Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
piątek, 31 grudnia 2010
456. 2010 for inspiration only
studenci, Badiou, Zizek, Latour, Haraway, transhumanism, flat ontology, void (obsesyjnie), post-sekularyzm, Dukaj (niezmiennie), Virno, Marks, Orygenes, Herbert (Frank, wciąż), Marazzi, Hatherley, Schmitt (a jednak), Junger, Cioran, Eliade, Chiny, UK, Bloom, Staniszkis (na wieki wieków), Red Tories/Blond, Bielik-Robson, Novalis, Teilhard de Chardin, NIN, this one is on us, UK Uncut, Mogwai, Silver Mount Zion, Godspeed You! Black Emperor... i wiele wiele innych osób, grup i idei...
11:02, krzysztof_nawratek , inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 grudnia 2010
455. 'sprywatyzowana kolej działa lepiej'
... mówi Gowin.
A ja się pytam - gdzieś ty to widział, koleś?

Podaj mi jakiś przykład, bo ja nie widziałem, nie słyszałem. Wręcz przeciwnie - mam nieprzyjemność korzystać czasem ze sprywatyzowanej kolei w UK i szczerze nie polecam (państwowa kolej w Chinach natomiast działa rewelacyjnie. W Finlandii zresztą też)

To trochę tak, jak ten absurdalny pomysł by potraktować urząd miejski jako przedsiębiorstwo. Logika przedsiębiorstwa to osiąganie zysku - logika, którą powinien kierować się urząd to jakość obsługi mieszkańców. To są dwie, zupełnie inne logiki. Nie tylko do siebie nie przystające, ale wręcz sprzeczne.

Gdy na dodatek mamy do czynienia z monopolem naturalnym (jeden dostarczyciel usług) prywatyzacja nie ma żadnego sensu, nie zwiększa konkurencyjności, po prostu zmienia priorytet (z jakości usług na osiąganie zysku) według jakiego dany podmiot działa. Kto tego nie rozumie, nie powinien nawet zbliżać się do zarządzania miastem (oraz koleją, nie wspominając już o państwie).

Chyba największy problem z polskimi politykami polega na tym, że oni nie mają pojęcia o świecie. Nie mają pojęcia o niczym w gruncie rzeczy. Nie jest to zresztą cecha jedynie polskich polityków...
11:47, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Komentarze (6) »
piątek, 24 grudnia 2010
454. czerwone święta
Wszystkim proletariuszom [a więc tym, którzy utrzymywali się (emeryci/renciści), wciąż to robią lub będą to robić (uczniowie/studenci)] z własnej pracy, którzy coś świętowali, świętują lub będą świętować w najbliższym czasie (ja osobiście łączę przesilenie zimowe z kultem przodków celebrowanym podczas Wigilii) chciałbym życzyć - sursum corda!
To zimowe święto, to celebracja przerwy pomiędzy wydechem, a kolejnym wdechem, celebracja pustki, która czeka by ją wypełnić. To święto to Void, który przekroczyć może jedynie Most Rewolucji, to ekstaza wolności, gdy nic nie jest pewne, nic nie jest zdecydowane.
Bóg się rodzi! Ale to my nadajemy znaczenie i sens temu bogu. My kształtujemy Wydarzenie.
Te Święta, to nasze święta, Święta Rewolucji!


00:50, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (5) »
wtorek, 21 grudnia 2010
453. nie pij z zatrutej studni
Ciekawy wywiad w KP. Piotr Kuczyński zapowiada nadciągający kryzys i wieszczy koniec kapitalizmu jaki znamy.
Ale oczywiście - jak niemal wszyscy - boi się zbyt radykalnych poglądów. Jeśli jednak Kuczyński ma rację, jeśli Guardian się nie myli i w 2011 ponad sto amerykańskich miast zbankrutuje (a europejskie miasta nie są wcale w dużo lepszej sytuacji) to czyż czas radykalnych rozwiązań właśnie nie nadszedł? Prawica nic nowego nie wymyśli, ostatnie przecieki z rządzącej Wielką Brytanią koalicji dowodzą, że Torysi nie mają pojęcia co robią, i w całej Europie sytuacja jest podobna - czas na niekonwencjonalne rozwiązania.

Problem wobec którego stoimy nazywa się 'system finansowy'. Finanse to język, którym posługują się wszyscy gracze współczesnego świata. Nie piszę - gospodarki, ponieważ dzięki naszym kochanym neoliberałom, niemal nic nie istnieje poza sferą spekulacji finansowych. Problem w tym, że ten język został zatruty. Spekulacje finansowe niosą śmierć.

Nie ma innego wyjścia, jak tylko odizolować to co zatrute, od życia samego. To co niezbędne dla naszego przetrwania - a więc produkcja żywności, mieszkania, szkolnictwo oraz ochrona zdrowia muszą zostać - przynajmniej na jakiś czas (ja też boję się być zbyt radykalny) - oddzielone od spekulacji finansowych.
Nie znaczy to, że mają zniknąć pieniądze, raczej, że powinny pojawić się 'środki płatnicze' bardziej wyrafinowane (tak jak wyrafinowane są obecne instrumenty spekulacji finansowych), zbudowane na fundamencie 'zabezpieczenia fundamentalnych potrzeb życiowych', odporne na hakowanie spekulantów.
W pierwszej kolejności, taki 'nowy język' mógłby pojawić się na poziomie lokalnym, w miastach i regionach. Zapewne mógłby skorzystać z doświadczeń 'banków czasu', ale również powinien zawierać spory wymiar 'darmowości'. Miasta mogą - i powinny - wykorzystać te zasoby, które jeszcze posiadają: ziemię, na której można uprawiać żywność, nieużytkowane nieruchomości (w niektórych krajach budynek nieużytkowany przez rok zostaje przejęty przez miasto), które mogłyby stać się mieszkaniami (znów - adaptacja takich lokali to bardziej kwestia czasu niż kapitału) lub biznesowymi start-up'ami. Sam nie potrafię dokładnie pomyśleć czym ów 'nowy język' powinien być (nie jestem finansistą) wiem jedynie, że musi się pojawić. Ten który istnieje obecnie jest zawirusowany i nawet jeśli uda się go oczyścić (co jest mocno wątpliwe), to sama jego natura - abstrakcyjna płynność (i nie zapobiegną jej nawoływania konserwatystów by oprzeć pieniądz znów na złocie) - jest 'wirusolubna'.

Kapitalizm nie upadnie, ponieważ już dawno nie żyje. Zamiast bawić się w nekromancje czas wykonać skok w przyszłość. Kto się odważy?
10:12, krzysztof_nawratek , dywagacje
Link Komentarze (5) »
czwartek, 16 grudnia 2010
452. niekreatywnie
A więc ukazała się w końcu po polsku książka Richarda Floridy - 'Rise of the creative class'.
Joanna Erbel w KP usiłuje jej nie potępić.
Ja przeciwnie.

Z Floridy naśmiewałem się już w 'Mieście...' i staram się przestrzegać przed jego pomysłami na każdym kroku.
Koncepcja 'klasy kreatywnej' nie ma rzetelnych naukowych podstaw - ani metodologia badań, ani efekty stosowania się do zaleceń Floridy nie dają podstaw by traktować ją poważnie. Jej popularność bierze się z ideologicznego zapotrzebowania na 'miękki neoliberalizm', taki wrażliwy społecznie, wielokulturowy i otwarty na Innego.

A ja dziś byłem w kinie na ostatnim filmie Mike Leigh



i choć nie opowiada on dokładnie o 'klasie kreatywnej', to jest jej bardzo blisko - szczęśliwa rodzina, segregująca odpady i uprawiająca własny ogródek, czuła i rozumiejąca tych, którym się nie powiodło... oh really?

Jakoś nie potrafię utożsamić się z tymi  współczującymi wegetarianami z klasy średniej, tarzającymi się w lewicowym dyskursie. Robi mi się niedobrze, gdy słyszę słowo 'kreatywność'.
Nie jestem oczywiście sam wyłączony z tej obrzydliwości - wykładowca akademicki, na dodatek pracownik Faculty of Arts, mieszkający w posh dzielnicy i raczej rozprawiający o zamieszkach niż sam rzucający kamieniami...

Nie pójdę jednak pracować do Tesco, jedyne co mogę - i mam nadzieję czynię - to uczyć moich studentów, że każdemu należy się godne życie, że standardy i instytucje nie są złe, że praca na etacie jest dobra, że stabilność i bezpieczeństwo są zdrowsze niż 'elastyczność'. Że różnica między mną a robotnikiem w fabryce jest prawdopodobnie taka, że ja mam z mojej pracy więcej zabawy. Ale nie znaczy to bynajmniej, że muszę zarabiać kilka razy więcej od niego/niej.

Strzeżcie się klasy kreatywnej, to nowa nazwa dla wysługujących się kapitałowi inteligentów. Nie ma dla nich miejsca wśród 'egzystencjalnego proletariatu', wśród wszystkich nas, którzy żyjemy ze sprzedaży naszej pracy.
Nie możemy dwóm panom służyć, ludziom i mamonie.
Wybór należy do nas!
23:44, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Komentarze (16) »
niedziela, 12 grudnia 2010
451. harry potter generation strikes back
... i jeszcze - to jest mocniejsze niż muzyka. To jest 'harry potter generation', they choose what is right, not what is easy...


16:34, krzysztof_nawratek , inne
Link Dodaj komentarz »
450. babilon upadnie
Eh, gdzie te czasy, gdy reggae słuchało się jako muzyki nadziei, przebudzenia i walki? To nigdy nie była moja muzyka, ale zawsze doceniałem polityczny potencjał, który tkwi w muzyce uciemiężonych. Ska była kiedyś muzyką skinów, gdy byli jeszcze chłopakami z robotniczych dzielnic, zanim stoczyli się z naziolstwo.



Ciekawe, że dziś to właśnie Ska powraca jako muzyka buntu, jako hymn oporu. Nie punk, nie hip hop lecz właśnie Ska.

A ja jako podkład tekstowy czytam sobie Five lessons on Wagner, Alaina Badiou, z posłowiem Zizka (ciekawe co by mmm o tej książce powiedział) i uczę moich studentów.
Na początku roku akademickiego powiedziałem im
'there is a war out there, and your boot camp is here'.
Prorok jaki czy co?
15:14, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (6) »
piątek, 10 grudnia 2010
449. jeszcze o przemocy
Dziś oburzony premier Cameron zapowiedział, że tym którzy odważyli się podnieść rękę na własność prywatną - a szczególnie na samochód księcia Karola, władza tę rękę odrąbie... no dobrze, Cameron użył nieco innych słów, ale sens był z grubsza właśnie taki.

To jest niezwykle zabawne, że premier kraju w którym bulling jest zjawiskiem powszechnie akceptowanym w szkołach, człowiek który głosował za wysłaniem żołnierzy do Iraku nagle zaczął dostrzegać grozę przemocy. Oczywiście tylko tej przemocy, która dotyka bogatych i ich auta. Bo już skatowanych studentów jakoś nie widzi...

Problem w tym, że jak pisze Laurie Penny:
'Many of these young people come from extremely deprived backgrounds, from communities where violence is a routine way of gaining respect and status. They have grown up learning that the only sure route out of a lifetime of poverty and violence is education -- and now that education has been made inaccessible for many of them'

Człowiek, który pewnie nigdy nie jechał publicznym autobusem raczej nie rozumie kraju w którym żyje. Edukacja z Oxfordu, którą odebrał przecież również nasz Radziu Sikorski, najwyraźniej sprowadza się do umiejętnego networkingu w 'wyższych' sferach.

Trudno przewidywać rozwój wypadków. Ruch protestu raczej będzie się wzmacniał, akcje polegające na okupacji banków czy Topshopów spotykają się raczej z akceptacją społeczną. Czy dojdzie do eskalacji przemocy? Obawiam się, że tak. Jak pewnie pamiętają ci, którzy rzucali kamieniami w PRLowską milicję, nic lepiej nie wzmacnia determinacji niż milicyjna pała.

Przypomnę tylko, że ci którzy wtedy rzucali kamieniami, dziś są w mejstrimie polskiej polityki. Jak przypomina Slavoj Zizek w swojej ostatniej książce - złamanie zasad zawsze post-factum zostaje usprawiedliwione, jeśli tylko doprowadzi do trwałej zmiany owych zasad.



Przemoc jest i była w UK usankcjonowana, jeśli tylko dotyczyła 'klas niższych'. Gdy wylewała się na ulice, była bezwzględnie pacyfikowana. Ale nie znikała, bo nie znikało na nią przyzwolenie. To co zrobił rząd - a szczególnie koalicyjni LibDem (którzy przed wyborami podpisali przyrzeczenie, że będą głosować przeciwko podwyżkom opłat za studia) - jest symboliczną przemocą. Po wpompowaniu miliardów w banki jest kolejnym przykładem na to, że klasom uprzywilejowanym wolno więcej.
A przemoc rodzi przemoc... gdyby Cameron odebrał przyzwoitą edukację, to by o tym wiedział...
22:31, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (7) »
czwartek, 09 grudnia 2010
448. 'nothing can stop students now...
...because they don't care any more'.



Shame on you ConDemned government!


23:42, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (2) »
447. hipoteza dziesiąta: emancypacyjny potencjał demokratycznego kapitalizmu?
Dwie technologie społeczne wyzwalają człowieka: demokracja oraz pieniądz. Obie kwestionują zastane struktury i pozycje społeczne, pozwalając dowolnie się w strukturze społecznej przemieszczać. Myśl konserwatywna nie ufa ani demokracji ani pieniądzu właśnie z tego powodu. Problem z tradycyjną myślą socjaldemokratyczną jest taki, że podziela konserwatywne lęki i petryfikuje pewną szczególną strukturę społeczną. Klęska realnego socjalizmu jest szczególnym przypadkiem klęski konserwatyzmu.
Neoliberalizm jest kolejnym wcieleniem konserwatywnego porządku a jego naturalnym wrogiem nie jest socjalizm, lecz demokratyczny kapitalizm. Kapitalizm, który jednakże z samej swojej istoty akumulacji kapitału, wyzysku i generowania nierówności również jest konserwatyzmem. Rewolucja to hiperdemokracja oraz zamiana wszystkiego w operacje finansowe BEZ możliwości akumulacji kapitału.
Pytanie tylko, czy takiej rewolucji rzeczywiście chcemy.
10:07, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2