Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
piątek, 31 sierpnia 2012
653. ojcowizna
Mój ojciec uważał się za Ślązaka (mam na myśli oczywiście: 'Górnoślązaka'), na długo zanim było to modne. Hipster ani chybi. Śląskość jego była prywatna, domowa, w żadnym razie polityczna. Nigdy nie wstąpił do PZPR ale też nie zapisał się do Solidarności. Gdy został 'zaproszony' na spotkanie z oficerem SB, o którym to zaproszeniu miał nikomu nic nie mówić, poszedł z żoną i teściową... Słaby materiał na TW. Gdy w latach osiemdziesiątych 'do Reichu' wyjechał jego brat i niektórzy zaczęli go namawiać, by też się tam przeniósł, odpowiedział: "ani Polacy, ani Niemcy mnie z mojej ziemi nie wyrzucą". I to był koniec dyskusji.

I właśnie to przywiązanie do ziemi, do terytorium, do miejsca, wydaje mi się kluczowe, by zrozumieć czym jest 'śląskość' (a w każdym razie 'śląskość' w rozumieniu i praktyce mojego ojca) i dlaczego 'polityczni Ślązacy' są (moim zdaniem) jedynie lokalną imitacją polskiego nacjonalizmu. Śląskość byłaby więc czymś przed-nowożytnym, czymś czego XIXto wieczny, ekskuzywistyczny nacjonalizm w żadnym razie nie dotknął. Czy jednak koniecznie musi owa 'śląskość' być apolityczna? Apolityczność przecież sprowadzi ją do krupnioków i godzinnej audycji w radio. Jeśli więc nie nacjonalizm krwi/etniczności i nie cepelia, to co?

Jeśli za punkt wyjścia przyjmiemy nie kulturę lecz terytorium, śląskie jest wszystko to, co się na Śląsku wydarza. Za szeroko? Nie sądzę. Przyjęcie przestrzennych ram (i to w funkcjonalnym sensie - jak ktoś powiedział, Śląsk jest również tam, gdzie można z Katowic tramwajem dojechać...) sprawia, że śląskość przestaje być 'tożsamością' zamkniętą w pudełku, o którą biją się dzieci, a staje się zadaniem. Staje się niekończącym się procesem, wielowarstwową opowieścią. Nic z tego co się tu zdarzyło nie znika, każda próba pisania historii Śląska z tej czy owej perspektywy staje się anty-śląskim kłamstwem, ale przede wszystkim opowieść się nie urywa - trwa nadal i każdy z żyjących na Śląsku ludzi jest jej częścią. Również ci, którzy przyjechali na Śląsk 'za komuny', również ci, którzy osiedlają się (a choćby przyjeżdżają na koncert) tu teraz.

Przeszedłem się kilkanaście dni temu z Ronda Słonecznego do Parku Kościuszki w Katowicach (mijając po drodze wspaniałe fragmenty budowane przed wojną) i nie mogłem się nadziwić, jak piękne i metropolitalne były te 'komunistyczne' Katowice. Jak mocne, młodzieńcze to było miasto w porównaniu z prowincjonalnymi marzeniami o rynku, którymi zamęczają nas ludzie, którzy nigdy nie wyrośli z XIXgo wieku. A potem na festiwalu Tauron Nowa Muzyka gdzie obok pokopalnianych budynków i rolady z kluskami bawili się młodzi ludzie przy całkiem zakręconej muzyce uświadomiłem sobie, że polityczne wojenki establiszmentowych polityków zlewają się w beztreściowy szum nie tylko dla mnie ale też prawdopodobnie dla tych tańczących ludzi.




Mieszkam od ponad dziesięciu lat poza Śląskiem i poza Polską, ale nikt - ani Polacy ani śląscy nacjonaliści, mi mojej śląskości nie zabiorą. Ta wizja niekończącej się opowieści dziejącej się na określonym terytorium jest inkluzywna i - dla mnie - porywająca. Oczywiście to jest wizja polityczna, łatwo potrafię wyobrazić sobie dążenia do (większej?) autonomii oparte takim 'inkluzywnym nacjonalizmie'. Jest to też wizja anty-konserwatywna w takim sensie, że raczej przetwarza i tworzy nowe, niż konserwuje. Inkluzywizm opowieści ma też swoje konsekwencje społeczne i ekonomiczne, ale to już nie na ten wpis...

Cóż... może nie jestem jedyny, którego taka śląskość pociąga...?

01:10, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 sierpnia 2012
652. "z każdym znajdziemy wspólnego wroga"
Dziś rano nieformalne spotkanie z górnośląskimi (i nie tylko - goście z Opola i Krakowa) młodymi marksistami i marksistkami.
Niektórzy/re zdążyli przeczytać już 'Dziury...'. Podobno można w dwie godziny. Rozmowa od Agambena po układanie cegieł, fajne, inspirujące dwie i pół godziny.

Chyba wszyscy zgodziliśmy się, że ja marksistą jednak nie jestem i że chwytliwa pointa "z każdym znajdziemy wspólnego wroga", choć jest negatywem moich poglądów, może prowadzić - jako zalecenie taktyczne - do pożądanych efektów...

Bardzo dziękuję za to spotkanie.
_____
[dodano 24.08.12] Lista bestsellerów księgarni Krytyki Politycznej (cieszę się, choć wiem, że to pewnie chwilowe):

23:25, krzysztof_nawratek , inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 sierpnia 2012
651. w zasadzie - to już...
Do oficjalnej premiery zostało jeszcze parę dni, ale wygląda na to, że możecie już zamawiać moją nową książkę w empiku. Pewnie warto poczekać na pojawienie się jej w innych, niekorporacyjnych księgarniach, ale jeśli nie chcecie dłużej czekać...

Z ciekawością będę czekał na pierwsze opinie i recenzje, sam nie chciałbym na temat tej książki zbyt dużo mówić czy pisać, co miałem do powiedzenia jest w niej.

Idealnie byłoby, gdyby czytelnik potrafił zapomnieć kim jest autor i abstrahować od tego kto książkę wydał. Niestety, wydaje się, że takie całkowicie niewinne i świeże spotkanie z książką jest niemal niemożliwe. Dlatego chciałbym dookreślić kontekst.

Warto chyba zacząć od tego, że nie jestem związany (wbrew temu co czasem o sobie czytam) ze środowiskiem Krytyki Politycznej. Znam kilka osób z KP ale nie jestem związany z żadnym środowiskiem (choć płacę składki członkowskie w My-Poznaniacy). Kilku środowiskom przyglądam się z życzliwym zainteresowaniem (również środowisku KP - nie chciałbym by ktoś potraktował tę notkę jako 'odcinanie się' od KP).

Od kilku już lat określam się ideowo jako transhumanizujący post-personalista, politycznie jako czerwony chrześcijański [demokrata], religijnie jako agnostyk/[ateista] i eliadujący post-katolik. Zapewne można by zebrać to w jeden spójny opis, ale 'niehoryzontalnie egalitarny inkluzywista' brzmi chyba jeszcze zbyt topornie.

I jeszcze kilka słów dla kogo jest ta książka. Oczywiście pisząc ją, myślałem o wszystkich, którzy angażują się w działalność ruchów miejskich i szerzej - wszystkich, których miasto interesuje. Przede wszystkim, książka jest dla tych wszystkich, którzy po prostu chcieliby by świat był lepszy, bardziej 'ludzki' niż jest, dla wszystkich którzy nie wstydzą się marzyć o takim świecie, nie wstydzą się używać takich słów jak 'prawda', 'miłość' czy 'dobro'.

Książka wyraźnie określa wroga – to wszelkie formy korwinizmu, zdegenerowanego indywidualistycznego liberalizmu. Jeśli chodzi o potencjalnych sojuszników – jest ekumeniczna. Oczywiście szuka ich na politycznej i ideowej lewicy, ale – i mam nadzieję, że stosunkowa łatwo będzie to dostrzec – nie tylko tam. Można by rzec - nie ma wroga poza skrajnie indywidualistycznym liberalizmem, każdy, kto myśli o wspólnocie, jest potencjalnym sojusznikiem.

Pytanie oczywiście brzmi - jak budować tę wspólnotę i jak ją definiować?

I o tym przede wszystkim jest ta książka.

Przyjemnej lektury i proszę dzielcie się swoimi wrażeniami tutaj.
17:45, krzysztof_nawratek , miasto
Link Komentarze (4) »
wtorek, 14 sierpnia 2012
650. jeszcze dziesięć dni
No proszę - na stronie empiku jest już zapowiedź mojej nowej książki... (ja bym ją pewnie reklamował inaczej, ale ja się nie znam na reklamie...). Ciekawe, czy tym razem okładka się spodoba bardziej, niż mojej poprzedniej książki...




Jeszcze dziesięć dni i będziecie mogli się przekonać czy warto było na tę książkę czekać ;)
[bo wiem, że kilka osób czekało...]
22:16, krzysztof_nawratek , inne
Link Komentarze (12) »
649. prawico! myśl, nie politykuj
To oczywiście jest więcej niż przekorna rada. Czyż świat nie byłby jednak piękniejszy, gdyby prawica zamiast próbować polityki, skupiła się na działalności intelektualnej?

Kupiłem (z pewnym opóźnieniem) najnowszy numer Pressji oraz Kronosa. Kronos jest pismem filozoficznym więc do niego mój apel nie jest adresowany, ale Pressje są jednak blisko zaangażowania politycznego. Szkoda.
Najnowszy numer tego niezwykle ciekawego pisma otwiera tekst wprowadzający w temat mesjanizmu Krzysztofa Mazura i Pawła Rojka. Tekst bardzo interesujący, ładnie pokazujący szeroki - i historyczny i całkiem współczesny kontekst mesjanizmu. Mazur potrafi pisać ciekawe i mądre teksty, jeśli akurat nie wpada w polemiczny zapał. Kolejnym tekstem jest Pawła Rojka 'Mesjanizm integralny', który rozwija temat, porządkuje metodologię dyskusji i nazewnictwo. Jeśli ktoś chce zrozumieć o co w dyskusji o mesjanizmie chodzi koniecznie powinien ten tekst przeczytać. Jest on interesujący również dlatego, że Paweł Rojek heroicznie usiłuje udowodnić ortodoksyjność myśli mesjanistycznej. Z jednej strony, można do tej próby podejść z niechęcią - gdy patrzymy na Pressje jako część rządzącej w Polsce prawicy, prawicy, która coraz bardziej jawi się jako narzędzie realizujące ekonomiczne i kulturowe zamówienia kościoła katolickiego. Jeśli przyjąć taki punkt widzenia, tekst Rojka byłby momentami nieznośny, stając się brutalną katolską propagandą. Jeśli jednak odrzucimy kontekst bieżącej polityki, tekst Rojka i jego dyskusję z ortodoksją można odczytać zupełnie inaczej - jako dyskusję właśnie, ujawniającą bogactwo i różnorodność katolickiego dziedzictwa. Z tej perspektywy, mesjanizm rzeczywiście - jak usiłują nas przekonać autorzy Pressji - jest unikalnym polskim programem modernizacyjnym, wykraczającym jednak poza technikę, wkraczającym w 'sfery ducha', domagającym się 'etycznej modernizacji'. Tak interpretowany, mesjanizm staje się ruchem emancypacyjnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu. Jeśliby traktować ten projekt poważnie, należałoby jednak odrzucić esencjonalność narodu i przyjąć egzystencjalne, kierkegaardowskie rozumienie chrześcijaństwa. Niestety, w Polsce tu i teraz, pozycja kościoła katolickiego jest pozycją władzy, opartą na opresji i domagającej się posłuchu. Jako takiej, każdy - również mesjanistyczny - projekt emancypacyjny czy / i modernizacyjny jest jej nienawistny.

Pozostałe teksty w tej tece Pressji zróżnicowane, ciekawostką jest obecność tekstu związanego z Praktyką Teoretyczną Michała Pospiszyla. Ciekawy tekst, ale - moim zdaniem - zbyt krótki.

Najnowszy numer pisma Kronos jest poświęcony realizmowi spekulatywnemu i można w nim znaleźć teksty (w tym jeden napisany specjalnie dla polskiego kwartalnika!) moich dwu ulubionych współczesnych filozofów - Grahama Harmana i Alaina Badiou. Numer otwiera tekst Quentina Meillassoux, którego do tej pory raczej omijałem, Potencjalność i Przygodność, który szczególnego smaku nabrał czytany równolegle (w końcu mam wakacje...) z pierwszym tomem Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych, Stevena Eriksona... ;)
Ciekawostką w tej edycji pisma jest tekst Badiou polemizujący z Miłoszem oraz 'obrona' Miłosza autorstwa Wawrzyńca Rymkiewicza.
Cały numer niezwykle ciekawy, warto czytać i myśleć.

Jak napisałem na początku - Kronos jest pismem filozoficznym, który nie ma ambicji politycznych. Wychodzi to mu zdecydowanie na zdrowie. Pressje ukazują się niestety w kraju, w którym rządzi konserwatywna, opresyjna katolicka prawica i trudno czytać to pismo poza tym kontekstem. Gdyby w Polsce rządził Sierakowski z Palikotem i Milerem, pewnie zostałbym zagorzałym wielbicielem Pressji; ponieważ jednak rządzi Gowin z biskupem Michalikiem, patrzę na to pismo z pewną niechęcią. Niestety...

13:15, krzysztof_nawratek , making people angry
Link Dodaj komentarz »