Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
niedziela, 30 marca 2008
110. dotleniacz
Koniec dyskusji o obrazku - wracamy do słów :)
Na stronie Krytyki Politycznej mój komentarz na temat Dotleniacza Joanny Rajkowskiej.

21:08, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (12) »
wtorek, 25 marca 2008
109. okładka
oto okładka (projekt: Janek Simon)
FAJNA, nie?

powinna się Wam rzucić w oczy w księgarniach... już za tydzień... :)


13:18, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (24) »
sobota, 22 marca 2008
108. coś dla Schayera, Bytom i pierwsza zajawka
Z góry przepraszam, że przez jakiś czas, głównym tematem na tym blogu będzie moja nowa książka...
Żeby jednak nie było aż tak monotonnie i autopromocyjnie, to byłem ostatnio u sąsiadów i zrobiłem takie oto zdjęcia pięknego budynku...





____________________________________

a teraz o książce:
- potwierdzam, że BĘDĘ w Bytomiu, w Galerii Kronika, 19 kwietnia w sobotę.
Zapraszam przyjaciół oraz wrogów ;)

- w dzisiejszej katowickiej GW pierwsza zajawka mojej książki. od razu muszę kilka rzeczy sprostować:
- to nie jest książka o Śląsku ani o Polsce. polskie miasta są tam wspomniane, ale w szerokim kontekście.
- widzę, że jacyś histerycy na forach rzucili się na mnie, że mylę aglomerację z regionem. nie mylę. przeczytajcie najpierw książkę, a nie omówienie w gazecie, a potem się łaskawie wypowiadajcie :/
- przykład Porto Alegre nie jest do końca pozytywny (a w każdym razie nie tak go w mojej książce prezentuje), na dodatek jest zestawiony (bez wartościowania) z Singapurem
- 1 kwietnia nie będę w Polsce

ale to wszystko mało ważne - ważne, że o książce napisano. spodziewam się, że będzie tego wiecej.

23:50, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (4) »
czwartek, 13 marca 2008
107. już za chwileczkę...
W prawdziwą przyjemnością zawiadamiam, że w wydawnictwie Ha!art za chwilkę (1go kwietnia 2008 - i to nie jest żart;)) ukaże się moja nowa książka:

"Miasto jako idea polityczna"
(tytuł roboczy brzmiał "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel Plug - in")
Zapowiedź, fragment wstępu oraz przedmowa profesor Jadwigi Staniszkis tutaj:
http://www.independent.pl/literatura/produkty/?id=01013303013209013407053535363532

Książka sama w sobie jest świetna ;) ale by zachęcić Was jeszcze bardziej do lektury, pozwolę sobie zacytować fragment wstępu autorstwa pani profesor Jadwigi Staniszkis:


"Gorąco zachęcam do lektury – jest to książka nie tylko dla profesjonalistów, architektów i urbanistów oraz zarządzających miastem, ale też – inspirująca
lektura dla nas, mieszkańców. Uczy bowiem sposobów przekształcania przestrzeni wokół nas, aby była bogatsza, dawała nam więcej i zachęcała, abyśmy my więcej z siebie dawali innym."

W ramach akcji promocyjnej i nie tylko, będę w Polsce:
- 3 kwietnia w Łaźni w Gdańsku ( tu będę z wykładem "Miasto jako Droga i Zycie", szczegóły na stronach Łaźni http://www.laznia.pl/?id=58&mod=fut&idart=384)
- 16 kwietna w lokalu Krytyki Politycznej w Warszawie
- 17 kwietnia w Bunkrze Sztuki w Krakowie
- 18 kwietnia w BWA we Wrocławiu
- 19 kwietnia BYĆ MOŻE w Bytomiu - raczej nie, ale jeśli jesteście zainteresowani, zaglądajcie na stronę Kroniki

Ewentualne zmiany i dodatkowe informacje będą się pojawiać na tym blogu.
08:25, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (4) »
piątek, 07 marca 2008
106. nie powinienem...
Wiem, że nie powinienem tego robić, że szczególnie w przeddzień wydania własnej ksiażki, krytykowanie cudzej jest niebezpieczne i niestosowne, ale trudno...
Krytykując bowiem tę książkę, w rzeczywistości krytykuje pewien nurt myślenia o mieście, który na zachodzie umarł co najmniej 30 lat temu, za to w Polsce trzyma się niesłychanie mocno.

"Należy podkreślić, że polityka danego państwa w odniesieniu do budowy i powstania nowych miast nie powinna być podporządkowana dogmatycznym ideowym schematom, są one bowiem bardzo często sprzeczne z obiektywnymi prawidłowościami rozwoju urbanizacji i ludzkości w ogóle"*

To ja się zapytam - a jakie to są owe "obiektywne prawidłowości rozwoju urbanizacji i ludzkości w ogóle" ???

Odesłałbym panią Profesor na początek do klasycznej książki Poppera "Nędza historycyzmu", a potem zapytał o ideowy schemat w jakim pani Profesor funkcjonuje.

Wiara w to, że istnieje jakiś jeden jedyny kierunek rozwoju społecznego, wiara jaką wyznawali komuniści budujący Nową Hutę (do której odnosi się ten cytat, i której powstanie pani Profesor krytykuje), wiara jaką mają współcześni neoliberałowie, jest wiarą właśnie. Jest ideologiczną fiksacją w takim albo innym kierunku.

Wiara pani Profesor w obietywne prawidłowości rozwoju jest taką samą, śmiertelnie niebezpieczną, ideologią.

Pani profesor zdaje się wierzyć nie tylko, że takie prawa istnieją (ale - powiedzmy - jeszcze ich nie poznaliśmy), ale że one są jasne i oczywiste.

Problem nie polega bowiem na tym, że nie ma żadnych prawidłowości! Taki punkt widzenia wykluczałby możliwość i sens istnienia jakichkolwiek badań i analiz miasta.
Problem w tym, że zmieniają się CELE jakie ludzie swojemu rozwojowi stawiają. Budowa Nowej Huty była bowiem nie tylko próbą ploretariackiego zrównoważenie konserwatywnego Krakowa, ale była częścią projektu modernizacyjnego Polski. Wynikała więc z dwu, współgrających ze sobą, przekonań ideowych.

Naukowcy i planiści w Polsce mylą dwie rzeczy - prawidłowości, związki przyczynowo skutkowe, z eschatologicznym wręcz, koniecznym, kierunkiem rozwoju i zmian.
Ta próba decydowania o tym dokąd idziemy, zamiast ograniczenia swojej roli do próby przewidzenia konsekwensji kolejnego kroku, jest niebezpieczną i arogancką uzurpacją.
Bo to nie naukowców rola by decydować o celu, to ludzie sami muszą wysiłek wyznaczenia sobie punktu dojścia, podjąć.

Arogancja planistów, którzy określając strategie i plany na 10, 15 i więcej lat, stawiają się w roli boga. Nie przyjmują do wiadomości swoich porażek.
Dlatego właśnie ich rola w Polsce maleje i będzie maleć, dlatego właśnie ich plany nie mają znaczenia.
Dlatego właśnie są afery w rodzaju "kulczyk parku", bo planiści zapomnieli kto jest w mieście suwerenem. Nie oni. Nie biurokraci.

To wspólnota stworzyła Miasto. To ludzie, mieszkańcy, zebrali się razem by o sobie decydować. To właśnie jest fenomen Polis, cud Miasta.
Jeśli planiści nadal będą wierzyć w swoje "obiektywne prawidłowości rozwoju", będą odbierać wspólnocie prawo do decydowania o sobie. W ten sposób planiści zabijają miasto. Czasem dosłownie, a zawsze w sensie metaforycznym - zabijają jego istotę.

(Całe szczeście nie wszyscy, wiem o habilitacji która powstaje i która - mam nadzieje - wstrząśnie tym zaskorupiałym światkiem. Czekam na nią bardzo!)

_________________________________
*Pisze pani profesor Szymańska w książce "Urbanizacja na świecie", wydanej w PWN w zeszłym roku.


07:29, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (12) »
wtorek, 04 marca 2008
105. podobno...
Podobno "pisze znakomite książki tematycznie związane z urbanistyką" ;) i na dodatek pracuje jako architekt...
To o mnie ;)
Co do pierwszego to przez skromność nie zaprzeczę (a kto czytał pierwszą lub przeczyta drugą zawsze może mieć własne zdanie), ale to drugie od co najmniej półtora roku nie jest już prawdą.
Ale co tam... nie ważne co mówią, ważne że mówią miło ;)

http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4984710.html
20:13, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (8) »
niedziela, 02 marca 2008
104. nadwątlony wizerunek
W katowickiej GW krótki tekst o "ratowaniu nadwątlonego wizerunku Szczyrku".
Do miasteczka tego pojechałem pierwszy raz z rodzicami ponad 30 lat temu i jak wielu innych bywałem tam bardzo często - i ze względu na piękno przyrody i oczywiście ze względu na bazę narciarską jaką to miasteczko posiadało.
Od kilku lat słyszę, że właściciele gruntów nie mogą dogadać się z właścicielami wyciągów, w związku z tym, narciarze poszukali sobie innych miejsc by zjeżdżać z górki na pazurki...
Pomysły o których czytam teraz - by prezentować Szczyrk jako atrakcyjne miejsce wypoczynku bez nart, wydają się rozpaczliwe.
Szczyrk stracił swą dobrą opinie i nawet najładniejsze katalogi z modelkami w ślubnych strojach nie pomogą jej odzyskać.

Ta rozpaczliwa próba ratowania obrazu Szczyrku, przypomniała mi tekst mojego kolegi, Eamonna Slatera, na temat miasteczka na zochodzie Irlandii z połowy lat 90tych.
Eamonn opisywał praktyki zakłamywania rzeczywistości, jakie stosowali mieszkańcy, by ukryć fakt upadku miasteczka.
Opuszczone budynki miały odmalowywane fasady (nawet gdy okna były zabite deskami), przerwy w zabudowie były traktowane tak, jak gdyby bydynek został wyburzony specjalnie po to by urządzić tam skwerek, na dodatek na szczytowych elewacjach malowano otaczający krajobraz - ze zgranym z rzeczywistością horyzontem!

Ogromny wysiłek, by przekonać przejeżdżających samochodem potencjalnych turystów, że miasteczko ma się dobrze.
Również kolorystyka domów - na tle zwykle szarego irlandzkiego nieba - była jaskrawo radosna, przekazując ten sam komunikat: mamy się świetnie!

Nie chciałbym się pastwić ani nad Szczyrkiem (do którego mimo wszystko mam wciąż sporo sentymentu) ani nad innymi miastami / dzielnicami, które wierzą w poprawę swojego wizerunku poprzez literalną poprawę wizerunku ;)
Szczególnie, że przykład tego miasteczka pokazuje heroiczną walkę jego mieszkańców z własnym upadkiem.
Nie wiem, co dzieje się tam dziś, ale podejrzewam, że gdy zmieniła się sytuacja gospodarcza Irlandii, miasteczko - posiadając silną i zorganizowaną społeczność - również odżyło.

No ale właśnie.
Irlandczycy podjeli heroiczną walkę starając się zakłamać własny upadek, bo nie mieli innego wyjścia - mieszkańcy Szczyrku powinni się chyba jednak najpierw ze sobą dogadać i uruchomić wszystkie istniejące tam wyciągi narciarskie, a dopiero potem publikować katalogii...
06:26, krzysztof_nawratek
Link Dodaj komentarz »