Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
czwartek, 31 grudnia 2009
335. pięknych ciał w pięknych przestrzeniach...
... wszystkim moim czytelniczkom i czytelnikom w Nowym Roku życzę!



jak również zdrowia, spokoju i pieniędzy by się tymi ciałami i tymi przestrzeniami móc rozkoszować...
07:45, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (6) »
wtorek, 29 grudnia 2009
334. nie ma jak oryginalność - finał
Pod pierwszą notką z serii pojawił sie komentarz / przeprosiny p. Marka Matczaka:

"Szanowny Panie!

Pragnę bardzo Pana przeprosić za nieporozumienie zaistniałe w sprawie mojego artykułu Miasto, jako idea polityczna.

Pańską książkę o Mieście przeczytałem ponad rok temu,a później wielokrotnie wertowałem jej stronice. Nawet napisałem maila do Pańskiego wydawcy w sprawie ewentualnego spotkania z Panem, ponieważ tak mnie zafascynowała.
Od wielu lat interesuje mnie tkanka miejska od strony historycznej a Pańska książka dała nowe spojrzenie na wiele zagadnień w tym socjologicznych oraz wariantów zarządzania miastem.

Zachwycony Pańską książką pragnąłem się podzielić nowymi wiadomościami z innymi.
Połączyłem Pańskie teorie z historią, która jest moją pasją i zorganizowałem spotkanie wykład o mieście, na którym rozprawialiśmy o idei miasta wczoraj i dziś. Pragnę podkreślić, że omawiając miejską literaturę opowiedziałem o Pańskiej książce Miasto, jako idea polityczna. Następnie powstał artykuł zamieszczony, niefortunnie bez wymaganych cytatów, na stronie demokraci.pl

Moim niewątpliwym błędem jest to , że zamieszczony cytat oraz tytuł nie jest sygnowany Pańskim nazwiskiem, mimo że niewątpliwie został zaczerpnięty z Pańskiej książki. Nigdy moją intencją nie było przypisywanie sobie Pańskich słów, jako moich.
Jest to przeoczenie, przeoczenie niedopuszczalne, które zostanie natychmiast naprawione.

Na swoje usprawiedliwienie pragnę podnieść , że wielokrotnie opowiadając o artykule mówiłem, że jest napisany po lekturze Pańskiej książki. Tak samo zrobiłem na facebook'u pisząc, że to Pańska książka mnie natknęła na zorganizowanie seminarium o mieście oraz powodowała do napisania artykułu.

Jeszcze raz przepraszam. Naprawdę bardzo mi przykro, proszę mi wierzyć nie miałem nigdy zamiaru przywłaszczać sobie Pańskiego dorobku, a przeciwnie, chciałem go rozpropagować, ponieważ jestem nim zafascynowany.


Marek Matczak"

I nie można było tak od razu?

W każdym razie, uważam sprawę za  zamkniętą (na stronie demokratów pojawiła się korekta).
To miłe, że moja książka jest czytana i inspiruje - na przyszłość proszę po prostu nie wstydzić się tych inspiracji :)
11:17, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 28 grudnia 2009
333. nie ma jak oryginalność - c.d.
Jeszcze śmieszniej:

Oczywiście na mejla nikt nie odpowiedział...

Jeśli wśród moich czytelników jest jakiś prawnik, który chciałby się tym zająć niech pisze na priva...
23:23, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Komentarze (2) »
332. nie ma jak oryginalność myśli...
Kiedyś była taka partia w Polsce, która uchodziła za partię polskiej inteligencji. Dziś jej kolejna mutacja nazywa się Demokraci.pl
Na swojej stronie zamieściła tekst pod jakoś tak znajomym tytułem "Miasto jako idea polityczna"... nie, oczywiście, że nie mam wyłączności na taką frazę, ale proszę porównajcie początek tego tekstu:


(całość TU, tekst podpisali Marek Matczak, Wiceprzewodniczący Partii 
oraz Piotr Obacz Sekretarz Regionu Mazowieckiego)
z tym oto fragmentem mojej książki:

"Dla Arystotelesa Miasto to partnerstwo. Partnerstwo zakłada zaś interakcje ludzi w Mieście mieszkających. A nawet o wiele więcej: według Arystotelesa Miasto jest ufundowane na trosce o cnotę, a jego zadaniem jest swego rodzaju „wychowywanie” swoich obywateli. Miasto więc, również w klasycznym rozumieniu, jest bytem dynamicznym. Miasto ma wychowywać, a więc Miasto jest czymś, co działa, a nie tylko czymś, co trwa. Miasto jako takie – i to będzie kolejna przymiarka do defi niowania Miasta – jest permanentną rewolucją. W ten sposób znów wracamy do Polityki. Miasto jest czystym potencjałem, który nieustannie traci i odzyskuje swoją potencjalność. Miasto wciąż jest rozbudowywane / przebudowywane. Wciąż jest niszczone i wciąż jest tworzone". (s.31)

Zenujące...
12:45, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Komentarze (12) »
piątek, 18 grudnia 2009
331. jest rok 2050...
... poziom oceanów podniósł sie o półtora metra. Miasta w całej Europie stają się znacznie gęstsze, na powrót związane ściśle ze swoim najbliższym regionem, urban farming staje się normą. Transport lotniczy i samochodowy niemal zanikł (ropa stała się zbyt droga), na powrót do łask wróciły koleje i transport morski. W Wielkiej Brytani panuje klimat śródziemnomorski.
EU zagwarantowała automatyczne obywatelstwo uchodźcom klimatycznym z Afryki, Azji i Oceanii - by ich gdzieś pomieścić powstają nowe, niezwykle gęste miasta.
Jednym z nich jest Tamar City, miasto wyrosłe tuż obok Plymouth, mające na małej stounkowo powierzchni pomieścić ponad pół miliona osób.
W ekspresowym tempie, w ciągu jednego tygodnia wstępny projekt przygotowali studenci Szkoły Architektury na Uniwersytecie w Plymouth.






nie wszystko było oczywiste dla wizytujących Szkołę oficjeli - trzba było niektóre rzeczy spokojnie tłumaczyć...



Ostatecznie projekt został skierowany do dalszych prac projektowych w latach 2051-2055 i oprócz ataku Dzikiego Człowieka - Pandy



nic się tego wieczora już ciekawego nie wydarzyło...
21:02, krzysztof_nawratek , miasto
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 14 grudnia 2009
330. święta, czas konsumpcji
Po bardzo ciężkim pierwszym semestrze nadchodzą trzy tygodnie (relatywnego) spokoju. Studentów nie ma i nawet jeśli muszę się pojawić na uczelni, to są to pojawienia się okazjonalne.
Trzy tygodnie w trakcie których mogę wreszcie oddać się konsumpcji.
Oprócz kutii i karpia będę konsumował filmy oraz książki.
Dziś przyszła ostatnia przedświąteczna przesyłka z amazon.co.uk a w niej:
- Designing interactions, zupełnie obok moich zainteresowań, ale mam nadzieję znaleźć w niej trochę inspiracji by rozwinąć jeszcze mocniej mojego obywatela plug-in
Space Reader: Heterogeneous Space in Architecture, w zasadzie z czystej ciekawości co Sloterdijk ma do powiedzenia na tematy okołoprzestrzenne
- The Weimar Republic Sourcebook, fantastyczne źródło tekstów od skrajnego lewa do skrajnego prawa. Kończę właśnie Mircea Eliade. Więzień Historii, (Eliade był idolem mojej młodości) i przypomniały mi się moje młodzieńcze fascynacje ideami rewolucji konserwatywnej. Ostatnio też przy okazji rozmowy z jedną ze studentek pojawiło się nazwisko Ernsta Jungera i jego 'Der Arbeiter'

Te książki dopełniają stosik na którym znajdują się też Endymion oraz The Rise of Eudymion Dana Simmonsa (kontynuacja Hyperiona, naprawdę fajne czytadło s-f), The Violence of Financial Capitalism, Marazziego (po 'Language and Capital' zostałem fanem tego człowieka) oraz Alaina Badiou, Theory of the Subject (nie żebym strasznie cenił Badiou...).

W związku z powyższym raczej nie oczekujcie długich notek (choć prawdopodobnie coś się pojawi w związku na przykład z ostatnim projektem moich studentów), zapraszam do lektury starych (jeśli ktoś 'odkrył' tego bloga niedawno i wydał mu się interesującym oraz do lektury jako takiej.
Cywilizacja konsumpcyjna w końcu do czegoś nas zobowiązuje...
21:23, krzysztof_nawratek , inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 grudnia 2009
329. heroizm życia
To się powtarza wciąż i wciąż - 'my' chcemy by ludzie współdecydowali, współuczestniczyli w zarządzaniu miastem, w demokracji, a ludzie nie chcą.
To idealizowanie 'wspólnoty' przez prawaków i lewaków, idealizowanie 'indywidualnej inicjatywy' przez liberałów ma jedną cechę wspólną - wiarę w to że ludzie wolą robić coś, niż nic.
A przecież wiemy, że to nie jest prawda. Że większość woli siedzieć na tarasie w Toskanii i popijając drinka prowadzić niezobowiązujące rozmowy, niż iść na wybory, zebranie polityczne czy po prostu do pracy.
Owszem, nuda czasami jest problemem, ale coraz lepiej potrafimy sobie z nią radzić.

Możemy próbować tłumaczyć pasywność jako rodzaj patologii, twierdząc, że jest wymuszona przez struktury społeczne (lewica) lub, że to zwykłe lenistwo słabych jednostek (prawica).
To z kolei prowadzi albo do marzeń o reformach / rewolucjach (kolejne aktywności) albo do poszukiwania aktywnych elit i pogardy reszty.

A co, jeśli to właśnie aktywność jest patologią? Dewiacją?
Jak Erich Fromm, gdy opisywał w "Ucieczce od wolności" maniakalne krzątanie się chrześcijan wierzących w predystynację, tak i my możemy łatwo wskazać zewnętrzne przyczyny wszelkiej ludzkiej aktywności, przyczyny które rezonują z instynktem samozachowawczym i pragnieniami unikania bólu i poszukiwania rozkoszy.
Depresja jest po prostu odrzuceniem zewnętrznych stymulantów, przez osłabienie tych trzech podstawowych instynktów.

Histeryczna produkcja i konsumpcja współczesnego kapitalizmu może być (i była/jest) z łatwością definiowana jako dewiacja, choroba psychiczna sztucznie stymulowana przez zwyrodniały system.
Biedni są zmuszani do pracy i konsumpcji by przeżyć, bogatsze społeczeństwa są niewolone systemami kredytów (szczególnie hipotecznych), ubezpieczeniami i - w bardziej subtelny sposób - stymulowaniem pożądania i obietnicą uniknięcia bólu.

A przecież Ziemia jest w stanie wyżywić wszystkich, przy niewielkim (lecz równo rozłożonym wysiłku) wszyscy mieszkańcy Ziemi mogliby żyć spokojnie i przyjemnie.
Czyż wyobrażenie raju, jako miejsca gdzie nie ma pracy nie jest kuszące? Taki raj jednak, natychmiast by się zdegenerował.

Bóg umarł bo niczego nie potrzebował.

W manifeście Komuny Warszawa (w książce Komuna Otwock) wychwala się nadmiar / naddatek oraz przyjemność.
W 'Mieście jako idei politycznej' pisałem o braku jako o głównym elemencie wiązania społecznego, głównym 'czynniku miastotwórczym'.
Nadmiar może być przydatny do takiej nikomu niepotrzebnej działalności jaką jest teatr czy sztuka, (choć czytając historię Komuny Otwock łatwo dość do przekonania, że gdy rzeczywiście pojawia się naddatek, Komuna przeżywa kryzys) brak jest oczywiście bardziej fundamentalny - zmusza nas by walczyć o byt.

Współczesny świat jest więc prawdopodobnie światem najlepszym z możliwych, światem w którym świadomie manipuluje się brakiem by świat i społeczeństwo przetrwało.
Jedyny problem jaki mam polega na tym, że nie bardzo wiem - po co ma przetrwać...
09:15, krzysztof_nawratek , dywagacje
Link Komentarze (2) »
środa, 09 grudnia 2009
328. pieniądz jako kompresja stratna
Nie, nie napiszę nic specjalnie odkrywczego - pieniądz jest elementem wiązania społecznego. Ale to wiązanie jest bardzo specyficzne - to jest rodzaj 'kompresji stratnej'.

W przypadku wymiany barterowej, sama wymiana miała związek z pozycją społeczno-ekonomiczną wymieniających. Drwal wymieniał drewno na ryby z rybakiem, złotnik pierścienie na stal od kowala i tak dalej (upraszczam oczywiście). Handel więc umacniał wcześniej zafiksowane role pełnione przez jego uczestników w strukturze ekonomicznej społeczeństwa. Pieniądz oczywiście tego nie robi. Pieniądz pozwala nam wcielać się w dowolne role.
Morderca, który obrabował swoją ofiarę pieniądze pochodzące z rabunku może przeznaczyć na leczenie swojej chorej matki.

Jeśli wymiana barterowa (przynajmniej do pewnego stopnia) wiązała jednego wytwórcę (usługodawcę) z drugim, pieniądz wszelkie związki tego typu ignoruje. To trochę jak w internecie - każdy może być każdym/ą.  Pieniądz od wieków czyni dokładnie to samo - wyzwala nas z ról społecznych, pozwalając wcielać się w kogo tylko chcemy. Oczywiście - wciąż zdradza nas bagaż kulturowy, pieniądz wciąż nie jest idealnym medium pozwalającym nam na całkowite ukrycie naszej społecznej tożsamości, ale to był mocny krok w tym kierunku.

Jeśli więc rozpatrujemy handel jako rodzaj komunikacji, jeśli rozszerzamy znaczenie słowa 'komunikacja' poza sferę werbalną (a moje ostatnie uwagi dotyczące general intellect w tym kierunku przecież zmierzają) to pieniądz komunikację całkowicie zafałszowuje.

Chcesz odbudować wspólnotę - zlikwiduj pieniądze :-P
________
o, a tu takie fajne
23:18, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 07 grudnia 2009
327. gniewni ludzie
Nieczęsto się zdarza, że jakiś studencki projekt tak mi się spodoba.


(copyright Bethany Dogget) 
Bardzo prosty, lecz jakże mocny pomysł - odwrócić układ sił i zbudować anty-strzeżone osiedle.
W tym przypadku, za murem jest osiadła, robotnicza (w większości dziś bezrobotna) wspólnota. To do nich należy budynek - bastion, do nich należy wieża z której obserwują nowowybudowane osiedle szczęśliwych mieszczan.
To oni z balkonów muru patrzą i oceniają, to oni mają prawo dopuścić - lub nie - 'nowych' do swojej wspólnoty. Na własnych warunkach.
Brutalne? Niesprawiedliwe? Politycznie niepoprawne?

A może po prostu wyrównujące układ sił? Głęboko demokratyczne i egalitarne?
23:49, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (26) »