Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
Kategorie: Wszystkie | Chiny | architektura | dywagacje | hipotezy | inne | making people angry | miasto
RSS
niedziela, 14 października 2007
60. ożywianie miasta

W katowickiej GW ukazał się tekst na temat Nikiszowca.

Architekci i artyści snują tam rozważania co by tu zrobić by dzielnicę tą ożywić. Pomysły są właśnie artystowskie i architektoniczne - a że trzeba mieć jakiś rewelacyjny pomysł na dzielnicę, a że rynek katowicki to w Nikiszowcu można zrobić, albo żeby kolonie artystów tam zrobić. No i tak sobie opowiadają a dziennikarze zapisują.

A przecież rewitalizacje zaniedbanych dzielnic to nie jest nic nadzwyczajnego - robi się to od lat w całej Europie (by tylko do naszego kontynentu się ograniczyć). Rewitalizacje (albo, by użyć angielskiej kalki - regeneracje) są jednak procesem przede wszystkim ekonomicznym i społecznym. Zadziwia mnie więc fakt, że autorzy artykułu nie zapytali żadnego socjologa (choćby fachowca z Uniwersytetu Śląskiego p. profesora Szczepańskiego) czy ekonomisty. Ba, jak już mieli problem, to mogli chociaż jakiegoś urbanistę zapytać czy geografa.

Zanim bowiem zaczniemy "szukać pomysłu" na Nikiszowiec, warto by sobie zadać pytania - po co? dlaczego? a przede wszystkim - dla kogo?

Dlaczego Nikiszowiec wymaga rewitalizacji? Co jest jego największym problemem? Co stanie się gdy tą rewitalizację przeprowadzimy? Podobno dziś ludzie nie chcą tam się przeprowadzać, mieszkania są tanie a mimo to wiele jest pustych - co się stanie gdy Nikiszowiec stanie się modny i drogi? Bo wbrew pozorom, akurat dokonanie takiej zmiany jest dziecinnie proste. Pytanie tylko - dla kogo tą rewitalizacje chcemy przeprowadzić? Jeśli Nikisz stanie się modny, to ceny mieszkań raptownie skoczą - biedni zostaną z Nikiszowca wypchnięci, a opisywany od lat proces gentryfikacji doprowadzi do zmiany struktury społecznej - z post-robotniczej na drobnomieszczańską.

Czy tego chcemy? Jeśli tak, co czy obecni mieszkańcy będą coś z tego mieli? Czy też ryzykujemy konflikt społeczny (który i tak bogaci i władza wygra)?

Nie twierdzę, że konflikt jest zawsze zły, że gentryfikacja jest zawsze zła - pytam tylko, dlaczego zanim zacznie się dyskusje o "pomysłach" nie przedyskutuje się problemów?

Bo problemy nie wyglądają tak ciekawie w mediach? Bo władze Katowic tak są podniecone nowym projektem centrum miasta, że nie interesują się jakąś zapyziałą dzielnicą dopóki nie można zrobić z tego jakiegoś spektakularnego "eventu"?

Ostatnio w Warszawie, na konferencji "Mieszkać w Maszynie" spotkałem p. Koniora, który opowiadał o swoim projekcie przebudowy centrum Katowic. Był tam też p. Buszko - który jako stary modernista atakował ten projekt. A przecież zarówno oś ul. Korfantego


jak i projekt Koniora wychodzą z tego samego, aroganckiego modelu modernizacji. Mówienie - co podkreśla p. Konior oraz niektórzy dyskutanci - że ten projekt to "nowa urbanistyka" jest całkowitym nieporozumieniem - projekt p. Koniora nawet w używanych rozwiązaniach przestrzennych jest czysto modernistyczny (tu zgodził się ze mną profesor Budzyński - który jako autor Ursynowa chyba się na modernizmie zna ;))

Ów - jak piszę - arogancki model modernizacji polega na tym, że "architekt wie najlepiej". Że architekt zbadał, zmierzył i zanalizował i teraz przedstawi jakiś genialny pomysł który sprawi że wszyscy będą szcześliwi.

To podejście zdaje się całkowicie dominować w myśleniu o mieście - na kolejnej konferencji na jakiej byłem (Otwieranie przestrzeni) p. Hyc, autor projektu na Pasaż Wiecha również chwalił się tym jak "wyrzucił" z przestrzeni handlarzy i mieszkańców z pieskami by wpuścić "wszystkich mieszkańców" - jak skomentował to ktoś z sali - wszystkich z WYJąTKIEM handlarzy i właścicieli psów.

Kończąc te przydługie dygresje - rewitalizacja przestrzeni miejskiej, o-żywianie miasta, zawsze ma skutki i konteksty społeczne i ekonomiczne. Ktoś zyskuje a ktoś traci. Poddawana rewitalizacji dzielnica jest częścią większej całości, jest częścią miasta. Miasta, które jest czymś więcej niż budynkami, imprezami i genialnymi pomysłami.

No ale praca nad takim miastem wymaga namysłu i wysiłku - nie sprzedaje się tak łatwo w gazetach...




18:26, krzysztof_nawratek , miasto
Link Komentarze (2) »
1 ... 66 , 67