Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
czwartek, 31 maja 2012
634. jeśli jesteście w Londynie...
... 11go do 14go czerwca, to zapraszam na wystawę:


GDZIE TO JEST
18:26, krzysztof_nawratek , architektura
Link Komentarze (2) »
sobota, 26 maja 2012
633. z dziejów amerykańskiej prawicy
W styczniu 1922 roku, Henry Ford ogłosił w New York Timesie projekt budowy 75 milowego 'miasta', za punkt wyjścia przyjmując projekt zakupu (od państwa) niedokończonej zapory Wilsona, oraz terenów, które za chwilę (1923) stały się miasteczkiem Muscle Shoals. Henry Ford wierzył w industrializacje, lecz nie w urbanizację. Jego projekt zakładał raczej kolejne wcielenie anty-miejskiego mitu, głoszącego możliwość/potrzebę połączenie wsi/natury z przemysłem. 75 milowe miasto było więc pomysłem dezurbanizyjnym, planującym rozwój w skali regionu, a nie pojedynczego miasta, zakładającym raczej niską gęstość zabudowy/zaludnienia oraz podwójne źródło dochodu dla robotników - praca w fabryce oraz rolnictwo. Projekt został storpedowany w Kongresie, przez grupę skupioną wokół republikańskiego (ech, to była prawica) senatora Georga Norrisa (który później, za administracji Roosevelta stanął na czele państwowej agencji rozwoju Tennessee Valley Authority), który uważał, że inwestycje publiczne nie powinny służyć przede wszystkim prywatnym inwestorom, lecz państwu (jako ciekawostkę można wspomnieć uwagi Forda, winiącego za upadek swojego projektu... Żydów*)

Projekt Forda częściowo zaczął być realizowany przez Roosevelta w 1932, jednak bez specjalnych sukcesów. Gęstość zabudowy/zaludnienia okazała się zbyt mała, by dostarczyć wystarczającej ilości robotników, domy, w których mieli ci robotnicy mieszkać okazały się za drogie...

Te same (albo bardzo podobne idee) krążyły wtedy po świecie - do pewnego stopnia wszystkie wywodzą się z idei Miasta Ogrodu, Ebenezera Howarda, wszystkie grzeszyły nieufnością wobec miasta, choć - przynajmniej większość z nich - uznawały przemysł za ważny i pozytywny czynnik. Najciekawszym jednak moim zdaniem elementem projektu Forda (oraz wielu podobnych) była (utopijna oczywiście) troska o robotników i przekonanie, że istnieją strefy aktywności i życia, które muszą być wyłączone z logiki natychmiastowego zysku. To jest teza, która jest sednem mojej nowej książki, która (jak zapewnia KP) wyjdzie po polsku w sierpniu a po angielsku prawdopodobnie we wrześniu. Nie piszę więc niczego w sumie nowego - raczej wracam do heroizmu początków XX wieku i humanizmu pierwszych lat zaraz po 2giej wojnie światowej.
____
Więcej w 'Invented Edens', R.H Kargon i A.P. Molella, MIT Press 2008
16:34, krzysztof_nawratek , miasto
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 maja 2012
632. autorytet zabija
Kontynuując tematykę architektury, Koolhaasa i Śląska...
W najnowszym numerze pisma ARCH, które prawie w całości możecie znaleźć tutaj (prawie - bo nie ma w pdfie mojego tekstu o polskim projekcie na Biennale w Wenecji. W zasadzie tekst powtarza notkę, która opublikowałem na blogu, ale dodaje klasową i antykolonialną krytykę Davida Chiperfielda...) jest przegląd najlepszych dyplomów powstałych na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej.
Przyznam, że dość rozczarowujące projekty - nie widzę w zasadzie żadnego postępu w ciągu ostatnich (co najmniej) 10 lat. Promotorem dwu z nagrodzonych jest Jan Kubec i niestety widać, jak mocnym (zbyt mocnym?) autorytetem jest on dla swoich studentów.
Jeden z projektów jest wyjątkowo poruszający - wydzielenie murem sporego obszaru miasta w Łodzi, jest co najmniej kontrowersyjnym pomysłem... nawet jeśli intencje były niewinne:


Oprócz Getta, z czym jeszcze Wam się ten projekt kojarzy?
Bo mi z TYM.
15:00, krzysztof_nawratek , architektura
Link Komentarze (11) »
631. Rem Koolhaas socjalistą
Rem Koolhaas był zdecydowanie najważniejszym architektem mojej młodości. Nie tylko zresztą dla mnie, ale chyba dla większości studentów architektury Politechniki Śląskiej, którzy znaleźli się pod urokiem Andrzeja Dudy i Henryka Zubla. Z najzdolniejszych akolitów tej dwójki można wymienić Jana Kubeca, autora Centrum Nauki Kopernik czy Roberta Koniecznego, a także (do pewnego stopnia) Łukasza Zagałę i Przema Łukasika. Architekura Koolhaasa była dla nas wzorem - myślenia procesem a nie formą, relacji z miastem/kontekstem, kwestionowania powszechnie uznanych prawd, wreszcie - metodologii pracy. Bardzo wiele z tego wciąż jest obecne w moim myśleniu o architekturze i o mieście, choć kompromisy na jakie Koolhaas przez te lata chodził zburzyły ten wyidealizowany obraz 'architektonicznego guru' jaki miał w moich oczach 20 lat temu.
Mimo więc tego, że mu nie bardzo wierzę, miło przeczytać w najnowszym numerze New Statesman'a wywiad, w którym Koolhaas mówi tak:




Może jeszcze będą z niego ludzie...
09:18, krzysztof_nawratek , architektura
Link Komentarze (12) »
środa, 16 maja 2012
630. a gdyby tak...
Tak zupełnie na marginesie sporu, który niechcący sprowokowałem, pomiędzy miesięcznikiem Znak a portalem rebelya.pl i pismem 44 przejrzałem w myślach polskie tołste żurnały - nie tylko lewicowe (których niemal nie ma) ale też prawicowe. Kupiłem będąc w PL dwa ostatnie numery Pressji - o numerze o lewicy już tu kiedyś wspominałem, numer posteuropejski również bardzo interesujący. Pismo trzyma poziom i z tych dwu numerów widać z grubsza o co środowisku skupionemu wokół Pressji chodzi. Kupiłem też ostatni numer 44 - choć okładka działa odstręczająco. Pismo ciekawe, kilka artykułów przeczytałem bez bólu, kilka z ciekawością. Przerażający fanatyzm - ale dopóki to jest pismo, a nie bojówki, to nie mam z tym problemu. Po prawej stronie jest jeszcze kilka pism, które znam z przeglądania w księgarni, trudno więc bym się o nich wypowiadał. Z prawackiej młodości pamiętam Frondę, lecz dziś nawet po nią nie sięgam. Z lewej strony z przyzwyczajenia kupuję coraz nudniejszą Krytykę Polityczną i - czasami - Przegląd Anarchistyczny.

Nie piszę tej notki jednak jako recenzji prawicowych (albo lewicowych) kwartalników/nieregularników, lecz by wspomnieć o młodzieńczym marzeniu, by pismo redagować i wydawać. Takie marzenia biorą się z poczucia, że nie istnieje pismo, na którego kolejny numer bym czekał (no może z wyjątkiem Nowej Krytyki, ale to pismo filozoficzne, jakby z innej półki...). Kiedyś był to Stańczyk, następnie Fronda, potem KP, ale to już przeszłość. Pisma nie powstają jednak z takich indywidualnych marzeń (choć KP może... co być może jest tego pisma problemem) ale z potrzeby pewnego środowiska. Za każdym ważnym pismem stoi grupa osób o określonych poglądach, wyraźniej wizji świata. Wyjątkiem wydaje mi się Res Publica Nowa (zaraz się pewnie redaktorzy obrażą... trochę prowokuję, bo obiecali mi przysłać najnowszy numer) której nie mam pojęcia o co chodzi.

Z tej perspektywy Polska ma jedynie ultrakonserwatywną, wojowniczo-katolicką inteligencję, inteligencję liberalną ('wszyscy kochamy Korwina'), nudną lewicę (z wyjątkiem Praktyki Teoretycznej, która jest ciekawą próbą ominięcia papieru) i kilku fajnych anarchistów.

Mam nadzieję, że to nie jest cała prawda o Polsce i nie jest to prawda o polskiej inteligencji... Lewica w Polsce marzy o władzy, opowiada o przełamywaniu hegemonicznego dyskursu i tworzeniu think-tanków. Ale zanim się do tego zabierze, trzeba wykonać jeszcze kolosalną pracę myśli...

(Oczywiście - zaraz ktoś wspomni blogi, ale na blogach nie ma poważnej pracy intelektualnej, są co najwyżej szkice. Blogi nie tworzą też poważnego środowiska, co najwyżej grupki kolegów i koleżanek, miło spędzających ze sobą czas.)
21:54, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 maja 2012
629. w między czasie...
Przepraszam, jeśli ktoś czeka na jakieś nowe notki. To niestety jest ten czas na uczelni, kiedy nie mam czasu ani pomysłu o czym mógłbym napisać. Studenci kończą projekty, my je oceniamy. Kończę proces rekrutacyjny studentów na M.Arch i MA - wygląda na to, że będziemy mieli bardzo ciekawą ekipę w przyszłym roku... w końcu przychodzą do nas ludzie przede wszystkim dlatego co robimy, a nie dlatego, że blisko Kornwalia ;)
Na dodatek pojawiają się inne rzeczy do zrobienia - np. zamiana automatycznych referencji na goły tekst z odnośnikami w mojej nowej książce (angielskiej jej wersji, o polską nie pytajcie...), zamiana przypisów z footnotes na Harvard (nienawidzę Harvard, ale ponieważ tekst pójdzie do journala zamiast do książki, to muszę zmienić). Obiecałem trzy teksty po polsku, które będę próbował napisać do końca miesiąca...

W międzyczasie więc polecam blog moich studentów - w czwartek/piątek oddanie ma 1 rok, za tydzień drugi - pojawią się więc pewnie zdjęcia. Nie chcę zapeszyć, ale myślę, że będzie dużo ciekawych projektów do pooglądania (a dla mnie też do poczytania).

No i trzymajcie kciuki za Grecję! Jak bogini pozwoli, już w czerwcu będą tam mieli radykalnie lewicowy rząd.
23:18, krzysztof_nawratek , inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 maja 2012
628. prawicowe zwyczaje
Na portalu rebelya.pl ukazała się polemika Michała Łuczewskiego (z pisma 44) z moim tekstem "Obrońcy życia i grabarze tego, co wspólne", który ukaże się w miesięczniku Znak w... lipcu.

Co w zasadzie uniemożliwia jakąkolwiek dalszą dyskusję.
Mam jednak wrażenie, że ani Michałowi Łuczewskiemu ani portalowi rebelya.pl na dyskusji nie zależy. Cała ta historia potwierdza w sumie tezę mojego tekstu, ale by się o tym przekonać (lub przekonać się, że nie potwierdza) będziecie musieli zaczekać do lipca. Cóż, prawicowe zwyczaje dotyczące polemiki są dla mnie zupełnie niezrozumiałe...

Do tekstu Łuczewskiego mam w tej chwili jedną uwagę - drobną, ale moim zdaniem bardzo ważną. Łuczewski nie zadał sobie trudu, by sprawdzić w przypisach o jakim przypadku Agaty* piszę w swoim tekście - odnosi się więc do zupełnie innej sprawy... No chyba, że sprawdził, ale ponieważ mu nie pasowało do koncepcji, to po prostu skłamał. Więc albo zwykła nierzetelność, albo kłamstwo z premedytacją...
_____
Ja pisałem na temat Agaty Lamczak.

[8.05.2012] Oświadczenie Znaku + fragment mojego tekstu.

[9.05.2012] A teraz merytorycznie - Praktyka Teoretyczna daje odpór, cóż, próba wykorzystania Agambena przez prawicę nie może ujść na sucho ;)
19:53, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (2) »