Creative Commons License
This work is licenced under a Creative Commons Licence googleb748ed438634c129.html
czwartek, 09 grudnia 2010
447. hipoteza dziesiąta: emancypacyjny potencjał demokratycznego kapitalizmu?
Dwie technologie społeczne wyzwalają człowieka: demokracja oraz pieniądz. Obie kwestionują zastane struktury i pozycje społeczne, pozwalając dowolnie się w strukturze społecznej przemieszczać. Myśl konserwatywna nie ufa ani demokracji ani pieniądzu właśnie z tego powodu. Problem z tradycyjną myślą socjaldemokratyczną jest taki, że podziela konserwatywne lęki i petryfikuje pewną szczególną strukturę społeczną. Klęska realnego socjalizmu jest szczególnym przypadkiem klęski konserwatyzmu.
Neoliberalizm jest kolejnym wcieleniem konserwatywnego porządku a jego naturalnym wrogiem nie jest socjalizm, lecz demokratyczny kapitalizm. Kapitalizm, który jednakże z samej swojej istoty akumulacji kapitału, wyzysku i generowania nierówności również jest konserwatyzmem. Rewolucja to hiperdemokracja oraz zamiana wszystkiego w operacje finansowe BEZ możliwości akumulacji kapitału.
Pytanie tylko, czy takiej rewolucji rzeczywiście chcemy.
10:07, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Komentarze (2) »
środa, 26 maja 2010
376. hipoteza dziewiąta: trzy interfejsy
Istnieją trzy interfejsy, niezbędne by istniało społeczeństwo:

- konwencja, czyli interfejs relacji f2f, zakorzeniony częściowo w każdym z uczestników procesu komunikacji/socjalizacji, otwarty na zmiany i odkształcenia

- interfejs wewnętrzny, czyli wszelkiego rodzaju organizacje, zachowujące swój określony zestaw reguł, interfejs częściowo otwarty na zmiany, interfejs 'zaborczej miłości', blokujący możliwość 'nie uczestnictwa' 

- interfejs zewnętrzny, czyli instytucje, zamknięty na możliwość odkształcenia 'od dołu', gwarantujący jednakże opcje 'wpinania' i 'wypinania się' z niego
07:51, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 maja 2010
369. hipoteza ósma: wolność czyli błogosławiona pustka
Wolność jest esencją poglądów moich przeciwników. Jest też sednem mojego myślenia o świecie.
Czy to nas łączy, czy radykalnie dzieli?
Czy wolność o której mówią liberałowie i wolność, której ja pragnę jest tą samą wolnością?

Różnica jest fundamentalna: liberalna wolność to wolność wyboru, 'moja' wolność jest wolnością niezgody na wybór.
Wolność liberalna jest zamknięta w deterministycznym kręgu tego co istnieje, ja wołam o wolność która z determinizmu wyzwala.

Modne ostatnio bardzo pojęcie 'emergencji', opisujące proste elementy, które organizują się w złożone systemy, na poziomie fundamentalnych założeń światopoglądowych budzi mój sprzeciw i radykalną niechęć (to o tym były wpisy tutaj oraz tutaj). Emergencja bowiem opiera się na redukcjonizmie oraz determinizmie. Nie tu jednak tkwi największa jej 'zbrodnia'. Teoretycy emergencji widzą świat jako homogeniczną całość, świat w którym informacja co najwyżej ulega redukcji, lecz zawiera w sobie ciągłość, której nic i nikt nie może przerwać.

Świat teoretyków emergencji, zwolenników new age oraz świat liberałów jest światem zalewającej wszystkie szczeliny magmy, błota sklejającego wszystko ze wszystkim. To świat w którym nie ma miejsca na wolność.

Wolność jest w pustce, wolność jest w szczelinach, wolność jest w-tym-co-pomiędzy, wolność jest w oddzieleniu.
Język naturalny pełen jest szczelin i nieciągłości, język naturalny nie przekazuje informacji w absolutystycznym, zero jedynkowym kodzie, lecz w szeregu niedopowiedzeń. Język naturalny broni nas przed niewolą. Specyfika języka nie polega na transferze informacji, nie polega nawet na tej informacji przetwarzaniu, lecz na dziurach, które wymuszają konstrukcję połączeń. Komunikacja w języku naturalnym, ludzka komunikacja jest oparta na (heroicznej) wolności tworzenia, nie na 'wolności' wyboru.

Błogosławione niech będzie to, czego jeszcze nie ma.
11:31, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 marca 2010
359. hipoteza siódma: własność prywatna
Własność prywatna jest resztką umarłych lub umierających systemów ekonomicznych. Niedługo zniknie.
Ale to nie komunizm, ani żadna lewicowa rewolucja do tego zniknięcia się przyczyni. To kapitalizm współczesny zaczyna kwestionować, a nadchodzący ostatecznie wyegzorcyzmuje 'świętą' własność prywatną, ku uciesze intelektualnych niedobitków Maja 68 i rozpaczy konserwatystów. Wszak 'all that is solid melts into air, all that is holy is profaned...'.

Ten, pozorny, tryumf lewicy będzie jej największą klęską...


22:25, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 marca 2010
358. hipoteza szósta: skąd rewolucja?
Lewicowa myśl post-sekularna szuka metody na przezwyciężenie hegemonii cynicznego kapitalizmu poza humanistycznym immanentyzmem. Widząc kapitalizm jako samo-udowadniający się, spójny system, szuka ratunku w nagłym i transcendentnym wobec tego systemu wydarzeniu.
Mając wciąż w pamięci doświadczenie Solidarności, takie poszukiwania nie powinny dziwić - Solidarność opierała swą siłę nie na post-modernistycznym agnostycyzmie, lecz na katolickiej i 'staro-lewicowej' wielkiej narracji o godności osoby ludzkiej.

Wydaje się oczywistym, że wszelkie akty, jakie wykonujemy polegają na przenoszeniu tego co wewnętrzne na zewnątrz, w związku z tym transcendencja jest gwarantem wszelkiego działania. Tego typu pogląd - który wprost wiedzie marksistów w objęcia teologów - jest jednakże możliwy jedynie w świecie myślenia dualistycznego. W świecie w którym istnieje wnętrze i zewnętrze jako wyraźnie definiowalne, wydzielone sfery (które oczywiście mogą ulegać wzajemnym wpływom, nie tracą jednak swej fundamentalnej odrębności).

My odrzuciliśmy dualistyczne myślenie, zdefiniowaliśmy podmiot jako konstrukt przekraczający sztywne bariery, próbowaliśmy zdefiniować to co społeczne jako konsekwencje istnienia podmiotu.

Nie potrzebujemy więc transcendencji by szukać wyjścia z kapitalistycznej pułapki. Podmiot, uświadamiając sobie swą słabość i niestabilność, staje się wystarczająco silny by obalić kapitalistyczną hegemonię. Hegemonię, która zagraża jego istnieniu. To pragnienie przetrwania, życie samo, jest źródłem rewolucji.
07:52, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 marca 2010
353. hipoteza piąta: współbycie zamiast redukcji
Jako stanowisko wyjściowe przyjmujemy radykalny nominalizm, odrzucając Platona i jego następców.
Niestety, fascynacja  istnieniem bytów wyjątkowych tworzy dramatyczną, egzystencjalnie trudną do zaakceptowania różnicę pomiędzy pojęciem a bytem. Język staje się narzędziem dramatycznej redukcji, kastracji bytu. Używając języka zabijamy świat w jego naturalnej hiper-różnorodności. Odmawiając poszczególnym bytom prawa do jednostkowego, wyjątkowego istnienia dokonujemy zbrodni.
Nie możemy jednak jej nie dokonywać, ponieważ nasze możliwości intelektualne zmuszają nas do uproszczeń i redukcji.

Bóg 'komunikuje' bytem, człowiek jedynie słowem.
Człowiek musi dokonywać redukcji, posługiwać się funkcjonalnymi reprezentacjami.
Wyjściem z egzystencjalnej rozpaczy redukcji jest tutaj właśnie słówko 'funkcjonalny'.

Funkcjonalność drgającego podmiotu sprawia, że język nie jest narzędziem redukcji, lecz stwarza intymny, krótkotrwały związek pomiędzy człowiekiem a nazywanym bytem. Więcej - włącza byt w podmiot. To właśnie dzięki bytowi oraz jego językowej reprezentacji podmiot istnieje. Żyje. Nie zabijamy więc bytu, lecz delikatnie go przytrzymujemy, by móc się na nim oprzeć.
Dotykamy bytu w określony, wyjątkowy sposób - trzymając ukochaną osobę za rękę, nie redukujemy jej przecież do ręki jedynie.
Bez tego dotyku jednakże, upadlibyśmy.
21:53, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 lutego 2010
352. hipoteza czwarta: to co społeczne
To co społeczne (przy czym 'społeczne' rozumiemy znacznie bliżej Latoura niż klasyków w rodzaju Tonniesa) rozważać będziemy jedynie jako uzupełnienie rozważań o podmiocie (który zdefiniowaliśmy wcześniej). Przede wszystkim więc odrzucamy 'dualistyczne mówienie', odrzucamy rozróżnienie na wnętrze i zewnętrze, na komponent i strukturę. To co społeczne istnieje jedynie dlatego i poprzez to czym jest (w jaki sposób zdefiniowaliśmy) podmiot. Podmiot jako byt a_androgyniczny, zawsze nie-pełny, zawsze nie-skończony.
12:41, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 lutego 2010
350. hipoteza trzecia: człowiek, post-człowiek
Tym co wyróżnia człowieka nie jest kultura czy język, lecz nie-naturalność. Człowiek zerwał swe związki z naturą i cały czas się od natury oddala. Dlatego z jednej strony powoływanie się na naturę by wesprzeć swoje (najczęściej konserwatywne) przekonania etyczne, a z drugiej teza o nadchodzącym post-człowieczeństwie nie mają sensu.
Jeśli coś jest 'naturalne' to znaczy, że jest nie-ludzkie. Nie ma powodu by mówić o post-człowieku (w kontekście cyborgizacji czy inżynierii genetycznej), ponieważ człowiek ze swej istoty jest niedookreśloną wielością. Nie może być 'post', może być po prostu inaczej. Jak życie, jak kłamstwo - nie ma jednej definicji człowieka, nie ma jednej drogi. Zerwaliśmy nasze więzi z naturą, nie jesteśmy już jej immanentną częścią, natura jest wobec nas zewnętrzna i zawsze już będzie. Droga wiedzie tylko w przód, do zwielokrotnionego punktu omega.
20:46, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Komentarze (4) »
sobota, 20 lutego 2010
349. hipoteza druga: życie, śmierć i zmartwychwstanie
Śmierć jest prawdą, życie jest kłamstwem. Życie będziemy jednak definiować daleko poza biologiczne rozumienie tego słowa - życiem jest wszystko co nie jest śmiercią. Śmierć jest nicością.

Prawda śmierci jest ostateczna i jedna, kłamstw życia jest nieskończenie wiele. Życie nie jest związane ze świadomością, jednakże jedynie życie świadome może samo siebie opisać i ukierunkować. Świadomość wprowadza napięcie niepewności i nieoznaczoności w podmiot.

Życie ze swej istoty jest (prawdopodobnie) wieczne. Życie się nie kończy, a jedynie (lub aż) mutuje. Podmiot, który częściowo zawiera w sobie samoświadomość okresowo zamiera w podmiot niemy, by pod wpływem przysposobionych resztek (które są żywe) zmartwychwstać. Zmartwychwstały podmiot różni się oczywiście od podmiotu sprzed okresu zamarcia, ponieważ kłamstw jest nieskończenie wiele.
20:29, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 lutego 2010
348. hipoteza pierwsza: podmiot
Podmiot istnieje.
Jego konstrukcja jednakże nie jest oczywista ani stała.
Podmiot posiada swoje centrum, lecz jest to centrum słabe, oparte na narcystycznym samouwielbieniu i kłamstwie (patrz prace Harolda Blooma, Agaty Bielik-Robson). Centrum jest związane z samoświadomością, lecz samoświadomość ta nie istnieje bez peryferii.
Podmiot jest więc skłamaną samoświadomością oraz przysposobionymi resztkami, takimi jak ciało, relacje z bytami, powietrze czy jedzenie. O słabości owej skłamanej samoświadomości oraz o jej pozornej centralności świadczy choćby fakt, że zmiany w przysposobionych resztkach (brak jedzenia, złe jedzenie, śmierć kogoś z kim byliśmy związani etc.) mogą zniszczyć, albo bardzo poważnie zakłócić funkcjonowanie podmiotu.
Jeśli przewaga katolików (czy szerzej chrześcijan) nad Arystotelesem polega głównie na tym, że pozwolili zmartwychwstać również ciału, nasza przewaga nad katolikami polegałaby na dopuszczeniu do 'zmartwychwstania' przysposobionych resztek - bez których nie istniejemy jako my.
08:14, krzysztof_nawratek , hipotezy
Link Dodaj komentarz »