Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
środa, 29 lipca 2009
289. Borsók jes gupi!
"Wszyscy znają kwokę, która zaprosiła gości, „by nauczyć ich grzeczności”. Szkoda, że Jan Brzechwa nie napisał wierszyka, na przykład o borsuku, którego odwiedziła horda pijanych łasic.  Wyobraźmy sobie Borsuka, jak piecze ciastka, parzy herbatę i prasuje obrus na stół. Przyjdą goście, więc trzeba się postarać. Siada Borsuk za elegancko nakrytym stołem i skubie nerwowo róg obrusa w groszki.
- Kto mnie odwiedzi? Czy będą im smakowały moje ciasteczka? - zastanawia się Borsuk.
W końcu pojawiają się pierwsi goście. 
- Bardzo tu u ciebie miło, Borsuczku – mówi Ropuch.
Ciasteczka dobre, ale wiesz, trochę ciężkostrawne – mówi Krecik, który ma nie tylko słaby wzrok, ale i żołądek.
Borsuk zadowolony z siebie idzie dorobić herbaty. W tym czasie wpadają Pijane Łasice. Wylewają herbatę i kruszą ciasteczka. Borsuk zmienia obrus.
Łasice rzucają się ciasteczkami. Borsuk rusza wąsami.
Straszą Ropucha i Krecika. Borsuk fuka.
Rzucają się filiżankami. Borsuk warczy.
W końcu robią kupę na stole i piszą nią po ścianie: Borsók jes gupi!
Borsuk najpierw załamuje łapki. A potem wyciąga miecz świetlny i wziuuum! Wziuuum! Sieje postrach wśród łasic.
Jaki z tego morał?
Upiecz se własne ciasteczka. A jak już przychodzisz wyżerać cudze, to nawet jeśli ci nie smakują – nie obrażaj gospodarza".
(<meta content="OpenOffice.org 3.0 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --></style><font face="Times New Roman, serif">©</font> Słonica w Paski, 2009) </div><meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.0 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --></style> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">14:04</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/289-Borsok-jes-gupi.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/289-Borsok-jes-gupi.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (3) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 21 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3957514"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">288. nie, nie jestem "lewakiem" (albo Kinga Dunin jako Zenon z Elei)</div> <div class="BlogWpisTresc"> Na poziomie mainstreamowych sporów, jak pokazałem w poprzednim wpisie, jestem "lewakiem". Wolę publiczne od prywatnego (mam bardzo głęboki brak zaufania do koncepcji własności jako takiej), jestem bardzo mocno egalitarny (wysokie podatki dla bogatych, działania przeciw ekskluzywizmowi społecznemu), na dodatek (akurat tego w poprzednim wpisie nie było) jestem zdecydowanym przeciwnikiem idei "kary", a zdecydowanym zwolennikiem resocjalizacji. W końcu - mam awersję do rasizmu, antysemityzmu czy homofobii (sorry meo-hav, że znów wrzucam to do jednego worka). Typowy "lewak" ze mnie.<br /><br />Jeśli jednak zaczniemy zagłębiać się w niuanse, moje lewactwo może zacząć wydawać się mocno wątpliwe.<br /><br />Pretekstem do takich rozważań, niech będzie <span class="posthref" data-href="http://www.krytykapolityczna.pl/Nr-16-17-jesli-nie-monogamia-to-co/Etyka-zwiazkow-poligamicznych/menu-id-27.html">tekst Kingi Dunin "Etyka związków poligamicznych"</span> (swoją drogą to wzruszające, że teraz i lewica ma swojego Korwina Mikke, kogoś kto z wyżyn swego intelektu nas maluczkich poucza).<br /><br />Zacznijmy od zdania: "<span style="font-style: italic;">...miłość trwa trzy lata…</span>". Says who? A<span style="font-style: italic;">merykańscy naukowcy</span>, he? Arogancja tego zdania powoduje, że nawet w miare sensowne tezy Dunin odrzuca się z niechęcią.<br /><br />Ale po kolei: <br /><br />"<span style="font-style: italic;">Postulowana monogamia w symboliczny sposób wyróżnia jedną relację i jej przydaje szczególnego znaczenia, czy jednak wielość takich relacji nie byłaby po prostu lepsza, ciekawsza, bardziej rozwijająca, tworząca gęstszą sieć społecznych powiązań?</span>"<br /><br />Jaki system wartości, a więc jakie przyjęte a priori założenia pozwalają Dunin wartościować związki poligamiczne jako potencjalnie <span style="font-style: italic;"> lepsze, ciekawsze, bardziej rozwijające, tworzące gęstszą sieć społecznych powiązań?</span> Ten fragment jest w pewnym sensie kluczowy, ponieważ Dunin usiłuje przekonać nas, że odrzucając monogamię, wyzwala nas ze wszelkiej przemocy (jak pisze - również tej symbolicznej). Oczywiście to ułuda - przemocy nie da się usunąć, przemocą - symboliczną - jest przecież przyjmowanie takich albo innych założeń etycznych i ocenianie związków i ludzkich zachowań według nich. Co Dunin zrobiła zaraz na początku tekstu.<br /><br />Dunin miesza również różne problemy i różne porządki - atakując monogamię, powołuje się na kontekst społecznego wykluczania inności, pytając "C<span style="font-style: italic;">zy na związek lesbijek </span>(monogamiczny!!! - mój przypis) <span style="font-style: italic;">próbujących ułożyć sobie życie w małym miasteczku naprawdę nie ma wpływu ostracyzm społeczny?</span>"<br />Czy naprawdę dotykamy kwestii monogamii odpowiadając na tak postawione pytanie? Na ile ważna jest relacja wewnątrz tego związku w stosunku do reakcji powierzchni? Ta wewnętrzna relacja nie ma <span style="font-weight: bold;">żadnego</span> znaczenia. Liczy się tylko powierzchnia, jedynie relacje pomiędzy tym co<span style="font-style: italic;"> intymne</span>, a tym co <span style="font-style: italic;">publicznie aktywne</span>. <span style="font-style: italic;"><br /><br /></span>Tu wychodzi moja "nie-lewackość".<span style="font-style: italic;"><br /><br /></span>Dunin pisze:<span style="font-style: italic;"> </span>"<span style="font-style: italic;">...złudzeniem jest przekonanie, że sfera prywatności powinna być od polityki niezależna</span>." Oczywiście trudno odrzucić pogląd, że zewnętrze, poprzez nigdy nie do końca szczelną powierzchnię, wpływa na intymne wnętrze. Intymność więc JEST w pewnym sensie zależna od polityki. Ale obrona intymności - zarówno przed kościołem katolickim, Korwinem Mikke jak i Kingą Dunin, jest wartością, której na ołtarzu "lewackości" nie położę.<br /><span style="font-style: italic;"><br /></span>Dunin dotyka jednak - choć mam wrażenie, ze czyni to trochę na oślep - bardzo ważnego problemu wiązań społecznych i miedzyludzkich zależności.<br />Pisząc o "prawicowym" spojrzeniu na rodzinę, wskazuje na konserwatywne przekonaie, że dziecko powinno mieć ojca i matkę. Jako odpowiedź lewicową, rysuje obraz pewnego "paktu dla dziecka", który jest w gruncie rzeczy powtórką matko-ojcowskiego, egoistycznego prawicowego widzenia związków pomiedzy ludźmi jako swego rodzaju kontraktu.<span style="font-style: italic;"></span> <br /><br />Nie wiem, czy to jest problem tylko Kingi Dunin, czy generalny problem lewicy, która odrzuciwszy miłość - pozostawiła pustą przestrzeń neoliberalnej logice instytucjonalizowania korzyści.<span style="font-style: italic;"><br /><br /></span>Tutaj dochodzimy do kwestii podstawowej - wspólnoty.<br /><br />Zarzut egoizmu, jaki stawia związkowi monogamicznemu ("<span style="font-style: italic;">Czy w tak zwanych dobrych małżeństwach nie ma czegoś egoistycznego, aspołecznego?")</span>, jest oczywiście słuszny. Problem w tym, że <span style="font-weight: bold;">każdy</span> udany i "pełny" związek - od narcystycznego po poligamiczny - <span style="font-style: italic;">jest </span>egoistyczny.<span style="font-style: italic;"></span> Paradoksalnie, idąc tym tokiem rozumowania - to właśnie ułomne, zimne związki monogamiczne, w których mężczyźni wśród kolegów w pubach, a kobiety z "psiapsiułkami" w kawiarniach lub na zakupach (polecę stereotypami, a co!) rekompensują sobie braki swoich związków, powinny być wzorem środowiska stymulującego kontakty międzyludzkie i wspólnotowość. Szczęście - którego Dunin twierdzi że szuka (a w co ja jej po prostu nie wierzę) - zabija wspólnotę, a w każdym razie taką wspólnotę o jakiej zazwyczaj myślimy.<span style="font-style: italic;"><br /></span><br />Generalnie bowiem, ludzie jedynie w ograniczonym zakresie potrzebują innych ludzi (w dużych ilościach). Mamy swą rodzine, krąg przyjaciół, szerszy trochę krąg znajomych i współpracowników. Kilkadziesiąt, góra kilkaset osób. Z wielką trudnością uzbierałaby się populacja małego miasteczka. Podobnie sprawa ma się w przestrzenią jaką użytkujemy - nawet jeśli są to skrawki różnych, odległych miast, to w sumie budują jedynie małe miasteczko.<br />To fizjologia. W sieci, też najczęściej czytamy kilka ulubionych stron z newsami, kilka blogów - na więcej nie mamy czasu.<br /><br />Wielkie miasto (podobnie jak sieć) oferuje nam to, czego nam brakuje - zarówno jeśli chodzi o przestrzenie, towary, usługi, emocje jak i innych ludzi (bo przecież nie tkwimy wciąż w tych samych relacjach). I tutaj atak Dunin na monogamie seryjną ("...<span style="font-style: italic;">wszyscy rozwodnicy i zmieniający partnerów, którzy zachwalają monogamię, o ile nie czują się świniami, są zwykłymi hipokrytami. W istocie bowiem nie są zwolennikami monogamii jako bezwzględnie obowiązującej normy, ale wybierając i ceniąc kolejne swoje związki, kierują się innymi wartościami" </span>Skąd pomysł, że monogamia jest wartością absolutną?!), wydaje się zupełnie absurdalny - to właśnie model powolnego przesuwania się zarówno w czasie jak i w sieciach społecznych najlepiej obrazuje nasze bytowanie w świecie). Nazywanie więc monogami seryjnej zdradą przesuniętą w czasie, jest jakimś zadziwiąjącym zmartwychwstaniem Zenona z Elei! Istnieje tylko byt, który jest niezmienny a każda nieciągłość jest nie-bytem. Ruch nie istnieje!<br /><br />Nie jestem więc lewakiem.<br />Wierzę w miłość i w ludzkie szczęście.<br />Jeśli jest to postawa aspołeczna, jeśli miałaby spowodować odrzucenie wspólnoty, zakwestinowanie Miasta (w co akurat nie wierzę, ale to w kolejnym wpisie) - trudno!<br />Liczy się tylko każdy pojedynczy człowiek. <br /><br />Dunin chciała dokopać katolickiej moralności. Fajnie. Obawiam się jednak, że są na to inne, znacznie lepsze sposoby...<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">12:23</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/288-nie-nie-jestem-lewakiem-albo-Kinga-Dunin-jako.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/288-nie-nie-jestem-lewakiem-albo-Kinga-Dunin-jako.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (44) » </a> <a class="IPTTrackBack" href="/2009/07/288-nie-nie-jestem-lewakiem-albo-Kinga-Dunin-jako.html#ListaTrackBackow"> Lista TrackBacków (1) »</a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> niedziela, 19 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3956436"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">287. tak, jestem "lewakiem"...</div> <div class="BlogWpisTresc"> <span class="posthref" data-href="http://domnx.deviantart.com/art/Revolution-Wallpaper-67983808"><img border="0" src="http://krzysztofnawratek.blox.pl/resource/Revolution_Wallpaper_by_domnx.jpg" alt="" /></span>(©2007-2009 *<span class="u" class="posthref" data-href="http://domnx.deviantart.com/">domnx</span>)<br /><br />"<span style="font-style: italic;">Ludzie za granicą komentują: o Boże, na Łotwie są zamykane szkoły i szpitale. Czy rzeczywiście jest aż tak źle? Ale ja im odpowiadam: powinniśmy je pozamykać już trzy, pięć lat temu. Tego wymaga choćby sytuacja demograficzna. Reformy są kosztowne, ale konieczne - <span class="posthref" data-href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6834957,Lotwa__wszyscy_wokol_traca_prace.html">mówi Elina Egle</span> (</span>dyrektor generalna Konfederacji Pracodawców Łotwy, taka łotewska Bochniarz)<span style="font-style: italic;">.</span><br style="font-style: italic;" /><br style="font-style: italic;" /> <span style="font-style: italic;"> Jej zdaniem strukturalne reformy są potrzebne w edukacji, służbie zdrowia i sektorze rządowym. - Teraz jest nieco prościej je przeprowadzić, bo jest ciśnienie ze strony międzynarodowych pożyczkodawców</span>".<br /><br />Cóż, <span class="posthref" data-href="http://en.wikipedia.org/wiki/The_Shock_Doctrine">doktryna szoku</span> ma się dobrze, jak jest kryzys, to ktoś za niego musi zapłacić. Kto? Biedni oczywiście. Nauczyciele i lekarze, z którymi w czasach prosperity jeździłem śmierdzącym trolejbusem (bo na transport publiczny nigdy nie było dość kasy) - gdy pani Egle sunęła obok w klimatyzowanym leksusie. <br />Za długo mieszkałem na Łotwie, by się dać nabrać na takie głodne kawałki.<br />To nie w niedoinwestowanej publicznej edukacji (założe się, że dzieci pani Egle chodzą do prywatnej, amerykańskiej szkoły w Rydze) ani w publicznej służbie zdrowia (idę o zakład, że pani Egle nigdy w życiu z niej nie skorzystała) leży problem, lecz właśnie w takich ludziach jak Egle, którym się wydawało, że im się NALEŻY by żyli w luksusie.<br />Oj znam tych łotewskich "biznesmenów", chętnie bym ich zapytał co robili przed 1990 rokiem i na czym zarobili swe pierwsze laty.<br />To oni są nieszczęściem Łotwy i innych krajów tej części Europy.<br /><br />Tak, jestem "lewakiem", nie współczuje im, lecz lekarzom i nauczycielom. Emerytom usiłującym przeżyć za równowartość 600 złotych.<br />Szukacie pieniędzy? Opodatkujcie bogatych. Wyyyysoko!<br /><br />W <span class="posthref" data-href="http://www.guardian.co.uk/education/2009/jul/19/private-schools-share-facilities">Guardianie tekst</span> o brytyjskim sytemie edukacji i o tym, że dzieci z prywatnych szkół mają o wiele większe szanse na dostanie się na dobre uniwersytety i dostanie dobrej pracy, niż dzieci ze szkół publicznych. Że dodatkowe zajęcia, których w szkołach publicznych nie ma, pozwalają bogatym dzieciakom wpisać sobie do CV rzeczy, których biedne dzieciaki nie mają szans spróbować. Że dodatkowe zajęcia pozwalają im nabrać umiejętności, które pozwalają zabłysnąć na rozmowach kwalifikacyjnych.<br /><span class="posthref" data-href="http://www.guardian.co.uk/society/2009/jul/19/alan-milburn-uk-unequal-society">Więcej</span> - prywatne szkoły i generalnie pochodzenia społeczne, dają bogatym dzieciakom kontakty, które niemal automatycznie zwiększają ich szanse na karierę. Jak się urodziłeś / aś w biednej rodzinie, to sorry, nie ważne czy jesteś zdolna / ny - i tak zostaniesz biedakiem.<br /><br />I tak, jestem "lewakiem", bo mam na ten problem jedno, proste rozwiązanie - zlikwidujcie szkoły prywatne.<br />W Finlandii są jedynie publiczne i fiński system jest uważany za najlepszy w Europie.<br /><br />Mogę być łagodnym lewakiem - <span class="posthref" data-href="http://www.ft.com/cms/af1f4356-e399-11dc-8799-0000779fd2ac.html?_i_referralObject=6842358&fromSearch=n">model szwedzki powoli nawet dla FT staje się interesujący</span>...<br /><br />No i na koniec coś przyjemnego.<br />Wybór Kamińskiego na szefa klubu Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim ma spore szanse nieźle skompromitować Torysów.<br />Artykuł w<span class="posthref" data-href="http://www.guardian.co.uk/politics/2009/jul/19/rabbi-tories-polish-mep"> Observerze</span> (na który powołuje się GW, zawsze radosna gdy się PiSowi powinie noga) raczej nie pozostawia złudzeń - Torysi właśnie nasiąkają smrodkiem, jaki w Europie otacza (słusznie czy nie, nie mnie oceniać) PiS - antysemitów i homofobów.<br />Dla partii, która _niemal_ ma (miała?) w kieszeni zwycięstwo w następnych wyborach w UK, to może być bardzo bolesna lekcja, z kim się w Europie lepiej nie zadawać...<br />Dzięki Kamińskiemu, szanse na to, że Torysi jednak nie wygrają tak łatwo - rosną.<br />I to mnie, "lewaka" bardzo cieszy :)<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">19:14</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/287-tak-jestem-lewakiem.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/287-tak-jestem-lewakiem.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (5) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> sobota, 18 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3953832"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">286. nie płakałem po Kołakowskim...</div> <div class="BlogWpisTresc"> ... nigdy nie był moim "mistrzem". Gdy byłem katolickim tradycjonalistą był za bardzo lewacki, gdy przestałem być, jego "nawrócenie" zaczęło mnie niesmaczyć.<br />Poza tym - to nie moje pokolenie. Może dla Michnika i reszty, Kołakowski coś znaczył - dla mnie jego ksiązki (oprócz Głównych Nurtów Marksizmu, które czytałem i jako "prawak" i jako "lewak" - choć oczywiście z różnymi emocjami) były mdłe i banalne. Mini wykłady o maxi sprawach były zbyt "kruchtowate" (jak powiedziała K.) a Bajki z królestwa Lailonii po prostu niestrawne.<br /><br />Inna sprawa, że ja jakoś mało się wzruszam ostatnio. Po JP2, Geremku czy Jacko też jakoś nie płakałem...<br /><br />________<br /><br />dopisek (trochę sprowokowany zalinkowaniem do mnie na <span class="posthref" data-href="http://licorea.pl/bart/blog/2009/07/03/pseudonauka-i-cycki/">blogu barta</span>):<br /><br />Fraza "nie płakałem/am po xxx" ma sens, gdy dotyczy osób wywołujących wielkie zbiorowe emocje. Miała więc sens gdy została użyta w przypadku JP2, miała sens w stosunko do Jacko.<br />Dużo mniej w stosunku do Geremka czy Kuronia - ale powiedzmy, że wielu ludzi te postacie obchodziły bardzo.<br />W stosunku do Kołakowskiego sens tej frazy jest znikomy. Nie sądzę, by było wielu - oprócz tych, którzy znali Kołakowskiego osobiście, a to przecież zupełnie zmienia kontekst - dla których profesor był emocjonalnie ważny.<br />Z tego też powodu, uznałem, że mogę bezkarnie tej frazy użyć. Jako pustej.<br /><br />Ale notka powyżej nie powstała tylko by napisać, że postać Kołakowskiego niespecjalnie mnie obchodziła.<br />Owszem, zaciekawiłem się sam sobą - tym jakie osoby publiczne miały / mają dla mnie znaczenia, a jakie - mimo bycia dla dużych grup autorytetami - zupełnie nie.<br />I jeśli JP2 w pewnym momencie mojego życia dotykał moich emocji (nosiłem t-shirta z jego podobizną :-P) to Leszek Kołakowski - nigdy.<br />Gdybym miał zrobić listę osób ważnych dla mnie, takich po których bym zapłakał, to składałaby się prawdopodobnie z takich osób:<br /><br />Mircea Eliade<br />Emil Cioran<br />Jadwiga Staniszkis (muszę sobie w końcu zrobić t-shirta z p. profesor podobizną!)<br />o. Józef Maria Bocheński<br /><br />oraz trochę innego kalibru:<br /><br />Agata Bielik - Robson<br />Cezary Michalski (he he)<br /><br /><br />W sumie zabawne, że to dość prawacka lista... ;)<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">10:53</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/286-nie-plakalem-po-Kolakowskim.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/286-nie-plakalem-po-Kolakowskim.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (6) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 15 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3947053"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">285. wszystko na niby</div> <div class="BlogWpisTresc"> W Katowicach od lat toczy się spór na temat Rynku. Jak ten Rynek przebudować, by wreszcie był <span style="font-style: italic;">prawdziwym</span> Rynkiem.<br />Pytania - a po cholere w ogóle Rynek w dzisiejszych Katowicach, prawie nikt nie zadaje.<br />Władze (oraz moi ulubieni katowiccy "miejscy aktywiści") z upodobaniem używają frazy "salon miasta". Magicznie wierząc, że istnienie "salonu" uczyni z Katowic globalne miasto. Jak to się kończy, pokazuje choćby <span class="posthref" data-href="http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,6790766,Na_Mariacka_nic_nie_ciagnie__Nawet_muzyka.html">przykład ulicy Mariackiej</span>...<br />Jeszcze zabawniej - ostatnio pojawiły się plotki, że krytykowanego prezydenta Katowic mogłaby zastąpić senator PO, p. Bochenek. I znowu - pytanie PO CO miałaby go zastąpić jest zbyt wyrafinowane by je zadać.<br /><br />Na temat rynku wypowiedziały się ostatnio władze sąsiadującego z Katowicami Sosnowca. W mieście w ogóle nie ma rynku, więc władze postanowiły go sobie zbudować. Po co? Nie mam zielonego pojęcia. I władze - jak sądze - też nie mają.<br /><br />No a wczoraj, najgorszy premier ostatniego dwudziestolecia, autor 4 kompletnie nieudanych reform, został szefem Parlamentu Europejskiego.<br />W Gazecie Wyborczej wielka, zbiorowa ekstaza.<br />To, że waga polityczna tego faktu jest żadne, nie ma znaczenia - liczy się symbol.<br /><br />Myślę sobie, że Polska nie istnieje naprawdę. To niemożliwe, by było to rzeczywiste państwo, to raczej jakiś wirtualny, wymyślony twór, w którym nic nie jest realne, nic nie jest na poważnie. <br /><br />Król Ubu to nie był dramat - to był reportaż.<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">11:33</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/285-wszystko-na-niby.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/285-wszystko-na-niby.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (16) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 14 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3945294"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">284. liberalizm to zbrodnia, czyli - wybieram Levinasa...</div> <div class="BlogWpisTresc"> "<span style="font-style: italic;">Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli</span>"<br /><div style="text-align: right;">Jezus Chrystus<br /><br /><br /><div style="text-align: left;"><br /></div></div>"<span style="font-style: italic;">Mówienie prawdy jest czymś pieknym, jednak niewątpliwie należy również zastanowić się czasami nad złem, które może z niej wyniknąć</span>"<br /><div style="text-align: right;">Emmanuel Levinas<br /></div><br /><br /><br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">17:14</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/284-liberalizm-to-zbrodnia-czyli-wybieram-Levinasa.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/284-liberalizm-to-zbrodnia-czyli-wybieram-Levinasa.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (11) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> czwartek, 09 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3934284"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">283. przymus i wolność w mieście</div> <div class="BlogWpisTresc"> Problem przemocy i opresji, przeciw wolności i emancypacji wciąż się w moich wpisach pojawiają.<br />Ostatnio komentowałem projekt Ewy Graczyk proponujący utworzenie "dzielnicy freaków". Komentowałem wspierająco.<br /><br />Problem w tym, że taki projekt musiałby (gdyby został zrealizowany - co z wielu powodów wydaje się niezwykle mało prawdopodobne) od początku zakładać swą tymczasowość. Taka dzielnica odmieńców mogłaby być katalizatorem zmiany, początkiem rewolucji, ale gdyby widziała się jako stabilny fragment współczesnego miasta, szybko (a w zasadzie zaraz od początku) stałaby się swoim zaprzeczeniem.<br /><br />To po części jest spór pomiędzy pragmatykami a radykałami (albo pomiędzy Mouffe a Negrim) na temat roli instytucji a przede wszystkim roli lokalności.<br />To jest też słabość (czy wręcz impotencja) współczesnej lewicy, że w sporze o miasto albo usiłuje zreinterpretować neoliberalny dyskurs globalizacji, sieci, pływów (nie twierdzę, że to jest dyskurs _wymyślony_ przez neoliberalizm, twierdzę, że neoliberalizm dokonał skutecznego i totalnego zawłaszczenia tego dyskursu i próba "odzyskania" go przez lewicę jest - i moim zdaniem będzie - skazana na porażkę); albo usiłuje zreinterpretować konserwatywny komunitariański dyskurs lokalności i tożsamości (zastrzeżenie podobne jak poprzednio - nie ważne kto wymyślił ten dyskurs, ważne kto go skutecznie zawłaszczył).<br /><br />Poparcie więc dla "dzielnicy odmieńców" to opowiedzenie się za polityką tożsamości (przeciw marksistowskiej polityce konfliktu klasowego), to opowiedzenie się za takim zmiękczonym, "floridiańskim" neoliberalizmem.<br />To w końcu nie jest przypadek, że koncept "sustainable community" był i jest mantrą powtarzaną przez New Labour (przy okazji - jeszcze raz bardzo polecam <span class="posthref" data-href="http://www.penguin.co.uk/nf/Book/BookDisplay/0,,9780141033914,00.html">Ground Control, Anny Minton</span>).<br /><br />Z drugiej strony, gdy myślimy o mieście w kategoriach "negriańskich", mieście które nie jest pojęciem geograficznym, tracimy z oczu konflikty przestrzenne, tracimy z oczu prawdziwe, rzeczywiście istniejące miasto.<br />Pisałem w "Mieście jako idei politycznej", że miasto jest ostatnim bastionem oporu przed neoliberalnym pływem. Że jest realne, namacalne, konkretne. <br />Że istnieją w nim realne konflikty i realne koalicje - jak ta zbudowana wokół Dotleniacza, gdzie użytkowanie przestrzeni zderzyło się z polityką symboliczną. Gdzie biologia zderzyła się ideologią. <br /><br />Wspólnota lokalna (pisałem o tym w komentarzu) istniała w miastach ponieważ _musiała_. Tak jak nieformalne sieci gospodarki "barterowej" istniały w PRLu. Gdy tylko pojawił się w miare sprawny transport publiczny i przestrzenie w miarę publiczne, gdy po '89 pojawił się realny pieniądz, lokalne wiązania społeczne wymuszone przez brak struktury wyższego rzędu (jak miejski transport publiczny, przestrzenie publiczne ponad-dzielnicowe czy realny pieniądz) natychmiast zniknęły. Siły wolności wygrały z siłami opresji.<br /><br />Wspólnota lokalna jest więc (powtarzam się, wiem) rodzajem pewnej przedmiejskiej patologii. <br />A wspólnota miejska?<br />Już nie jest patologiczna?<br /><br />Niebezpieczne jest myślenie dwuwartościowe. Jeśli <span style="font-style: italic;">mowa nasza będzie tak-tak, nie-nie</span> nic nie zrozumiemy ze świata który was otacza.<br /><br />Miejsce zamieszkania - dopóki nie zniesiemy prawa własności ziemi i miasta zbudowanego na spekulacji gruntem - ściśle łączy się z pozycją ekonomiczną. <br />Tego jeszcze być może nie widać w takim stopniu w Polsce jak w UK (bo społeczeństwo PRL było jednak do pewnego stopnia bezklasowe), ale powoli logika kapitalizmu segreguje ludzi i fragmentaryzuje miasta.<br />Korekta liberalno-socjaldemokratyczna tworząca łatwo dostępne przestrzenie publiczne, przestrzenie "wyższego rzędu" do jakiegoś stopnia tę segregację niweluję. Nie w wymiarze zamieszkania, ale już w wymiarze uzytkowania przestrzeni miejskiej.<br />Oczywiście, segregacja występuje nadal - szczególnie dziś, gdy zasobność portfela staje się przepustką do określonych fragmentów miasta - ale nie jest tak "szczelna" i jest trochę bardziej demokratyczna (na tyle na ile kapitalizm jest demokratyczny) pozwalając mieszać się ludziom z większości klas i grup społecznych.<br /><br />Jeśli więc wspólnoty lokalne są po pierwsze tworami archaicznymi, po drugie są oparte na przymusie i klasowej tożsamości (którą możemy jeszcze "podkręcić" tożsamością związaną ze stylem życia, jak proponowana "dzielnica odmieńców") a po trzecie - właśnie zanikają, zastępowane przez miejskie (i poza miejskie) plemiona, oparte tylko i wyłącznie na stylu życia i światopoglądzie, to jaki sens ma projekt pani Ewy Graczyk?<br />Mniej więcej taki jak Parada Równości - zobaczenia się, policzenia ilu nas jest, poczucie własnej siły oraz - to jest konkretny argument - szansa wybrania "swojego" przedstawiciela do rady miejskiej.<br />Znów jednak - to system polityczny powoduje, że jest sens taki projekt rozważać. System polityczny, który jest "przygodny" a nie esencjonalny dla miasta. Łatwo można go zmienić, rezygnując z okręgów wyborczych na rzecz rozwiązań "ogólno-miejskich".<br /><br />Tym o co powinniśmy więc walczyć w naszych miastach  (oprócz zniesienia prywatnej własności gruntu lub przynajmniej spekulacji tymże gruntem ;)) to poszerzanie "neutralnej" (czyli tej, w której toczy się spór / którą negocjujemy) sfery publicznej.<br />Odzyskiwanie przestrzeni przez miasto (przeciw własności korporacji), odzyskiwanie władztwa nad przestrzenią przeciwko państwu (np.tereny wojskowe, tereny kolei) choć już niekoniecznie przeciwko władztwu EU (tereny Natura 2000), znoszenie przestrzeni wykorzystywanej przez egoistyczne jednostki (dofinansowanie dróg, po kórych jeżdzą prywatne samochody) na rzecz darmowego transportu publicznego (w gruncie rzeczy nie ma sensu pobierać opłaty za bilety, gdy większość budżetów przedsiębiorstw komunikacji publicznej pochodzi z budżetów miejskich).<br /><br />"Dzielnica frików" miałaby sens jako katalizator (choć niebezpieczeństwa gentryfikacji są poważne), ale nie ma specjalnego sensu jako model "na stałe", jeśli miasto miałoby pozostać tym czym jest - sfragmentaryzowanym polem kapitalistycznego wyzysku.<br />Dzielnica odmieńców jako początek zmiany miasta, walki o "negocjowalną przestrzeń uniwersalną" - tak. Jako miejsce pielęgnacji "inności" - nie.<br /><br />_____<br />podobno nikt nie czyta blogonotek do końca (co chyba jest prawdą, zważywszy wiele komentarzy pod moimi wpisami :-P) ale jeśli przeczytałaś / eś drogi Czytelniku aż do tego miejsca, to zachęcam Cię powtórnie do wzięcia udziału w ankiecie na temat poglądów politycznych czytelników tego bloga. Jak na razie - wyniki są zastanawiające... ;)<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">10:16</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/283-przymus-i-wolnosc-w-miescie.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/283-przymus-i-wolnosc-w-miescie.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (28) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 07 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3928772"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">282. podpatrzone...</div> <div class="BlogWpisTresc"> Na blogu <span class="posthref" data-href="http://konieckapitalizmu.wordpress.com/">konieckapitalizmu</span> podpatrzyłem ankietę dotyczącą poglądów politycznych odwiedzających bloga.<br />Uznałem, że byłoby interesującym dowiedzieć się, jakie poglądy mają odwiedzający mojego bloga.<br /><br />Po lewej stronie poniżej niemal wszystkiego - jest ankieta. Serdecznie zapraszam!!!<br /><br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">00:01</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/282-podpatrzone.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/282-podpatrzone.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (5) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> poniedziałek, 06 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3926772"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">281. najpierw, znieśmy prywatną własność gruntów...</div> <div class="BlogWpisTresc"> Gdybyśmy poważnie myśleli o "miejskiej rewolucji", pierwszym krokiem powinno być zniesienie prywatnej własności miejskich gruntów.<br />Nie istnieje żaden etycznie uzasadniony powód, by prywatna własność ziemi istniała. To nie jest coś, co człowiek tworzy, a więc przez prace zyskuje do wytworu swoich rąk i swojego umysłu prawo. Ziemia (jak powietrze i woda) istniała zanim człowiek pojawił się na tej planecie. Prywatna własność ziemi jest więc dziedzictwem zawłaszczenia. Aroganckiego i nie mającego uzasadnienia poza ludzką arogancją i chciwością.<br />Prywatna własność terenu (pozostańmy na razie w mieście) ma swoje oczywiste i dramatyczne skutki.<br />Począwszy od częściowego odebrania wspólnocie miejskiej jej praw politycznych, i stawiania "świętego prawa własności" ponad prawo wspólnoty do decydowania o swoim losie, poprzez prawo jednostek do przebywania i użytkowania przestrzeni (zamknięte osiedla, galerie i centra handlowe o wewnętrznych regulaminach, wielkie prywatnie zarządzane tereny "mix use" itp.) aż po spekulację gruntem, która jest jedną z przyczyn obecnego kryzysu.<br />Oczywiście - zniesienia prawa własności nie znosi <a href="http://krzysztofnawratek.blox.pl/2009/01/224-pomiedzy-intymnoscia-a-wspol-wplywem.html">prawa do intymności</a>. Wręcz przeciwnie - dopiero wtedy prawo do intymności będzie mogło zostać prawdziwie urzeczywistnione.<br /><br />Pytanie nie brzmi więc - czy należy to zrobić. Nie brzmi również - w jaki sposób tego dokonać. Pytanie, które należy zadać brzmi - czy to wystarczy?<br /><br />Jeśli oczywiście, poważnie myślelibyśmy o fundamentalnej miejskiej zmianie...<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">08:10</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/281-najpierw-zniesmy-prywatna-wlasnosc-gruntow.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/281-najpierw-zniesmy-prywatna-wlasnosc-gruntow.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (7) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> sobota, 04 lipca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3924277"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">280. re-terytorializacja albo maszyny w maszynach</div> <div class="BlogWpisTresc"> <p style="font-weight: normal; font-family: times new roman,times,serif;"> Na portalu Krytyki Politycznej pojawił się jakiś czas temu niezwykle interesujący tekst dr hab. Ewy Graczyk "<span class="posthref" data-href="http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/Graczyk-Odmiency-calej-Polski-laczcie-sie/menu-id-34.html">Odmieńcy całej Polski łączcie się</span>".</p><p style="font-weight: normal; font-family: times new roman,times,serif;">Tekst ten wywołał agresje prawackich trolli, co pośrednio udowadnia jego wagę.</p><p style="font-family: times new roman,times,serif; font-weight: normal;" /><div style="text-align: center;"><img border="0" alt="" src="http://krzysztofnawratek.blox.pl/resource/muppets.jpg" /> <br /><br />(<span style="font-style: italic;">obrazek ze strony wired.com, </span><span style="font-style: italic;">wiadomo do kogo należa prawa autorskie</span>)</div><br />Ewa Graczyk proponuje, by "odmieńcy" - wszelkiego rodzaju: alterglobaliści, lewaccy aktywiści, mniejszości seksualne itp. kupiły kawałek miasta i ten kawałek zrewitalizowały, czyniąc go swoim terytorium. Argument jaki Graczyk podnosi jest niezwykłej wagi - mówi o swego rodzaju kondensacji "odmienności" tak by zyskała ona znaczenie polityczne (mające swe znaczenie w wyborach lokalnych - wprost mówi o "wykreowaniu polskiego Milka").<br /><br />Z jednej strony więc mamy typowo utopijny pomysł ucieczki i wydzielenia, stworzenia nowej wspólnoty (przykładów tego typu są setki, po każdej stronie utopijnego ideologicznego spektrum, by wspomnieć choćby trochę podupadłą Christianię w Kopenhadze czy <span class="posthref" data-href="http://en.wikipedia.org/wiki/U%C5%BEupis">Uzupis</span> w Wilnie. Sam - jeszcze jako tradycjonalistyczny katolik brałem udział w rozmowach o projekcie stworzenia takiej "tradycjonalistyczno-katolickiej" dzielnicy pod Krakowem), z drugiej jednak, ta ucieczka nie jest prawdziwą ucieczką lecz raczej próbą stworzenia "inkubatora" zmiany.<br /><br />Nie bez powodu, przywołując Christianię czy Uzupis wspomniałem enklawy miejskie - bowiem większość utopijnych dzielnic lokowana była poza miastem, jako rzeczywiście samodzielne (również - przynajmniej w założeniach - ekonomicznie) osiedla. Enklawa miejska ma zupełnie inny charakter. Nigdy (jeśli pominiemy patologiczną formułę zamkniętych osiedli) nie jest ona całkiem wydzielona, jej granice wpływu są zawsze płynne, ustalane na drodze walk / konsensusu konstruowanego między sąsiadującymi wspólnotami...<br /> <br />No właśnie - wspólnotami. Wielokrotnie krytykowałem zamknięte wspólnoty lokalne, zarzucając im przed-miejski (a wręcz anty-miejski) charakter. Zarzuty jednak nie były wymierzone przeciw wspólnocie jako takiej, lecz wobec jej relacji z "zewnętrzem". Jak pięknie<span class="posthref" data-href="http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article410149/Zyjemy_w_przegranym_swiecie_po_kapitalizmie_zostala_tylko_pustka.html"> mówi w najnowszej Europie Emannuel Todd</span>:<br /><br /><span class="bbtext">"<span style="font-style: italic;">Problemem lat 30. był faszyzm czy komunizm, natomiast problemem początku trzeciego tysiąclecia jest apatia, która wynika z psychospołecznego wymiaru neoliberalizmu. Neoliberalizm to pozornie przede wszystkim doktryna ekonomiczna, ale tak naprawdę elementy gospodarcze - niczym nieskrępowana wymiana handlowa, wiara w rynek - to jedynie wierzchołek góry lodowej. Neoliberalizm zaczął dominować nie dlatego, że ekonomiści narzucili swe idee, ale dlatego że od wojny mamy do czynienia z ewolucją w kierunku zachowań narcystycznych, zamykania się jednostek w sobie. Nikogo nie krytykuję, nie jestem też religijnym integrystą. Mówię tylko, że wszystkie ideologie zniknęły i mamy teraz stan atomizacji, zamykania się jednostek w sobie, gdzie nikt nie wierzy w nic dłużej niż przez pięć minut. Tego rodzaju społeczeństwo może zrodzić jedynie gniew indywidualny</span>".</span><br /><br />Pełna zgoda!!! Pisałem w "Mieście..." o potrzebie odbudowania wspólnoty miejskiej (co wzbudziło poważne zastrzeżenia m.in. pani profesor Ewy Rewers). Taka wspólnota składać by się musiała z mniejszych wspólnot, o wewnętrzenie (potencjalnie) niekompatibilnych algorytmach lecz wspólnot negocjujących ze sobą "język powierzchni". A owe powierznie musiałyby by być pół-przepuszczalnymi membranami.<br /><br />Przypadki enklaw miejskich (oprócz wymienionych powyżej ciekawy bardzo był opisywany wielokrotnie przykład <span class="posthref" data-href="http://en.wikipedia.org/wiki/Kowloon_Walled_City">Kowloon</span><span class="posthref" data-href="http://en.wikipedia.org/wiki/Kowloon_Walled_City"> Walled City</span>) są zawsze swego rodzaju <span style="font-style: italic;">pasożytami</span> na mieście (miasto jako takie samo zresztą również jest pasożytem, więc proszę nie rozumieć tego słowa jako poniżającego epitetu). Kluczową kwestią jest rodzaj relacji pomiędzy miastem a dzielnicą. Szczegółowe opracowanie przestrzeni "pomiędzy", przestrzeni styku, opracowanie relacji komunikacyjnych (również w znaczeniu fizycznego dostępu, dojazdów etc.), relacji pomiedzy dziećmi, kwestia szkół, handlu itp. zdecydowałaby o sukcesie lub porażce takiego projektu.<br /> <br /> Wbrew jednak wszelkim obawom (również samej autorki) przed gettoizacją takiej przestrzeni uważam, że warto byłoby spróbować i że szanse na powodzenie są wcale duże. Nie tylko dla dobra "odmieńców", ale całego miasta. Taka "wspólnota odmieńców" miałaby szansę rozpocząć odejście od narcystyczno-indywidualistycznego modelu współczesnego miasta, miałaby szansę być katalizatorem nowo-wspólnotowej rewolucji.<br /> <br /> I tylko ostatnia uwaga - rozumiem, że Warszawa "naturalnie" (poprzez skale i istniejące rozproszone wspólnoty "odmieńców", poprzez połaczenie ze światem etc.) przychodzi na myśl gdy myślimy o konkretnej lokalizacji. Lecz może czas byśmy przestali być tacy Warszawsko-centryczni (szczególnie, że koszty takiego projektu w Warszawie byłyby prawdopodobnie nieporównywalnie wyższe niż gdziekolwiek indziej). Może warto pomyśleć o Białymstoku, Bydgoszczy, Zielonej Górze czy Bytomiu?<br />______________________________________<br /><br /><span style="font-weight: bold;">dopisek:</span> <span style="font-style: italic;">jedyne rzeczywiste niebezpieczeństwo - moim zdaniem - dla takiego projektu, to groźba gentryfikacji. sytuacja w której geje z agencji reklamowych "wyrzucają" z domów staruszki słuchające Radia Maryja i robotników głosujących na PiS.</span><br style="font-style: italic;" /><span style="font-style: italic;"> nigdy - będąc wewnątrz miasta - nie uda się jej całkowicie zapobiec (bo nawet jeśli uda się znaleźć teren rzeczywiście niezamieszkały, to i tak nie ma gwarancji, że jest on poza wszelkimi "polami wpływów". moim zdaniem jednak, można owe potencjalne "gentryfikacyjne napięcie" próbować zhakować...</span><br /><p /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">21:25</span>, <span class="IPTautor">krzysztof_nawratek</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/280-re-terytorializacja-albo-maszyny-w-maszynach.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/280-re-terytorializacja-albo-maszyny-w-maszynach.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (10) » </a> </div> </div> </div> <div id="BlogStronicowanieBox"> <table> <tr><td class="BlogStronicowaniePoprzednie"> <div>   </div> </td><td class="BlogStronicowanieStrony"> <div> 1 , <a href="/html/1310721,262146,169.html?2">2</a> </div> </td> <td class="BlogStronicowanieNastepne"> <div> <a href="/html/1310721,262146,169,170.html?1,1">następne</a> </div> </td></tr></table> </div> </div> </td> </tr> </table> </div> <div id="Stopka"></div> </div> <script type="text/javascript"> document.domain = 'blox.pl'; </script> <div id="sidebox_wrap"> <div id="sidebox_control" class="exp"> <div id="sidebox_bg"></div> <div id="sidebox" class="skin1"> <div id="sidebox_roll"></div> <div id="sidebox_body"> <a href="http://blox.pl/"><img src="http://blox.pl/images/belka/bloxlogo.png" alt="Blox.pl" /></a> <div class="nav"> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnprev"><span>poprzedni blog</span></a> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnnext"><span>następny blog</span></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/html/8257537.html"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin1.png" alt="załóż bloga" /></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/blog/signup/1"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin1.png" alt="załóż bloga" /></a> </div> <!-- .nav --> <div id="sidebox_container_0" class="list"> <strong id="sidebox_title_0" class="h"></strong> <ul id="sidebox_list_0"> <li class="dummy"></li> </ul> <!-- #sidebox_list_0 --> <p class="more"><a id="sidebox_link_0" href="#"></a></p> </div> <!-- .list --> <div id="sidebox_container_1" class="list"> </div> <!-- .list --> </div> <!-- #sidebox_body --> </div> <!-- #sidebox --> </div> <!-- .exp --> </div> <!-- #sidebox_wrap --> <iframe id="boxframe" name="bblo_frame" src="http://cookiecontainer.blox.pl/html?page=cookieStore¶ms=9,220646"></iframe> <script type="text/javascript"> function bblo_addEvent(obj, type, fn) { if (obj.addEventListener) { obj.addEventListener(type, fn, false); } else if (obj.attachEvent) { obj["e" + type + fn] = fn; obj[type + fn] = function() { obj["e" + type + fn] (window.event); } obj.attachEvent("on" + type, obj[type + fn]); } } function bblo_O(n) { return document.getElementById(n); } function bblo_trim(x){return x.replace(/^\s+|\s+$/g,'');} function bblo_hasClass(obj, clName) { var clN = ' ' + obj.className + ' '; return (clN.match(' ' + clName + ' ') != null); } function bblo_addClass(obj, clName) { if (bblo_hasClass(obj, clName)) return; obj.className = bblo_trim(obj.className + ' ' + clName); } function bblo_removeClass(obj, clName) { if (!bblo_hasClass(obj, clName)) return; var clN = ' ' + obj.className + ' '; eval("obj.className = bblo_trim(clN.replace(/ " + clName + " /g,' '));"); } function bblo_swapClass(obj, oldName, newName) { bblo_removeClass(obj, oldName); bblo_addClass(obj, newName); } var blox_frame = null; function bblo_init(e) { if (top.location != self.location) return; blox_frame = window.frames['bblo_frame']; window.setTimeout(bblo_ready, 10); } function bblo_completeList(n, item) { var obj = { title: bblo_O('sidebox_title_'+n), link: bblo_O('sidebox_link_'+n), list: bblo_O('sidebox_list_'+n), container: bblo_O('sidebox_container_'+n) }; try { obj.title.innerHTML = item.title; obj.link.href = item.link_uri; obj.link.innerHTML = item.link_caption; obj.container.className = 'list ' + item.class_name; for (var i = 0; i < item.data.length; i++) { var o_link = document.createElement('a'); var o_span = document.createElement('span'); var o_li = document.createElement('li'); o_link.innerHTML = '<strong>' + item.data[i].title + '</strong> ' + item.data[i].name; o_link.href = item.data[i].uri; o_span.innerHTML = item.data[i].when; o_li.appendChild(o_link); o_li.appendChild(o_span); obj.list.appendChild(o_li); } } catch (e) {;} } var blox_data_done = false; function bblo_ready() { try { if (blox_frame.blox_is_ready()) { if (blox_data_done) return; blox_data_done = true; var t_data = bblo_frame.blox_get_data(); g_data = t_data; if (t_data.display == '0') { bblo_swapClass(bblo_O('sidebox_control'), 'exp', 'fold'); } bblo_O('sidebox_btnprev').href = t_data.prev; bblo_O('sidebox_btnnext').href = t_data.next; for (var i = 0; i < t_data.items.length; i++) { bblo_completeList(i, t_data.items[i]); } bblo_addEvent(bblo_O('sidebox_roll'), 'click', bblo_toggle); bblo_O('sidebox_wrap').style.display = 'block'; } else { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } catch (e) { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } function bblo_toggle() { var obj = bblo_O('sidebox_control'); var write = '0'; if (bblo_hasClass(obj, 'exp')) { bblo_swapClass(obj, 'exp', 'fold'); } else { bblo_swapClass(obj, 'fold', 'exp'); write = '1'; } blox_frame.blox_toggle_display(write); } bblo_addEvent(window, 'load', bblo_init); </script> <script> var pingUrl = window.location.protocol + '//' + window.location.host + '/blog/ping/'; var xhr = new XMLHttpRequest(); xhr.open("GET", pingUrl, true); xhr.send(); </script> <script type="text/javascript"> (function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3&appId=151924531509550"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk')); </script> <script src="https://apis.google.com/js/platform.js" async defer> {lang: 'pl'} </script> </body> <!-- if mobile end --> </html>