznaczenia tkwi wezwanie do aktu 'nieracjonalnej' wolności.

Sharon Athena, jedna z moich ulubionych bohaterek Battlestar Galactica, jest piękną (choć trochę naiwną - ale niech nikt nie próbuje zabrać mi prawa do naiwności!) ilustracją takiej niewykalkulowanej wolności. Bohaterką, która wygrywa.
Jako jedna z niewielu (uwaga spoiler) dostępuje łaski dobrego, spokojnego życia.
Życia odartego z heroizmu, życia wśród tych których kocha i którzy ją kochają.

Siedząc na plaży w Barcelonie celebrowałem swoją tymczasowość, to że istnieję tu i teraz.
Przez ten moment, mgnienie oka moje istnienie było pewne i stabilne, wyrwane z kapitalistycznej maszyny efektywności, produkcji i zysku. Siedziałem bezużytecznie i bezproduktywnie, lecz nie siedziałem sam.
Bycie poza kapitalizmem, nie oznacza koniecznie bycia poza wspólnotą.

Bezproduktywność nie jest oczywiście programem, bezużyteczność nie jest bronią.
Epifania plaży w Barcelonie mówi o czymś innym...
09:21, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (7) »
piątek, 06 listopada 2009
318. zamiast architektury
Wróciliśmy z Barcelony. Zaraz pojawi się dłuższy wpis, teraz tylko jedno zdjęcie kawałka ściany (foto: KBN):


08:50, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 listopada 2009
317. w obcym języku
Na łotewskim portalu architektonicznym wywiad z autorem tego bloga. Google translator does its job...
21:50, krzysztof_nawratek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2