Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
poniedziałek, 29 września 2008
191. bolywood i ja
20:54, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (5) »
czwartek, 25 września 2008
190. na portalu Krytyki Politycznej

... recenzja mojej książki, która bardziej jest tekstem nią inspirowanym, niż recenzją jako taką.

Polecam!

http://www.krytykapolityczna.pl/Naszym-zdaniem/Erbel-Miasto-jako-arena-walk-spolecznych/menu-id-34.html

ps:

przeczytalem ten tekst jeszcze raz i naszla mnie taka refleksja - z punktu widzenia autorki, moja ksiazka jest bardzo ... prawicowa. W sumie to tlumaczy, dlaczego w Dzienniku wspomniano o niej cieplo, a w GW zostala uznana za mdla "teorie wszystkiego". Jakze nierozsadnie... ;)

08:28, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (6) »
środa, 17 września 2008
189. konserwatywna Wielka Brytania

Powoli zaznajamiam sie z Uniwersytetem, gdzie co jest, jak dziala itp.

Mielismy dzis (nowi pracownicy) tez krotkie prelekcje na rozne tematy. Jedna z nich byla poswiecony unikaniu wszelkiego rodzaju dyskryminacji (tytul: "Equality and Diversity").

I tak sobie przypomnialem, jak to wczoraj moj bywaly w swiecie kolega napisal mi, ze nie wie jak mi sie bedzie w tej konserwatywnej GB podobalo.

Moze i GB jest konserwatywna, ale pewne rzeczy - jak wlasnie unikanie wszelkiej dyskryminacji - sa tu standardem i oczywistoscia. Cos, co w Polsce jest przeciez opowiescia o zelaznym wilku.

Tak siedzialem na tej prelekcji, obok kolezanka z Iraku, w sasiednim rzedzie Portugalczyk, gdzies tam Chinka i Hinduska. Siedzielismy i kiwali glowami, czasem cos komentujac, zadajac pytania, zglaszajac watpliwosci.

Zabawne jest to, ze oprocz oczywistego wymiaru moralnego, zwrocono nam uwage na wymiar ekonomiczny i praktyczny owej antydyskryminacyjnej polityki. Po prostu swiat jest roznorodny, wiec dobrze jest przyzwyczajac studentow do innych kultur i zachowan, a takze - i to wchodzi ekonomia - ze roznorodnosc sprzyja nowym pomyslom, nowym ideom (to troche sie Florida klania).

I tak sobie pomyslalem - czy nie byloby pozytecznym wyslac na taka prelekcje WSZYSTKICH polskich politykow i dziennikarzy?

Albo wrecz wszystkich Polakow?

16:30, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (7) »
niedziela, 14 września 2008
188. religia i regeneracja
Przeczytałem jakiś czas temu w katowickiej GW o upadku Huty Szopienice.
Z Szopienicami łączy mnie wiele dobrych emocji, bowiem na początku lat 90tych z projektu regeneracji tej dzielnicy broniłem magisterkę.
Projektu ani pracy już pewnie nigdzie nie ma, dociekliwi mogą jedynie znaleźć tekst "Świętość wśród murów", który opublikowałem w krakowskiej "Arce" (poprzedniczce "Arcanów").
Z nabytą skromnością bowiem ;) mogę powiedzieć, że projekt / praca jaką wtedy wykonałem była dość rewolucyjna.
Dziś gdy modny jest post-sekularyzm fajnie byłoby do niej wrócić.

Nowatorstwo (no dobra, wiem że to było jeszcze bardzo naiwne, ale od pracy magisterskiej nie oczekuje się wynalezienia prochu!) polegało na próbie wykorzystania w regeneracji dzielnicy ... religii. A może nawet bardziej wiary niż religii, ponieważ nie była to próba jakiejś dzielnicowej teokracji, lecz raczej próba wykorzystania religijnych emocji do odbudowy struktury i integralności - zarówno przestrzennej jak i społecznej - dzielnicy.

Szopienice są dość specyficzną częścią Katowic - są dzielnicą posiadające "naturalne" (w postaci drogi, linii kolejowej oraz stawów) granice.



Owo wydzielenie powoduje, że jej mieszkańcy mogą czuć się nie do końca związani z Katowicami.
Istniejąca w dzielnicy huta również (w której mieszkańcy pracowali całymi rodzinami) podtrzymywała jej "wsobność".

Dziś, mimo że wielokrotnie podkreślałem moją podejrzliwość wobec "dzielnicowego rozbicia" miasta i modnego w starej EU konceptu "sustainable community" nadal byłbym gotowy podtrzymać moje "dziecięce" ;) instuicje.
Szopienice jako dzielnica osobna, zintegrowana wewnętrznie - właśnie w oparciu o religijne emocje - obok oczywistej wspólnoty katolickiej jest tam stary kościół (po?)ewangelicki, ale w moim projekcie odwoływałem się do istniejących znaków / symboli właściwych religijności "pierwotnej". Sama granica dzielnicy ma przecież sakralny wymiar!
Nadal myślę, że to mogłaby być ciekawa propozycja by tą dzielnicę zacząć ratować.

Na razie jednak o żadnych planach regeneracji (rewitalizacji) Szopienic nie słyszałem.
I pewnie długo nie usłyszę - w końcu ani to nie "salon miasta" ani "unikat na skalę europejską"...
Ot, dzielnica...
00:19, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 września 2008
187. na zielono

Jeszcze przed wakacjami poproszono mnie o wywiad dla pisma "Zielono i w poprzek". Pismo padlo, ale wywiad wlasnie pojawil sie w sieci.

Mysle, ze wart byl publikacji - ale ocencie sami :)

http://zielonawarszawa.blogspot.com/2008/09/miasto-wyzwanie-i-odpowiedzialno.html#links

10:26, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 września 2008
186. no i co z tego, że banał?
Jestem tu niecały tydzień, nie miałem zbyt wiele czasu by miastu się poprzyglądać, nie mówiąc o jakimś krytycznym namyśle.
Więc tak zupełnie na gorąco, na temat samego centrum, które wygląda tak:



To czerwone na górze to Uniwersytet, czerwone niżej - galeria handlowa (parking na dachu), żółte to ciągi piesze.
Jak widzicie - krzyżują się z piękną zieloną (również pieszą) osią.
Mamy więc dwa generatory ruchu (uniwerek i galerię) nanizane na system pieszych pasaży handlowych.

Żeby dać Wam lepszy obraz, oto "Plan for Plymouth" z 1943 roku - wykonany przez sir Patricka Abercrombie - który jest rdzeniem dzisiejszego miasta.



Banał, prawda?
Zarówno ten plan z 43' go jak i lokalizacja galerii handlowej i uniwersytetu.
Całkiem słusznie wielu krytykuje pewne szczegóły tych rozwiązań (sama galeria z architektonicznego punktu widzenia jest dość niezgrabna) - ale samo założenie działa.
I to właśnie lubię.
21:45, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 01 września 2008
185. dzis jest ten dzien

tak, dzis jest ten dzien.

na sznurku dzyndza mi kawalek plastiku z moim zdjeciem, ze slowkiem 'Staff' i bez daty wygasniecia waznosci.

jeszcze nic sie nie dzieje, zwykle formalnosci, podpisywanie papierkow i bieganie od HR do banku i z powrotem.

ale juz wiem jakie bede mial zajecia, jaki wyklad mam wyglosic na poczatku pazdziernika, ze z moimi nowymi studentami do Barcelony za cztery tygodnie lece... no i ze ludzie sympatyczni sie wydaja.

a budynek w ktorym pracuje wyglada tak:

Photos copyright : HBG UK Ltd)

16:58, krzysztof_nawratek
Link Komentarze (8) »